Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

BABA PRZED ŚLĄSKIEM

Kibicom nie jeżdżącym za swoją drużyną łatwiej. Organizatorzy przedsięwzięcia „wyjazd na mecz” mają w tym sezonie szczęście w nieszczęściu.
Mecze w Białymstoku odbywają się bez kibiców. Dlatego nie było zorganizowanego wyjazdu w grudniu. Zatem odwołanie ubiegłorocznego spotkania dotyczyło jedynie ekipy kibiców niepełnosprawnych. Wyjazdu nie organizowano, decyzja zawracająca klubowy autokar nie pociągnęła za sobą żadnego zamieszania.
Identyczny numer miał miejsce w lutym. Znów nie było możliwości zaliczenia wyjazdu, zatem kolejne odwołanie pojedynku skończyło się tylko tym, że łatwiej było zadecydować o zaliczeniu meczu Lechii w Chorzowie.
Teraz mecz się odbędzie. We wtorek. Jakże „przyjemny” dla kibica termin w środku tygodnia. I wyjazd najdalszy z możliwych. A tu, tymczasem, ów zakaz przyjazdu zorganizowanych grup wyjazdowych. Czyli – brak wyjazdu. I nie trzeba w ciągu trzech dni zaliczać trasy do Warszawy i z powrotem (wszakże najkrótsza droga do Białegostoku wiedzie przez stolicę, a już w piątek tam właśnie Śląsk będzie występował)
Oczywiście nie jest to najlepsze tłumaczenie dla wszystkich, którzy zawsze za Śląskiem podążają. Ale tym razem fakt, że w Białymstoku fani gości nie są przyjmowani, nie wpłynął zbytnio na ich plany.
Teraz Baba Jaga
Jagiellonia jest często, bez jakiejś złośliwości, określana „Jagą”, lub „Babą Jagą”. Podobnie jak Śląsk miała opóźniony początek wiosny. Ale już zdążyła zagrać dwukrotnie. Najpierw w Gdańsku w Pucharze Polski, następnie w Bełchatowie. I choć w obu tych spotkaniach nie straciła gola, to również gola nie zdobyła.
W Białymstoku „dzieje się”. Odejście niebezpiecznego napastnika – Grosickiego, według mediów, to pokłosie konfliktu zawodnika z trenerem. Ponoć Probierz ma problem także w relacjach z Frankowskim.
Na ich miejsce w Białymstoku wylądował Sotirivić. Już zdążył zadebiutować (ponownie) w żółto – czerwonej koszulce, ale przeciwko Śląskowi nie wystąpi.
Czy Śląsk stać na wywiezienie jakiejś zdobyczy z najdalszej wyprawy? Zobaczymy we wtorek wieczorem.
Kto wodę mąci?
W weekend hitem dla wszystkich spekulujących jakie to transfery dokonał nasz klub lub kogo właśnie wyrzucił, była informacja o tym, że ponoć Diaz ma serdecznie dość Lenczyka.
Tym to wszystko wydawało się dziwniejsze, że w sobotę Śląsk rozegrał wewnętrzną gierkę, w której Diaz nie tylko grał, ale także zdobył gola.
Jak jest naprawdę, tego nie wiemy. Ale widać, że albo ktoś wodę mąci i chce rozkręcić aferę, albo… Diaz się mentalnie nie nadaje do jakiejkolwiek drużyny. Przypomnijcie sobie scenkę z meczu, w którym Tarasiewicz ściągnął Diaza z boiska na 20 minut przed jego zakończeniem. I piłkarz chciał zrobić wokół tego aferę, pogniewał się na szkoleniowca.
Jeśli obecne doniesienia prasowe mają w sobie coś z prawdy, to by oznaczało, że Diaz toleruje tylko tych trenerów, którzy wystawiają go do składu i tylko w pełnym wymiarze czasowym.
Krzysztof P, RZ
Fot. W. Łozowski, mamazone.pl

Na wyjazd do Warszawy zostało jeszcze około 200 biletów