(AKTUALIZACJA) Wejściówki na mecz Amica – Wisła rozpłynęły się. Hokus pokus, były i nie ma. Odpłynęły w siną dal. Tymczasem wejściówki na mecz w Bytomiu schodzą jak krew z nosa. Jak gęsta krew. W środę o godzinie 13:00 napoczęta została czwarta setka kart wstępu na to spotkanie. Czkawką odbijają się piątki i wtorki. Teraz z utęsknieniem czekamy na kolejny, piątkowy termin: spotkania wyjazdowego w Bełchatowie. Każdy inny będzie przyjęty z ogromnym zdziwieniem.
Kilkanaście osób zagadniętych o kupowanie wejściówek na mecz Wisły w Poznaniu, a nie nabywających biletów bytomskich stwierdziło, że i tak już mają w robocie przerąbane i możliwości wyjazdu w dni powszednie są dla nich mocno ograniczone.
Zobaczymy, czy jeśli wiosną na Legię lub na Amike też wypadnie piątek, to te możliwości będą równie ograniczone. Ale to właśnie jest różnica między ekipą silną (jaką chcemy być), a ekipą chcącą być silną (jaką jesteśmy).
W środę upłynniono wejściówkę na Bytom z numerem 378. Jak łatwo policzyć 122 jeszcze są w obrocie. czwartek do 15:00 jeszcze jest szansa je nabyć.
Tramwajarz szaleje
Podczas gdy większość stojących w kolejce do kas zapisywała się na bilety, Krzysiek „Tramwajarz” zbierał podpisy na listy poparcia dla Komitetu Wyborczego Śląsk Wrocław. Krzysiek będzie wystawiony wraz z innymi sympatykami Śląska do sejmiku wojewódzkiego. Janusza Sybisa też skaptował na popierającego listę, choć sam „Jasiu” startuje z innej listy do Rady Miasta.
„Anglik”„Tramwajarz” będzie sąsiadował z zacnym towarzystwem. Jednym z kandydatów w okręgu wrocławskim (nr 1) jest protoplasta ruchu kibicowskiego, nie tylko we Wrocławiu, lecz i w Polsce. Mariusz Mikołajek „Anglik”. Ten „Anglik” został mu nadany na trybunach, to od wprowadzana na stadion Śląska w latach 70-tych ubiegłego stulecia wzorców kibicowania rodem z Wysp Brytyjskich. To on, wraz z kolegami wprowadzał piosenkę Beatlesów z Liverpoolu „ooo nasz, ooo nasz, my wierzymy, tylko w Śląsk, hej Śląsk, wojskowi”.
Teraz Mariusz zajmuje się malarstwem, jest ojcem siedmiorga dzieci, wyjazdy to już nie jego rzeczywistość (choć pewnie na jakiś spektakularny by się wybrał), lecz spotkań we Wrocławiu nie opuszcza. Dziatwę też stara się na mecze ściągnąć.
Mariusz jest znany w nie tylko wrocławskim świecie artystycznym. Choć mentalnie jest abstrakcjonistą, to potrafi namalować takie obrazy, że od mistrzów renesansu różni się tylko… datą powstania.
Angażuje się w wiele inicjatyw artystycznych. Nie tylko związanych z malarstwem.
Na zdjęciu: Mariusz Mikołajek i jego ostatnia (jeszcze nie dokończona) praca.
RZ