Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

WRACA NORMALNOŚĆ ?

Rezultat spotkania z MKS-em Kluczbork zaskoczył naszą redakcję. Naprawdę. Już tak przyzwyczailiśmy się do idiotycznych wtopek z drużynami niewiele różniącymi się od ekip podwórkowych, że rezultat 2-0 z zespołem, który dość swobodnie utrzymał się w II lidze – zdziwił. Pozytywnie.
I już bylibyśmy gotowi stwierdzić, że w Śląsku wszystko wraca na właściwe tory, gdyby nie fakt, który kazał się nam zastanowić. Otóż do drużyny wraca, przynajmniej na okres przygotowawczy, Remigiusz Jezierski.
To sympatyczny chłop (stwierdzenie: „chłopak” z uwagi na wiek byłoby mocno naciągane). Nawet jako napastnik ma to „coś”, kilka bramek zdobył ostatnio i jako piłkarz Ruchu Chorzów i później Jagiellonii Białystok. Ponadto chyba jest związany z regionem, grał już w Śląsku do którego trafił ze Świdnicy.
Jest jednak małe „ale”. Z wypowiedzi działaczy wynika, że Jezierski jest brany jako alternatywa dla Gikiewicza. Zatem nasuwa się wniosek: Śląsk za Gikiewicza płacić nie ma zamiaru.
Zawodostwo dnia wypłaty
Jednak jesteśmy klubem półamatorskim. W przypadku Gikiewicza powinniśmy wiedzieć, że zatrudnienie tego gracza będzie się wiązało z żądaniami finansowymi poprzedniego pracodawcy. Przepis, to przepis, dla Śląska wyjątku nikt robił nie będzie. W rozmowach z menadżerem tych kwestii nie poruszano?
A jeśli nie potrafiono przewidzieć konsekwencji, to znaczy że z profesjonalizmem mamy poważne kłopoty.
Poważne kłopoty mamy także również z perspektywicznym spojrzeniem na zespół. Jeśli wyszedł babol z zatrudnieniem gracza, to trudno, trzeba zapłacić, albo przyznać się, że nie o wizję zespołu chodzi, lecz o taniość. Bo widząc powrót Jezierskiego nie sposób nie dojść do wniosku, że hasło „tworzenia młodej, perspektywicznej drużyny” jest naciągane. Takiego zespołu nie da się skonstruować z zawodników którzy lada moment będą kończyć karierę.
Dotychczas nasz red. nacz. śmiał się z zawodników, że są „profesjonalistami dnia wypłaty”, tzn. w dniu wypłat idealnie na czas potrafią się ustawić w kolejce do kasy, jak najwyższej klasy „profi”. Reszta ich dni pracy przypomina amatorstwo.
Teraz zachodzi podejrzenie, że identycznymi „profesjonalistami” są nie tylko zawodnicy.
Andrzej P.

PS. No i czar wygranego meczu z Kluczborkiem prysł. Z Chorwatami w łeb 1-3.