Ostatnio wszyscy zadajemy jedno sobie pytanie – co takiego naprawdę się stało, że trwa stan wojny i prasowych przepychanek pomiędzy trenerem a częścią klubowych działaczy.
Otóż problem nie zaczął się w zimie, problemem też nie jest ostatnia sesja transferowa – wszystko zaczęło się wcześniej. Dużo wcześniej.
Namaszczenie
Orest Lenczyk został ściągnięty do Śląska jako „ratownik” – chciałoby się napisać „typowy” – ale akurat do osoby OL to określenie nijak nie pasuje.
Namaszczenia w świetle reflektorów udzielili przedstawiciele właścicieli Śląska – Józef Birka ze strony Polsatu i Rafał Dutkiewicz ze strony miasta.
Cel był jeden, i to wyraźnie określony – utrzymać Śląsk w ekstraklasie.
To, że trener Lenczyk jest specyficznym szkoleniowcem, wiedzieli wszyscy. Wiedzieli również, że ma swoje zdanie i potrafić go bronić, używając przy tym wyszukanego słownictwa. Nie boi się też powiedzieć tego co myśli wprost, nie bacząc na konsekwencje.
Prezes z nadaniaGdy w Śląsku pojawił się Piotr Waśniewski wielu kibiców liczyło na podniesie jakości zarządzania klubem – jednak część fanów, zwłaszcza ta starsza, miała poważne obawy.
Pamiętali doskonale czasy jego działalności w koszykarskim Śląsku Schetyny – a jak się skończyła przygoda prezesa i 17 krotnego mistrza Polski wiemy doskonale – sprzedaż klubu W.Siemińskiemu i zniknięcie z koszykarskiej mapy Polski.
Potem Piotr Waśniewski wylądował miękko w Zgorzelcu, by prezesować tamtejszej drużynie koszykówki, aż w końcu zawitał przy Oporowskiej.
Mój cyrk i moje małpy – czyli teoria przekrętu
Zaczęło się nieźle – przynajmniej medialnie. Były obietnice budowy „Wielkiego Śląska”, ambitne plany i zapowiedzi stworzenia prawdziwie profesjonalnego klubu.
Prezes zaczął tymczasem dyskretne czystki w klubie – wyrzucił lub zmusił do odejścia ludzi dla niego niewygodnych, za to od lat związanych ze Śląskiem.
Dyrektorem marketingu mianował swojego kolegę z czasów koszykarskich – Jacka Kubiaka.Kubiak zaś zasłynął z tego, że od czasów objęcia funkcji nie znalazł ani jednego nowego sponsora, za to (według naszych informacji) będąc pracownikiem Śląska wynajmował bandy diodowe od firmy Sport-Media Sp. z o.o., w której pełnił funkcję członka zarządu (KRS 2009.03.09, http://www.krs-online.com.pl/sport-media-spolka-z-ograniczona-archiwum-263151-229429.html) !
Oczywiście w Sport-Media działają ludzie związani w przeszłości ze Śląskiem koszykarskim czasów Waśniewskiego i Schetyny – Dariusz Pszczołowski czy Michał Lizak.
To właśnie Sport-Media na zlecenie Śląska organizowała efektowne prezentacje drużyny na wrocławskim Rynku – wtedy pierwszy raz zamiast najmłodszych zawodników Śląska pojawiły się dzieciaki z Top Talent.
Wcześniej tworzyła też Strefy Kibica podczas Eurobasketu w 2009 r, ściśle współpracowała z Turowem Zgorzelec, którego dyrektorem sportowym jest były DS koszykarskiego Śląska Waldemar Łuczak.
O innych wydarzeniach możecie sobie poczytać na stronie: http://www.sport-media.com.pl/.
Wraz z pojawieniem się Kubiaka w konkursach prowadzonych na stadionie pojawiła się firma Bergson – jako fundator konkursowych gadżetów. Oczywiście w przeszłości również ściśle powiązana z koszykarskim Śląskiem.
Ale jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, zafundowała również jeszcze jedną nagrodę – wyjazd w Alpy na narty z Bergsonem dla… wybranych osób z zarządu i marketingu Śląska.
Co ciekawe nazwa firmy jest bardzo często wyczytywana przez spikera podczas meczów przy Oporowskiej, ale nie widnieje na oficjalnej stronie internetowej jako sponsor czy partner naszego klubu.
Przy Oporowskiej pojawił się też Krzysztof Paluszek, dla którego stworzono stanowisko dyrektora sportowego.
Paluszek chętnie udzielał wywiadów prasowych, podróżował po Ameryce Południowej, budował sieć skautingu.
Efekty jego pracy – transfery do 1 zespołu i do Młodej Ekstraklasy oraz przejęcie Top Talent kosztem skandalicznego potraktowania własnych juniorów możemy właśnie podziwiać.
Ciężko nawet przypuszczać, że Waśniewski o tym nie wie – ale może nie wiedzieć część właścicieli ze strony Polsatu – i w tym widzimy właśnie nadzieję.
Koniec OrestaPrezes Waśniewski odpowiada za podpisanie fatalnego w skutkach (sportowych i finansowych) kontraktu z Tarasiewiczem, prezes Waśniewski dobiera sobie współpracowników z niejasnymi powiązaniami biznesowymi. Ale kontrakt z Lenczykiem podpisywali Dutkiewicz i Birka. Więc prezes Waśniewski miał usłyszeć na „dzień dobry” od trenera jedno zdanie – „Pan nie jest dla mnie partnerem do rozmowy – będę rozmawiał wyłącznie z osobami, które mnie bezpośrednio zatrudniły”.
I to był w zasadzie początek końca
Waśniewski takiej zniewagi nie odpuści – a już można usłyszeć, że Lenczyk „zajeżdża” piłkarzy nastawiając się na wynik wyłącznie w tym sezonie, że może po sobie zostawić „spaloną ziemię” itd. Oczywiście wszystko nieoficjalnie, od anonimowych działaczy z Oporowskiej.
Jak zakończy się ta sytuacja – nie wiadomo.
Na razie Birka (ze strony Polsatu) nie robi nerwowych ruchów, miasto jako współwłaściciel też na razie zachowuje spokój.
Ale nie jest też tajemnicą, że aktualna pozycja Śląska w tabeli jest… nie na rękę części klubowych działaczy.
W tym sezonie mieliśmy się utrzymać i pograć o bezpieczny środek tabeli. Tymczasem jest trzecie miejsce i coraz bardziej realna szansa na puchary. Tylko gdzie je zagrać, jak nowy stadion nie będzie gotowy, później będą na nim boks, koncert i wielkie ciężarówki.
A i galerii jak nie było, tak nie ma – więc po co już w tym roku sięgać głębiej do kieszeni po pieniądze na transfery?
Lepiej poczekać rok – może wtedy się uda.
O co ta gra?
Trafiła kula w płot – płot, który już nie jedną wichurę przeszedł. Ten płot nazywa się Orest Lenczyk.
Ma na rozkładzie jedną z najlepszych serii sportowych w historii naszego klubu, ma na rozkładzie doskonałe wyniki z całą czołówką ligi.
Dzięki swojej pracy i doświadczeniu stworzył z tych zawodników, których miał do dyspozycji zespół na miarę czołówki Ekstraklasy.Teraz mówi o nas cała piłkarska Polska, Śląsk co chwilę pojawia się w tytułach gazet i setkach publikacji internetowych, regularnie pojawiają się reportaże w TV, komentatorzy poświęcają omówieniom naszych spotkań coraz więcej czasu antenowego. Jednym słowem z każdym kolejnym meczem rośnie szansa na (chociaż częściowe) zapełnienie ogromnego nowego stadionu. Zainteresowanie klubem i ciśnienie na puchary jest w tej chwili w mieście ogromne.
A kto jest twórcą największego sukcesu marketingowego Śląska?
Nie, to nie Waśniewski, nie Kubiak i nie Paluszek.
To Orest Lenczyk. Człowiek, który nie pozwala sobie Orestować może wysadzić z ciepłych stanowisk nawet kilka osób. Bo co do efektów jego pracy nie ma najmniejszych wątpliwości. Za to o swoich wątpliwościach dotyczących funkcjonowania klubu trener zaczął mówić otwarcie w zasadzie od samego początku.
Zdają sobie z tego sprawę obecnie pracujący przy Oporowskiej, widzą to również właściciele Śląska.
Teraz czas na decyzje – jedno jest pewne. Najbliższe dni/tygodnie przyniosą wiele zmian. W jakim kierunku one pójdą?
Zobaczymy.
Autor znany redakcji. Z sobie wiadomych względów woli zostać anonimowy.
Fot. aktualnosci.web-portals.pl, sports.pl,
Trenera Oresta Lenczyka przedstawiać nie trzeba. Natomiast ten w ciemnych włosach z rozpiętym kołnierzykiem to prezes Waśniewski, a Kubiak to ten w szarej marynarce na tle flaszki Piasta.
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl