Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

SIK (NIE)KONTROLOWANY

Naszego Czytelnika o pseudonimie marcinos82 bardzo ruszył temat konsekwencji sikania na graf Śląska osób w koszulkach poznańskiego klubu. I rozprawił się po swojemu z tekstami, które na ten temat się pojawiły w prasie.
Komentarz wkurzonego Czytelnika
W poniedziałkowym Głosie Tel Awiwu ukazał się artykuł o tym jak to, Bogu ducha winni, choć pijani w sztok, kibice Amiki Poznań dostali parę strzałów, od wciąż jeszcze nieustalonych sprawców.
Redaktorzy w/w gazety oczywiście nie mają wątpliwości, kto stoi za haniebnym, brutalnym rozbojem.
Kop w dziurze
Istotną sprawą pozostaje fakt, że wydarzenia pod Redeco, zostały sklasyfikowane przez pismaków Głosu jako najważniejsze wydarzenie weekendu we Wrocławiu. Bo jak inaczej nazwać fakt, że artykuł o nich zajął 2/3 powierzchni pierwszej strony wrocławskiej wkładki, do tego szmatławca? Widać Wrocław to taka dziura, w której życie toczy się leniwie, a najważniejszymi wydarzeniami są te wyjmowane żywcem z wiejskich imprez w remizie (nic nie ujmując tym imprezom ani wsiom)… Tu prośba do genialnych przekręcaczy rzeczywistości, skoro już napisaliście o tym, odbywającym się w cieniu tragedii dwóch poznaniaków, turnieju w Redeco, to chociaż jakieś suche wyniki by się przydały… no chyba, że sam turniej jest dla was (celowo z małej litery) mało istotnym dodatkiem…
Dziennikarskie śledztwo
Antykibicowski paszkwil popełnili: Tomasz Wysocki, Michał Karbowiak, Piotr Żytnicki. A komentarzem opatrzył go Mirosław Maciorowski. Podzieliłem swoje rozważania na punkty, aby było łatwiej się z nimi rozprawiać.

1. Dlaczego doszło w ogóle do takiej sytuacji?
Oto, co pisze Głos: „Po pierwszym meczu Lecha Poznań z Lechią Dzierżoniów czterech rodziców poszło do osiedlowego sklepu po drugiej stronie ulicy. –Mieli na sobie t-shirty z napisem Lech 2001”. Istotna jest wypowiedź Marcina Majchrzaka, organizatora turnieju „Zawodnikom i kibicom gwarantujemy bezpieczeństwo, ale tylko na terenie ośrodka. Nie możemy dać takiej gwarancji poza nim. Przyjeżdżają na turnieje drużyny Arki, Legii, za którymi nie przepada się we Wrocławiu, i nigdy nie doszło do takiego napadu”.
Czy była to głupota czy prowokacja? Głupota raczej nie. Dlaczego ją wykluczam? Powód jest prosty. Pobici są rodzicami chłopców, którzy grają dla Amiki Poznań. W związku z tym nie ma możliwości, aby w tematach piłkarskich byli niezorientowani. A jeśli ktoś, choć trochę liznął tematyki piłkarskiej wie, jakie są stosunki na linii kibice Śląska, a kibice Lecha, dopingujący Amikę. Wyjście poza halę Redeco w barwach Amiki musiało być więc przemyślane i nie ma w nim ni krzty przypadku. Pismaki Głosu jakby tego nie zauważali. Wcześniej jakoś takie wydarzenia miejsca nie miały. Tego też nie zauważyli.

2. Dlaczego Głos daje pełną wiarę słowom menadżera młodych Lechitów, skoro:
a) jest stroną konfliktu,
b) nie było go przy całym wydarzeniu, w końcu jako kierownik drużyny przebywać musiał z nią w hali,
c) rodzice małolatów byli pijani, co zostało potwierdzone przez lekarzy (jeden miał 2 promile, a drugi ponad 0,5 promila alkoholu we krwi). Zresztą ta okoliczność dyskredytuje ich jako rodziców, poddaje również w wątpliwość ich zainteresowanie wynikami dzieci i zwiększa prawdopodobieństwo faktycznie prowokacyjnych zachowań.
„Pawłowski: – Zerwano z nich koszulki, a na koniec jeden z napastników krzyknął: „Za barwy”. Rodzice jednoznacznie stwierdzili, że to byli kibice Śląska”. Skoro tak powiedzieli pijani rodzice, a potwierdził to kierownik, którego przy zajściu nie było… cóż mamy więc winnych, wystarczy tylko ich złapać i skazać.

3. Elementem, który pismaki z Głosu wyraźnie starają się pominąć, są opinie rodziców pozostałych uczestników turnieju, którzy jednoznacznie informują o tym, że rodzice małych Leszków, zachowywali się prowokacyjnie „Według niektórych rodziców dzieci z innych drużyn uczestniczących w turnieju, poznaniacy mieli zachowywać się prowokacyjnie”. Czemu więc Głos wyklucza informacje o równie prowokacyjnym zachowaniu pijaczków z Poznania pod wielkim graffiti Śląska?

4. W kolejnym (16 marca 2011) wydaniu Głosu znalazł się dalszy ciąg ataków na środowisko wrocławskich kibiców. A najistotniejszym z jego elementów było zarzucanie wrocławskim służbom, że zamiast ścigać i łapać bandziorów spod znaku Śląska, stara się ustalić na ile winni całemu zdarzeniu są poznaniacy…
Komentarz „podwójnego fuckoffa”*
Tu jest perełka z komentarza Mirosława Maciorowskiego o roli Amikowców w całym zdarzeniu: „Oczywiście, nic złego nie zrobili – bo teoretycznie każdy powinien mieć prawo bez przeszkód chodzić, w jakiej koszulce chce i gdzie chce. Ale, niestety, nie w Polsce. Bo Polska to nie jest kraj dla normalnych kibiców”.
Teoretycznie każdy powinien, ale praktycznie jest jak jest. No, więc ja zapytam pana Maciorowskiego, czym w takim razie kibicowsko różnimy się od Grecji, Turcji, Włoch czy Serbii? Z tych krajów regularnie napływają do nas informacje o chuligańskich wybrykach. Tak, więc Polska jest właśnie normalnym, europejskim krajem.
Geo-Rasista
Głos Tel Awiwu słynie ze swojej poprawności politycznej oraz miłości do wszystkiego, co nie jest polskie. Pytanie, więc dlaczego publikuje na swoich łamach wypowiedzi np. kierownika drużyny młodych Leszków Pawłowskiego, który wyraźnie daje znać, że pogardza mieszkańcami Azji:
„Teraz myślę sobie, że ktoś powinien ich uświadomić, że Polska to wciąż Azja”.
Skąd ta pogarda? Czy pan Pawłowski nie powinien odpowiedzieć za te rasistowskie porównania? Nie, bo przecież akurat teraz walczy z największym wrogiem Głosu. Z kibicem piłkarskim. A cel uświęca środki…
Pieczęć na domysłach
Zamiast swojego wniosku, nie chcąc zresztą powielać go u siebie, zamieszczam link do artykułu na stronie fanslask.pl, który wyraźnie pokazuje dlaczego dwa obite, poznańskie ryje są tak bardzo nagłośnione:
http://www.fanslask.pl/2011/03/15/kibic-znaczy-polak/

marcinos82, wstęp i sródtytuły: RZ