Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

SUCHE OKO

Gdy dopadła nas wiadomość, że specyficzne derby Łodzi okazały się ostatnie dla jednego z Widzewiaków, byłem wściekły. Nie z uwagi na fakt śmierci któregoś ze „sportowców”, bo akurat w życie „sportowców’ musi być wkalkulowana porażka. I to porażka ostateczna. Ale w fakt, że akurat mało szczęśliwy koniec zabawy zbiegł się z inicjatywą o zupełnie innym wydźwięku.
- Teraz HIV-oludki z TVN-u czy GW będą miały używanie. To, że bractwo z połowy Polski się spotkało na patriotycznej manifestacji na Jasnej Górze Steców, Blumsztajnów czy Najsztubów obchodzić nie będzie. – To nie było tylko moje stwierdzenie.
Śmierć wpisana w życiorys
Każdy kiedyś skończy życie. Takie prawidła natury. Wielu odejdzie w kwiecie wieku, wielu przegra z chorobą, są i tacy, którzy sami targną się na swój los. Śmierć przychodzi na setki sposobów. Ale za sto lat nie będzie już wśród żywych żadnego z obecnych Czytelników Fana. Ani aktualnych redaktorów. Lecz tak naprawdę nieważne jest to, kiedy odejdziemy, lecz ilu po nas uroni łzę, ilu i jak długo będzie o nas pamiętać.
Moja łza nie wypłynie
Jak podają media chłopak, który odszedł miał 24 lata. Propaganda szeptana przyporządkowała go do Widzewa.
Nie wiem, czy był fighterem, czy tylko pod fightera się podszywał. Nie wiem, czy atakował, czy się bronił. Czy poległ walcząc, czy walkę markował. Nie wiem nawet, czy był na ostatnim meczu Widzew – Śląsk, ale skoro wybierał się na eskapady – pewnie był. A jeśli był, to jak odebrał oprawę Śląska z tego meczu? Nic nie wiem.
Natomiast natychmiast sobie policzyłem w pamięci. W 2003 roku Rolik miał 17 lat. Teraz miałby 24.
Roman Zieliński