Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

CIEKAWY DZIEŃ ŚLĄSKA

Niby cisza, niby się nic wokół Śląska nie dzieje, piłkarze na zgrupowaniu spokojnie „ładują akumulatory”, a jednak wokół Oporowskiej wszystko wrze. Zacznijmy od tego, co dla nas, kibiców jest najbardziej przejrzyste. Od strachu Czechów.
Stop dla polskich nacjonalistów!
Co jest faktycznym powodem odwołania sparingu Śląska z Hradcem Kralowe w Nachodzie, tego zapewne się nigdy nie dowiemy. Oficjalnie Czesi pitolą takie bzdety, że szkoda gadać.
A co tak naprawdę mogło ich przerazić?
Generalnie: polskich kibiców w Czechach się obawiają wszyscy. Kilka faktów: mecz Czechy – Polska w eliminacjach do MŚ – nagonka przedmeczowa spowodowała zatrzymania na granicach, oraz mobilizację policji w samej Pradze. Nie obyło się bez zamieszek.
Mecz Sparty Praga z Amiką: Najazd poznański na stolicę Czech odbył się w spokoju, ale potem był powrót „fanouszków” Sparty przez Wrocław. Na granicy „trochę się działo”.
Wcześniej „trochę się działo” przy okazji kilku meczów Banika Ostrawa, gdzie często na gorącym terenie widziano / łapano kibiców GKS-u Katowice, a ostatnio także Górnika Zabrze. Śląska – również.
No i przed kilkoma dniami wielka polsko – czeska afera miała miejsce z uwagi na mecz Odry Wodzisław. Nie wszyscy wiedzą o co chodzi. Otóż kilku sympatyków Odry pojechało do Czech na sparing Odry, tam wywiesili transparent z hasłami „anty-zarząd”, przy czym w zarządzie Odry siedzą Czesi. Odpalili parę fajerwerków. I to by było wszystko, gdyby nie zarząd klubu, który swoimi histerycznymi reakcjami rozpętał z tego tytułu aferę medialną. W sumie – nic się nie działo, ale wiele o „wydarzeniach” mówiło się w gazetach i telewizji.
Zatem: są Polacy, jest strach.
Podsumowując: w sobotę sparingu w Nachodzie nie będzie.
Kogo naprawdę chwycą za dupę?
W chwili, gdy piszemy te słowa były trener Śląska, Grzesiek Kowalski nie śpi we własnym łóżku, lecz na twardych deskach.
Grzesiek miał nieszczęście prowadzić Śląsk w sezonie 2003/04, czyli w pierwszym sezonie Śląska w III lidze. A wówczas miał miejsce mecz Lechia Zielona Góra – Śląsk, który zakończył się jakże szczęśliwym zwycięstwem WKS-u 4-3.
Jakie były okoliczności tegoż zwycięstwa – inni będą ustalać, my już wiemy. Ale co ciekawe. Przy ustalaniu „jak to było” wyciekają interesujące nazwiska. Byłego (i obecnego) prezesa Waśniewskiego, oraz kogoś z zupełnie innej półki. Pryncypała Waśniewskiego, Grzegorza Schetyny.
PO-mann
O tym, że pozycja polityczna Schetyny maleje – wiadomo. Jeszcze dwa czy trzy lata temu napisać „Schetyna” w kontekście korupcji, oj to dla dziennikarza mogło się źle skończyć. Po znacznie drobniejszych wstrzykach z pracy wyleciał Roman Skiba. Przy pisaniu o meczu w Zielonej Górze dziennikarze „zauważali” nazwisko Grzecha tak nieomal delikatnie. Jakby przepraszając, ze je w ogóle umieścili. A teraz pisze się niedwuznacznie: Schetyna w Śląsku, kupowanie meczów w Śląsku…
Jak będzie – to dopiero zobaczymy. Czy okaże się, że jedynym aferowiczem jest Grzesiek K., czy jest w to wciągnięty także Waśniewski, czy macki sprawiedliwości oplotą także byłego ministra MSWiA… ciekawe, ciekawe.
Choć może być i tak, że prokuratorzy się obsrają, by zbyt głęboko drążyć sprawę. Bo co prawda pozycja Schetyny osłabła, lecz tacy jak on potrafią się wykaraskać z najgorszych opałów. Wystarczy sobie przypomnieć aferę hazardową – wszyscy wiedzą jak było, a Grzechu w nagrodę został marszałkiem Sejmu.
Gorzej; nawet oznaki spychania Schetyny do wewnętrznej opozycji w platformie przez Tuska mogą okazać się złudne. Wszakże gdzie jak gdzie, ale w polityce słowo „zdrada’ nie istnieje. Kim Grzechu jeszcze zostanie, tego nie sposób przewidzieć. A co zrobi i kogo zechce ukarać, jeśli znów wdrapie się na szczyt politycznej drabinki?
Czekamy na rewelacje sprzed ośmiu lat.
Prezio jeszcze siedzi
Gdy trzy miesiące temu rozmawialiśmy z doskonale poinformowaną osobą ze świata polityki, dostaliśmy wyraźny sygnał, że Andrzej Rusko leci z Ekstraklasy S.A. Sygnał był jednoznaczny, a że źródło prosto z Warszawy, doskonale umocowane w polskiej piłce… wydawało się, że sprawa jest załatwiona.
Dlatego kiedy zupełnie inne źródło podało, że Rusko przymierza się do objęcia funkcji prezesa Śląska – zamarliśmy. Ze strachu. Bo Waśniewski jaki tam jest, umoczony czy też nie (ha ha ha, w jego przypadku słowo „umoczony” jest… bardzo wieloznaczne), to nie jest aż takim (brakuje słów jak go określić – no dobrze, niech będzie tak:) niedobrym, jak Andrzejek. R. Coś na ten temat wiemy od znanego dziennikarza żużlowego, Bartka Czekańskiego. Wiele godzin Bartek opowiadał o pazerności Ruski.
Dziś się okazało, że albo nasze źródło nie wiedziało wszystkiego, albo stało się coś nieoczekiwanego. Bo Rusko wciąż jest przyspawany do fotela szefa Ekstraklasy S.A. i nic nie wskazuje na to, że przez najbliższe trzy lata cokolwiek się w tej materii zmieni.
Roman Zieliński, AP
Fot: Mirosław Bonowski