1 marca będzie nowym świętem państwowym. Sejm przyjął ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Przyznam się, że na tę informację czekałem od dawna. Wiele osób tego dnia nie doczekało. Dzień – symbol walki Naszego Narodu z czerwoną zarazą, kolejna okazja do manifestowania: patriotyzmu, szacunku dla poległych przodków, miłości i przywiązania do Ojczyzny.
Niszowa gazetka na pewno stanie na wysokości zadania, aby lobby żydowskie w Polsce mogło zacierać z radością małe, kosmate, pachnące cebulą łapki.
Gross do grosza
Myślicie, że „profesor” Gross przypadkowo właśnie teraz wydaje nową powieść z gatunku wojennej „political fiction”? Nie wydaje mi się. Z Grossem sprawa ma się tak, że ten żyd, został skrzywdzony przez swoich ziomków z bezpieki. Po zamieszkach w 68, odsiedział podobno 5 miesięcy, a w 1969 wraz z rodzicami wyemigrował (niekoniecznie dobrowolnie) do USA. Sprawa jasna dla każdego: ubeki żydowskiego pochodzenia skrzywdziły Grossów, więc Gross stał się naczelnym Polakożercą i tubą propagandową syjonizmu. Imbecyl nie wziął pod uwagę, że ci którzy skrzywdzili jego, gnębili i mordowali Polskich Patriotów.
Teraz Gross stoi w jednym szeregu z ubeckimi żydami, swoimi dręczycielami i pluje na kraj, który jego nacji przez długie wieki udzielał gościny i schronienia. Od Kazimierza Wielkiego, poprzez Wielką Polskę Jagiellonów, ochronę przed kozackimi mordami w roku 1648 i późniejszych latach, aż po zagrożoną śmiercią pomoc w czasie II wojny światowej. To, że w każdym środowisku znajdzie się degeneruch, nie znaczy, że chory z nienawiści Gross ma prawo po raz kolejny skazywać cały naród za wyczyny jednostek – zresztą i tak potężnie przerysowane.
Nosił żyd razy kilka
Niech Gross pamięta o Jüdischer Ordnungsdienst, która z potężnym zapałem, pałkami i knutami zapędzała swoich ziomków do bydlęcych wagonów w czasie likwidacji getta. Niech pamięta, że po dobrze wykonanej robocie, Niemcy zapędzili dzielnych żydowskich policjantów do tych samych wagonów (mieli skurwysyny poczucie humoru). Jakie ich tam spotkało przyjęcie? – można się tylko domyślać. Mniejsza z Grossem, mamy w końcu upragnione Święto! Jednakże przyjrzyjmy się bardziej dokładnie „drobnym” szczegółom.
Komuna wiecznie żywa. I kąsaGłównym pomysłodawcą Święta, mniej więcej dwa lata temu, był Janusz Kurtyka – prezes IPN. W zeszłym roku Prezydent Lech Kaczyński skierował do Sejmu projekt ustawy dotyczący Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego.
Ledwo minęły dwa lata, a tu już Sejm przyklepał i jeszcze w tym roku można świętować! „W hołdzie Żołnierzom Wyklętym – bohaterom Powstania Antykomunistycznego, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienia dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”. – tak brzmi preambuła projektu, pięknie! „W hołdzie Żołnierzom Wyklętym – uczestnikom podziemia antykomunistycznego…” – tak wygląda rzeczywistość. W wyniku protestu posła SLD (!) bohater stał się uczestnikiem, a Powstanie podziemiem, z kolei fragment „z bronią w ręku przeciwstawili się” rozbudowano o „z bronią w ręku, jak i w inny sposób przeciwstawili się”.
Protest komunisty poparła przewodnicząca komisji (PO) i osiągnięto „kompromis” - albo „kosmetyczna” zmiana, albo ustawy niet! Trudno, co zrobić – na postsowieckie układy, nie ma rady. My i tak będziemy świętować – 1 marca, 10 kwietnia, 17 września, 13 grudnia….
Wkurwia tylko jedno: „podziemie antykomunistyczne” to także Michnik z lat 60. i czerwony harcerz Kuroń walczący w wewnątrz PZPR-owych wojenkach, a także „rodzime” gnidy wrocławskie, brodate. Póki co to oni piszą historię – od Nas zależy jak długo jeszcze.
Politycznie Niepoprawny B