(aktualizacja) Nasz redakcyjny kolega, Janusz K. zastanawiał się, co by zrobił na miejscu Tuska. A ponieważ wiedzę na tematy polityczne ma sporą i dokładnie przygląda się politykom, więc mentalność rudego chyba już opanował. Tym bardziej, że jego poczynania od lat śledzi z dużą dozą sceptycyzmu.
Po tym, jak Tusk wypowiedział wojnę (tak, wojnę!) kibicom Janusz zaśmiał się i zaczął opracowywać strategię. I wymyślił. „Żeby zlikwidować piłkę, należy przedziurawić wszystkie piłki”.
Głupie, prawda? Pewnie, ze idiotyczne. Ale właśnie taki był pierwszy, emocjonalny ruch Tuska. Zamknięcie stadionów w Poznaniu i Warszawie to idiotyzm do tej pory niespotykany.
W Poznaniu, który i tak buduje swoją tożsamość w kontrze do „Warszafki” jest to tylko udowodnienie, że Wielkopolanie mają rację. Natomiast nawet wśród warszawskich asystentów premiera są sympatycy Legii. Ich pewnie zamknięty stadion zbytnio nie dotyczył, ale mają kolegów i znajomych, którzy już na osłonkę rządowej legitymacji się nie załapali.
Rozmowa
Pewien znany nam człowiek zbliżony do sfer rządowych, wyraził swoje zdanie na temat idiotycznej akcji Tuska:
- Stracą 200 tysięcy głosów na trybunach, lecz z uwagi na fatalny wizerunek kibiców, zyskają 2 miliony u ludzi, którzy nigdy w życiu nie byli na stadionie.
Zdanie musi być popularne w Warszawie, bo podobne wygłosił jeden z byłych liderów kibiców Legii.
Tymczasem wszystko wskazuje na to, ze Tusk sam się przeraził konsekwencji własnego czynu. Bo gdyby faktycznie był taki twardziel, na jakiego pozuje, to stadiony Śląska i Zagłębia Lubin już by były zamknięte. A jakoś dziwnym trafem, jeszcze nie są. Teraz szuka się kozła ofiarnego, to znaczy tego, który taką decyzję podejmie.
Mamy alternatywę:
1. Kozioł się znajdzie. Wówczas naszą uwagę trzeba będzie umiejętnie pokierować na osobę tegoż właśnie kozła (wojewodę).
2. Akcja PZPN-u z niewpuszczaniem zorganizowanych grup kibiców gości będzie ich alibi (widzicie – coś robimy, może nie my, ale dzięki nam) i rozejdzie się po kościach.
Tymczasem co się nie wydarzy i tak w oczach kibiców będzie winna Platforma – czyli Tusk.
Jak to się nazywa? Strzał w kolano?
Druga część przepowiedniCzy ryży rzeczywiście liczy na te dwa miliony głosów niezdecydowanych wyborców kontra ledwie 200 tysięcy kibolskich?
No to się może przeliczyć.
Wiecie co jest naszą największą bronią?
Nasza energia.
To ona plus materiał strategiczny = bomba wyborcza.
A wiecie, jak nazywa się ów materiał strategiczny?
Farba w sprayu.
Nawet sobie nie zdajecie sprawy, jak ONI się tego boją. Jak ON się tego boi.
W zasadzie powiedziałem wszystko.
Roman Zieliński, Janusz K
Fot. wiadomosci.wp.pl, scenki.blogspot.com, wloclawskie24.pl/articles