Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

NAKAZ Z SERCA

W dzisiejszych czasach niechętnie chodzę do kina. Jednak kilka dni temu, po dłuższym czasie abstynencji, przekroczyłem progi tej skomercjalizowanej instytucji. Przekroczyłem … i nie żałuję. Zobaczyłem na własne oczy to, o czym opowiadał mi ojciec, mama, dziadek…. Sam byłem za mały by pamiętać. Film, który obejrzałem wywarł na mnie tak wielkie wrażenie, że już na drugi dzień postanowiłem przeżyć to jeszcze raz. Zabrałem z sobą moją mamę.

Oboje byliśmy zafascynowani. Nie tylko filmem, ale atmosferą w kinie. Nie było słychać siorbania coca-coli czy mlaskania zjadaczy popcornu… Przez cały seans trwała idealna cisza, przerywana tylko pochlipywaniem wielu kobiet, w tym mojej mamy. Czarny czwartek … Janek Wiśniewski padł …

Po seansie, już w domu, mama dopowiedziała mi wszystko, co wie o tym czasie …
O tym, jak w tamte dni wracając z pracy w gdańskiej hali targowej, goniona była, jak na polowaniu, przez oddziały milicji i wojska. O tym jak poobdzierała sobie kolana i łokcie spadając z peronu dworca we Wrzeszczu. O rozbijanych i rabowanych przez milicję sklepach. Również o szabrownikach, którzy wykorzystując czas i miejsce nie różnili się niczym od mundurowych, ale i o robotnikach trzymających wartę przy rozbitych witrynach sklepowych.

O tym gdy ja, mały, dwuletni chłopiec stałem w oknie i cieszyłem się z widoku czołgów na naszej ulicy. I o żołnierskim kopniaku, który dostałem gdy za bardzo zbliżyłem się do naszych „dzielnych” wojaków. A było to na spokojnej ulicy, spokojnej dzielnicy… Opowiedziała mi o szybkich, nocnych pogrzebach. O nakazie milczenia. O tym, że jednemu z mamy znajomych pękła żyłka i złamał ten nakaz. Głośno mówił o tym, co przytrafiło się jego synowi. O tym, że nawet napisał na tabliczce na grobie dlaczego ten młody człowiek tam leży. Jakież było jego zdziwienie, gdy odwiedzając grób syna w dniu Wszystkich Świętych roku 1971, nie odnalazł go. Tam gdzie do niedawna spoczywał jego pierworodny, miejsce znalazł ktoś całkiem obcy.
Bandyta Kociołek i reszta nie rzucali słów na wiatr … nie milczysz – pożałujesz.

I jeszcze jedno …. gdy seans się skończył i zabrzmiała piosenka „Janek Wiśniewski padł” nikt nie ruszył się z miejsca. W dalszym ciągu trwała absolutna cisza przerwana dopiero przeze mnie. Wstałem i zaintonowałem Mazurka Dąbrowskiego… dołączyło się całe kino.

Polecam film wszystkim …
Z tekstem zróbcie co uważacie za stosowne.
Z gdańskimi pozdrowieniami.
Lechista 88

OD RED: Zrobiliśmy to, nakazało serce.

Fot. Na zdjęciu do artykułu: kadr z filmu „Czarny czwartek”. Na zdjęciu na ikonie do tego artykułu na stronie głównej – oryginalne zdjęcie z manifestacji, podczas której ciało zastrzelonego chłopaka było niesione na drzwiach.