Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

KREW NA STADIONACH

Zima ciągnęła się wyjątkowo wolno i monotonnie. Dla każdego kibica jest to chyba najtrudniejszy czas w ciągu roku, kiedy nie wiadomo co począć z wolnymi weekendami, nadmiarem energii i chęcią podniesienia adrenaliny. Nie jest to bynajmniej cytat z kolejnej pseudoencyklopedii wydanej przez Wybiórczy organ prasowy przy współpracy z Komedią Główną Policji, ale początek jednego z rozdziałów książki, która trzy tygodnie temu ukazała się nakładem niezależnej oficyny wydawniczej Tifoso.
„Krew na stadionach” – bo o niej tu mowa, jest pierwszą w Polsce książką o kibicach opartą na fikcji literackiej. Jest to barwna opowieść o trzech koleżkach – Marcinie, Piotrku i Marku – przemierzających Polskę, pieszo i autokarem, czasem specjalem lub czymkolwiek innym, byleby sprawdzić swoich sił na obcym terenie. Bohaterowie są Legionistami, a ich wspólne przygody osadzone są luźno w czasie. Dla kogoś kto rozkminia nasze klimaty, nie będzie problemem znalezienie w powieści autentycznych wydarzeń. Oczywiście przekręconych i pozmienianych nieco, aby niebieski stróż nie wiedział do końca o co chodzi.
Daj się skusić
Czy ciekawa? Zajebiście!!! Tym bardziej, że jako kilkuletni mieszkaniec stolicy wiele z tych opowieści słyszałem na popijawach z fraternią warszawską. Smaczku dodają opisy stadionów, na które zawijają nasi bohaterowie (widać że autor jeździ na mecze a nie o nich tylko mówi). Znane z autopsji ciepłe powitania na hanysowie, czy kombinatoryka przy wejściu na stadion po indywidualnej podróży na mecz wyjazdowy swojej drużyny. A Ci z Was, którzy podróżowali kiedyś sami z barwami np. przez Górny Śląsk czy Poznań wiedzą o co chodzi.
Czy warto kupić? O tak! Koszt nieduży, a zabawy kupa. Opisane historie odurzonych wyskokowymi napojami kibiców, absurdalne pomysły, dowcipy robione zawsze i wszędzie na wyjazdach oraz realny opis działań prewencyjnych policji dopełnia rzetelnego obrazu życia każdego z kibiców.
Czy obiektywna? Jasne, że nie! W końcu pisze to kibic Legii i wbija w inne kluby, które opisuje. Choć przyznać trzeba, że o naszych zgodach nie ma zbyt wielu wzmianek, skłonny jestem uwierzyć w jedną z barwnych opowieści o wyjeździe na Wisłę i zachowaniu tamtejszego kibica, który… spokojnie, nic nie powiem. Chcecie to sami przeczytajcie.
250 stron dobrej zabawy. Czasem opisów naiwnych, ale przecież to książka dla każdego, nie tylko dla tych, którzy wiedzą o co chodzi w życiu. Wspomnienia, opisy tego co było, tego co odeszło. Nostalgia za spotkaniami, w których drewniane ławki służyły za kopie i broń obronno-zaczepną w walce z psiarnią oraz miejscowymi ekipami.
Nie dla trzech
Podobno każda książka powinna spełniać funkcję edukacyjną. Ta spełnia. Uczy wnikliwego czytelnika swoistego kodeksu panującego w świecie hoolifanów. Etosu, honorowej walki, zasad życia i tego, kim jesteśmy i jakie wartości są w życiu najważniejsze. Książka dla każdego kibica w Polsce, no może z wyjątkiem Widzewa, Amiki i Cracovii, ale ich nikt nie lubi, więc trudno dziwić się autorowi że napisał o nich w taki, a nie inny sposób.
Gdzie?
Książka do kupienia u wydawcy, koszt 30 zł, kontakt tifoso.tifoso@wp.pl
MK

Komentarz redaktora naczelnego (jak zwykle złośliwy):

Książki jeszcze nie czytałem, choć już mam ją w swoim księgozbiorze. Ale przejrzeć zdążyłem. Czyta się lekko. Jedna wada, dla kibica Śląska (a i innych klubów pewnie też), na pierwszy rzut oka czuć od niej „legijność”. Gdyby autor postarał się trochę i osadził akcję w nieokreślonym mieście przy nieokreślonej drużynie, to pewnie straciłby trochę czytelników w stolicy, ale zyskałby w całej Polsce. Najwidoczniej wydając pozycję „rzutem na taśmę” zorientował się i zmienił okładkę. Na książce znajdującej się w dystrybucji nie ma herbu Legii na piersi.