Warto grać w europejskich pucharach. A zwłaszcza – dobrze jest grać w nich dobrze. Prawda ta wydaje się rzeczą oczywistą, ale nie chodzi tu o zwykłą zależność: dobra gra = awanse i gra z coraz lepszymi rywalami = pełne trybuny i transmisje telewizyjne = wpływ gotówki do kasy.
Chodzi o nieco inną zależność, choć dla marketingowca i kasjera liczy się identyczny efekt końcowy, czyli wpływ gotówki.
Zależność ta przebiega nieco inaczej. Gra w pucharach = dotarcie do szerszej widowni = łatwiejsze „przerobienie” zwykłego widza na sympatyka klubu = łatwiejsze zapełnienie trybun podczas byle jakiego meczu = wpływ gotówki do kasy nie tylko przy prestiżowych imprezach.
Po prostu samo uczestnictwo w rozgrywkach europejskich i dobre w nich występy powodują większą estymę zwykłych ludzi do klubu.
Sprawdziło się to w przypadku Górnika Zabrze, do którego sentyment czują ludzie, którzy pamiętają sukcesy zabrzan z początku lat 70-tych ubiegłego wieku. Sprawdziło się później z Widzewem, potem z Wisłą, a obecnie sprawdza się z Amiką.
Ludzie na balu
Frekwencja (chyba naciągana przez obserwatorów, ale nawet jeśli dodali sobie 10 % to i tak jest duża) 20 tysięcy ludzi na meczu, który w zasadzie jest balem przebierańców, czyli Amica Poznań – Groclin Warszawa, to spore osiągnięcie. Tym większe, że Groclin to żadna ekipa, ani pod względem sportowym, ani marketingowym, ani kibicowskim. I jeszcze dobitniej o dobrej, marketingowej robocie świadczy fakt, że spotkanie zostało rozegrane w arktycznych warunkach meteorologicznych i w ramach rozgrywek o Puchar Polski, a takie z reguły traktowane są mniej poważnie niż pojedynki ligowe.
Dla porównania: na hitowy pojedynek jesieni Amica – Wisła Kraków przybyło na ten sam stadion 23 000 widzów. Z tego 2 000 to byli fani gości. Teraz, po serii dobrych występów w Lidze Europy na ten sam stadion, na znacznie mniej klasowego przeciwnika i mniej prestiżowe rozgrywki przybyło tylko nieznacznie mniej ludzi, ale tym razem sektor gości nie „dołożył” frekwencji.
Cel dalekosiężny
Zatem, jeśli ktoś nie rozumie po co walczyć o miejsce w pucharach – znaczy się: po co grać o maksimum tego, co jest do zdobycia – to mamy odpowiedź.
Bo, oczywiście, można myśleć kategoriami „tu i teraz”. Po co się pchać do Europy, skoro możliwość wybudowania nowego stadionu na jesień jest minimalna i zaczną się problemy z miejscem rozegrania meczu w międzynarodowych rozgrywkach? Można wymyślić wiele innych przeszkód dla których nie warto się pchać na salony.
A my twierdzimy, że warto.
Co udowadnia wpływ do kasy w poznańskim balu przebierańców. Ale czego co niektórzy w Śląsku zrozumieć nie chcą.
RZ
Fot. http://www.forumgliwice.com/viewtopic.php?p=261514
http://www.tychy.pl/News/exeConcrete/?mid=2&id=8279
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl