No to mamy hit sezonu! Po 25. serii spotkań Śląsk znajduje się na miejscu dającym grę w europejskich pucharach.
Trener Lenczyk objął zespół na pozycji spadkowej. Po 7 kolejkach przed drużyną z bilansem 1 wygranej, 1 remisu i 5 porażek widmo spadku stało się na tyle realne, że zatrudniono „Dziadka”. Choć nie był on w smak nikomu. Wystarczyło 18 meczów i ten sam Śląsk, który już był typowany do walki o pozostanie, wyciągnął się do strefy pucharowej.
Oczywiście wszystkiemu pomógł fart. Bo przed nami jest Wisła (gratulujemy mistrzostwa, tego już nie spieprzą), Jagiellonia i Legia, ale Legia zdobyła awans do Ligi Europejskiej poprzez Puchar Polski, zatem ten klub już nas nie obchodzi.*
Pucharowy remis
Tabela jest tak spłaszczona, ze statystycy przecierają oczy ze zdumienia. Na puchary zęby sobie ostrzyć mogą nawet najbardziej nawiedzeni kibice Korony Kielce, która znajduje się na 13. pozycji. Śląskowi na wywindowanie się na miejsce pucharowe pozwolił remis z dramatycznie słabą Polonią Bytom. Po prostu jaja jakieś.
Śląsk II Wrocław
Problemem drużyny Śląska jest to, że praktycznie gra składem rezerwowym. Kontuzje wykluczyły paru zawodników na amen. Paru musi grać z konieczności, kilku jest rekonwalescentami, a to oznacza, że na pewno nie zagrają na 100 % swoich umiejętności. Nie są w stanie. Kto jest odpowiedzialny za brak rezerw? Dyrektor sportowy.
Tym większe zdziwienie, że nasz klub, który w zasadzie można nazwać Śląskiem II znajduje się tu, gdzie się znajduje.
Czy jest szansa dociągnąć?
Powiedzmy sobie szczerze. Do rozdysponowania zostało jedno miejsce. Wisła i Legia są pewne gier na arenie europejskiej. Jagiellonii musiałaby się przytrafić katastrofa, a w polskim futbolu w katastrofy zbytnio wierzyć się nie da. Jest tylko jedno miejsce i 10 chętnych (mówimy o kibicach, piłkarze kilku klubów mają tę rywalizację serdecznie gdzieś).
Nie śledzimy ruchów kadrowych w innych zespołach, zatem nie wszystko wiemy co się dzieje w Górniku czy Ruchu, Groclinie czy Amice. Za to możemy sobie prześledzić zestaw gier do końca sezonu. A z niego wynika, że Śląsk jako jedyny nie ma już meczów z drużynami z wielkimi aspiracjami ani z brzytwą na gardle. Czy takim będzie ostatnia potyczka z Arką – to się okaże po przedostatniej kolejce.
Jaka przyszłość Śląska?Śląsk ze swoimi kilkunastu procentami szansy na grę w pucharach może się do nich dostać. Ale może i nie dostać. Nam na tym zależy bardzo. Czy piłkarzom również? Ktoś stwierdził, że „mają wykupione wczasy, a gra w I rundzie eliminacji to praktycznie brak urlopów”.
Jeśli tak faktycznie myślą, to są idiotami. Jednak żywiołowość po zwycięstwie w Warszawie nad Groclinem pozwala przypuszczać, że źródło tej plotki jest bardzo wobec naszych orłów złośliwe.
Najbliższa przyszłość rozstrzygnie się na dniach. Natomiast zaraz po tym, jak się dowiemy, czy już możemy się szykować na jakąś Gruzję/ Armenię czy Kazachstan, dowiemy się jakie Śląsk ma perspektywy na nieco dłuższą metę.
Że nie będziemy aspirować do faworytów rozgrywek w przyszłym sezonie, to chyba wiemy wszyscy. Nie ta kasa. Natomiast chodzi o to, by tę kasę, która jest, wydawać racjonalnie. Transfery „młodych, perspektywicznych” Brazylijczyków do zespołu Młodej Ekstraklasy to działanie bezsensowne. A w zasadzie to jest sabotaż. Takie zabawy można uprawiać jak się ma nieograniczoną górę hajsu. Ściąganie zawodników, którzy nie potrafią się wywiązać z roli rezerwowych to idiotyzm. Ale ktoś ich pościągał. Ktoś na to wydał zgodę i pieniądze.
Diaz może i grajkiem jest niezłym (mieliśmy zbyt mało okazji, by się o tym przekonać), ale drużyna za nim nie przepada. A w sportach zespołowych taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Jeśli osoba ściągająca takiego zawodnika o tym nie wie, to znaczy, ze nie zna podstaw funkcjonowania grupy. Obraz kompetencji obecnego dyrektora sportowego chyba nakreślony zastał dość jasno.
Roman Zieliński
Fot. wroclawianie.info
* Oczywiście teoretycznie Legia może jeszcze zdobyć mistrzostwo kraju, co nasze kalkulacje by zweryfikowało. Ale spójrzcie jeszcze raz w terminarz gier Legii i sami oceńcie, czy jest możliwe, by zdobyła komplet punktów, co dla tego mistrzostwa zdaje się być warunkiem koniecznym. A nawet przy tym komplecie mistrz byłby mocno wątpliwy, bo Wiśle starczy zdobycie sześciu oczek by okazać się lepszym od Legii – pierwszy mecz Wisła wygrała 4-0.
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl