Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

STRATA BEZ WARIATA?

Śląsk bez Vuka Sotirovića, nie tylko w składzie, nie tylko na ławce, ale bez Vuka w szeroko pojętej drużynie wtopił 0-2 z rumuńskim Otelul Galati. I nie przez pryzmaty rezultatu, lecz pod kątem owej nieobecności  wszyscy interesujący się losami Śląska będą ten rezultat postrzegać.  Był Vuk, było dobrze. Vuka nie ma i jest drugi łomot z rzędu.
Kto rządzi?
Dystans do ludzi i do siebie, umiejętność wytwarzania atmosfery, nie uleganie emocjom, świetny dobór słów przy trudnych rozmowach, niesamowite doświadczenie… to nie wszystkie zalety trenera Oresta Lenczyka. Generalnie – ma facet w sobie „to coś”, co każe przypuszczać, że powrót Vuka Sotirovića z cypryjskiego zgrupowania ma jakikolwiek sens.
Oczywiście o ile jest to decyzja Lenczyka, bo nie wykluczamy i takiej ewentualności, że decyzję podjął ktoś inny (ach, te oficjalne komunikaty, jakie dokładne, jakie szczegółowe, jakie precyzyjne).
Vuk leci
Jest wtorek, zatem według rzecznika prasowego Serb właśnie przemieszcza się samolotem ze śródziemnomorskiej wyspy do lodowatej Polski. Czy faktycznie kogoś bodnął? Czy rację mają ci, którzy twierdzą, że bardziej niż o konflikty personalne chodzi o chęć odejścia Sotirovića, co przecież zapowiadał w październikowych wywiadach? Tego nie wiemy.
Problem wariata
Jaka jest prawda, nie wiemy. Ale na pewno zrobiono wszystko, by przedstawić Serba jako wariata. Po części się to udało, bo fora zaroiły się od wypowiedzi dających do zrozumienia, że napastnik Śląska jest niezrównoważony psychicznie. I – powiedzmy szczerze – faktycznie jest, jak by to ująć, żeby dobrze oddać stan jego umysłu… nadpobudliwy.
Problem wszystkich grup jest taki, że aby była to grupa z jajami, musi w sobie mieć jednego lub kilku „wariatów”. Takich, którzy potrafią zdopingować do wysiłku, którzy pobudzają do ryzyka, którzy stanowią tej grupy „niespokojną duszę”. W ekipach sportowych tacy właśnie ludzie wyzwalają ducha walki, a gdy rywal jest brutalny, potrafią wytworzyć atmosferę, którą można nazwać „zajebać skurwysynów”. Maminsynki tego nie zrobią.
Z drugiej strony taki „swojski wariat” nie może przekraczać pewnej granicy. Jeśli jego szaleństwo zaczyna tłamsić zespół, przytłaczać go – wówczas trzeba się delikwenta pozbyć. Bo najważniejszy jest zespół, kolektyw.
Wracając do trenera
I tu zaczyna się rola formalnego przywódcy ekipy. W interesującym nas przypadku – trenera. To on musi wyczuć nastroje szatni i ocenić, czy zachowanie takiego „wariata” to sztuczki, które wpłyną pozytywnie na kolektyw, czy będą go od wewnątrz rozbijały.
Mam zaufanie do Lenczyka, zatem pozostaje nam mieć nadzieję, że to właśnie on podjął decyzję o odstawieniu Vuka od składu.
Bo jeżeli jest to decyzja kogoś, kto uważa, że „tak będzie lepiej”, gdyż dotarła do niego informacja o tym, że Serb dogaduje się z innym klubem w sprawie kontraktu…
W każdym bądź razie, po dzisiejszym rezultacie pozycja negocjacyjna Serba jakby wzrosła. Co tam po dzisiejszym, poprzedni mecz, z Serbami, też Śląsk przegrał. Też nie zdobywając gola.
Roman Zieliński
Fot. facet.wp, 2upftyw