Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

KTO DAŁ KASĘ?

Skoro Grzegorz K. ma postawionych sześć zarzutów korupcyjnych dotyczących okresu w którym był szkoleniowcem Śląska Wrocław, to muszą dotyczyć okresu ostatniej bytności Grzegorza K. na Oporowskiej. Bo szkoleniowcem Śląska był także wcześniej, lecz wówczas nie istniały jeszcze przepisy umożliwiające ukaranie za przekupstwo sportowe.
Grzegorz K. trenerem Śląska był od lata 2003 roku, gdy zastąpił Mariana „fajna taktyka” Putyrę, do sławetnej porażki z TOR-em Dobrzeń Wielki, czyli do 25 września 2004. No, wyleciał w poniedziałek, czyli 27 września.
Kto płacił?
„K” płacił za zwycięstwa Śląska. Kwoty jakie obowiązywały wówczas w „taryfikatorze” to kilka do kilkunastu tysięcy złotych. Wiadomo, że „K” bardzo chciał, by prowadzona przez niego drużyna wygrywała. Wątpliwe jednak, by chciał aż tak bardzo, aby wydawać własne pieniądze.
Pytanie zatem brzmi następująco:
Skąd ta kasa była brana?
Możliwości, oczywiście, jak to w życiu, jest kilka.
1. Mógł je znaleźć.
2. Mógł je dostać od sponsora.
3. Mógł je otrzymać od kogoś z zewnątrz.
4. Mógł je pozbierać od piłkarzy.
5. Mógł je dostać od kogoś z klubu.
No to szukam:
1. Znalezienie. Ha ha ha.
2. Sponsor… Drobnych sponsorów właśnie wygonił Schetyna i ich nie było.
3. Dał ktoś z zewnątrz… Ale skoro drobnych sponsorów nie było, to któż mógł być owym cudownym ofiarodawcą? Przyszedł ktoś z ulicy i dał? Takich pieniędzy nikt by nie ruszył, bo od razu śmierdziałoby wałkiem. Jeśli dał kasę ktoś z zewnątrz, to musiał być rekomendowany.
4. Kasa od zawodników może być zbierana na zasadzie: „chłopaki, dziś aby wygrać, trzeba zrobić zrzutkę. Każdy daje pięć stówek (tysiączka?). Tu jest możliwych kilka wariantów. Najprostszy to „czapka”. Albo deklaracja podpisania odbioru pieniędzy, wówczas trzeba kogoś, kto założy gotówkę wierząc w to, że do jej zwrotu faktycznie dojdzie.
5. To musiałyby być pieniądze lewe. Przecież księgowy nie da kwitka „rachunek za opłacenie drużyny rywala”. To najprostszy sposób „załatwiania kasy”
Uwagi
3. Jak pieniądze dostarczał ktoś rekomendowany, to kto go rekomendował?
4. Zbiórka od zawodników jest w praktyce samobójstwem na dalszą metę. Dlaczego? Bo o takiej zbiórce wiedzą wszyscy. Sami piłkarze, ich żony, często ich koledzy. Przecież zawodnik Iksiński nie przyjdzie i nie powie, że jest spłukany, bo słabo gra i nie dostaje pensji z klubu. Powie, że gotówka poszła na załatwienie sędziego (przekupienie przeciwnika). Organizator takich akcji, jeśli myśli perspektywicznie… nie, taki organizator nie myśli perspektywicznie. On po prostu kładzie głowę pod topór i ma nadzieję, że topór w jego głowę nie trafi.
5. Gdy przychodzi ktoś z klubu, to nie jest to magazynier. Ani pan Felek z dyżurki. Ani sekretarka. Ani masażysta. Ani kierownik drużyny. Bo oni w klubie są po to, żeby w nim zarabiać pieniądze. Nie dla idei. Oni muszą klub wydoić na swoje pensje. Oni nie będą dokładać do interesu, są w pracy.
Kasę może przynieść szef. Prezes. Ktoś z rady nadzorczej. Ktoś, kto ma interes w tym, żeby drużyna wygrała. Interes długofalowy.
I tak sobie myślę. Kto te pieniądze w Śląsku mógł organizować?
Swój typ mam. I cieszę się, że słuchałem innych, gdy mówili, że futbol to bagno. Nawet będąc kibicem, czy raczej sympatykiem (jak wciąż słyszę od redaktora naczelnego), udało mi się zachować dystans.
Andrzej P