Początek ligi już niedługo. Dla Śląska to mecz w Białymstoku, ale tym pojedynkiem będzie się martwić sztab szkoleniowy i sami piłkarze. Natomiast dla działaczy tak naprawdę liczy się o tydzień późniejsze spotkanie z Cracovią, które zainauguruje wiosnę 2011 we Wrocławiu.
O tym, że Śląsk „załapał się” na najgorszy z możliwych terminów, czyli na piątek na godzinę 17:45 – wiemy wszyscy. Można stwierdzić, że wiadomość ta jest tak rozpowszechniona, że dotarła nawet do mózgów wrocławskich decydentów. I nawet właściciele owych mózgów próbowali w tej kwestii interweniować. Powstało pismo, które w imieniu klubu prosiło o przesunięcie spotkania na sensowniejszą godzinę 20:00.
Niestety, starania Śląska o zmianę jeśli nie terminu, to choćby godziny meczu z Cracovią, skończyły się na jednym piśmie. Podobno oprócz tego jednego pisma był także wykonany jeden telefon.
Efekt, jak to przy jednym piśmie podpisanym przez anonima* i jednym telefonie od nikogo*, jest żaden. Czyli jak był piątek 17:45, tak jest ten piątek 17:45.
Strona oficjalna Śląska o całej akcji chęci zmiany terminu – milczy. Nie dziwimy się, co się chwalić że jest się olewanym.
Można zatem przyjąć, że jak ktoś pragnie obejrzeć mecz z najsłabszą drużyną ekstraklasy z trybun, będzie musiał dokonywać ekwilibrystycznych sztuczek w pracy, by dotrzeć na Oporowską na czas. Wszakże piątek popołudnie to okres, w którym Wrocław jest totalnie zakorkowany.
Andrzej P, Roman Zieliński
Na zdjęciach: Tych typów przynajmniej ktoś zna. Nie to, co działaczy Śląska.
Fot. Saloon24
* pismo podpisane przez anonima – nasi działacze są jak anonimy. Nikt ich nie zna. Równie dobrze można by podpisać „Jan Kowalski” albo „Yrlu Limpopo”. Ten drugi podpis może nawet odniósłby większy skutek, bo chociaż miałby szansę zaintrygować tego, kto korespondencję odebrał.
Identyczny problem jest z telefonowaniem. Jak palant z Wydziału Gier / Departamentu Logistyki (czy do kogo tam trzeba dzwonić, by taką sprawę załatwić) usłyszy „Waśniewski, Śląsk Wrocław”, lub „Kubiak, Śląsk Wrocław”, ewentualnie „Jasiu Wędrowniczek, Śląsk Wrocław” to jedyną rzeczą jaka pomyśli, będzie „jak tu gościa jak najszybciej spławić”.