Z czym się Wam kojarzy data 31 stycznia 2011? Generalnie z niczym? No, chyba, że ktoś imieniny/ urodziny obchodził. Ale nawet jeśli, to pewnie balował wcześniej. Bo tym razem ostatni dzień stycznia przypadał na poniedziałek. Dla niektórych – szewski.
Tymczasem 31 I 2011 to miało być we Wrocławiu święto. Oddanie nowego stadionu na Pilczycach miało nastąpić. A trwała cisza.
Oczywiście, że o 31 stycznia 2011 mówiono dawno temu. Im bliżej data się zbliżała, tym bardziej jej „nie było”. A jacy wszyscy odpowiedzialni byli szczęśliwi, że tego terminu nikt nie pamiętał właśnie w ów poniedziałek!
No to teraz mamy nową datę do zapomnienia. 30 czerwca się ten dzień nazywa, a wypada w czwartek. Imieniny Emilii. Pewnie tego dnia będzie się dużo gadać o otwarciu jakiegoś skrzyżowania, lub o tym, że wreszcie udrożnili dla tramwajów Legnicką, lub Piłsudskiego, dzięki czemu poprawi się komfort jazdy komunikacją miejską…
Bo czymś tę datę zagadać będzie trzeba. Wszak zrobienie stadionu na ten termin, to mrzonka.
Co więcej. Już wiadomo, jak będą brzmiały tłumaczenia. Coś tam się odda, jakiś ”stan surowy” się wymyśli i teoretycznie wszystko będzie grało.
Kamień spadł z hukiem
Pierwsza od niemal siedmiu miesięcy porażka Śląska uratowała kilka osób od apopleksji. Po pierwsze: są na Oporowskiej tacy, którzy myślą, szczują i kombinują jak się pozbyć Lenczyka. Dla nich porażka „Dziadka” to miód w ich serca. Jak raz przegrał, to przegra i po raz drugi. I trzeci. A jak to jeszcze będzie miało miejsce pod rząd…to spokojnie będzie można nie przedłużać umowy z Lenczykiem i hulaj dusza, piekła nie ma. Nawrzuca się do drużyny stado Murzynów, a jak publika będzie gwizdać, bo nic nie umieją, no to wiecie… we Wrocławiu rasizm straszny…
Inni z kolei martwili się na zapas. Bo jeszcze nam się drużyna gdzieś zakwalifikuje i nie daj Boże awansuje przez rundę wstępną… to gdzie my będziemy w pucharach grać, skoro te Pilczyce jeszcze nie są gotowe? Przegrana z Koroną to ulga. Nie trzeba intensywnie myśleć o tych pieprzonych pucharach… Taka przegrana, to normalnie kamień z serca jak spada. Bo już się paliło pod nogami…
Kiedy te Pilczyce?W zasadzie termin oddania stadionu na pokaz, do którego władza będzie dążyć, jest znany. Wybory parlamentarne wyznaczono na 23 października. Idealnie byłoby upublicznić obiekt jakiś tydzień przed tym najważniejszym (bo dającym 4 lata państwowej pensji) wydarzeniem. Może to być mecz Śląska, najlepiej z Barceloną. Ale chociaż jakiś ligowy, nawet z Bełchatowem, jednak oczywiście lepiej z Wisłą. Może być koncercik. Jakaś baba jaga niech zagra, byle głośne miała nazwisko. Pewnie po starej znajomości odkurzą nam Jarre’a czy Demisa Russosa, bo nikt poważny nie będzie umawiał się na koncert, gdy nie ma pewności, że stadion, na którym ma zagrać, będzie już stał.
Andrzej P, RZ
Fot. drogadoeuro2012.pl (na szczęście obiekt wygląda już okazalej, to zdjęcie jeszcze z zeszłego roku)
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl