Tytułowa, pokerowa odzywka w kartach oznacza tyle, że jeden gracz chce zobaczyć karty drugiego. Ja natomiast w ciągu kilku najbliższych dni chcę zobaczyć parę rzeczy z naszego, kibicowskiego świata. Rzeczy, które pozwolą przewidzieć najbliższą przyszłość kibiców w polskich miastach. A które powinny mieć wpływ na politykę cenową i marketingową Śląska podczas przeprowadzki na nowy stadion, z czym zmierzymy się już za rok.
Są ludzie – jest gicioFrekwencja to coś, co dla klubu jest istotne z każdego punktu widzenia. Przy wysokiej – kasjer zaciera ręce, bo jest dopływ gotówki. Piłkarze raczej to zlewają, lecz duża publika może wywrzeć na nich dużą presję. Z reguły mniejsza widownia, to i ciśnienie nie takie duże.
Piknikowi kibice lubią masowe imprezy, gdyby nie tłum, to sami by się nie pojawili. A fanatycy też się cieszą gdy widzą morze głów, bo mają okazję „zarazić” pikników. I łatwiej jest o zrobienie dopingu czy oprawy. Generalnie – są ludzie, jest dobrze.
Poznań dla Wrocławia
Już w środę dojdzie do zaległego spotkania Amica – Groclin. Czy po 30 tysiącach ludzi na trybunach podczas spotkania z Wisłą, w znacznie mniej dogodnym terminie ze znacznie mniej medialnym rywalem na stadion przybędzie choćby 15 000 widzów? Czy „masa ludzka’ nie została „wypłukana z kasy” pojedynkiem z Manchesterem City?
Kilka dni później zostanie rozegrana XIII kolejka. Bardzo interesująca będzie frekwencja na meczu Amica – Lechia.
Porównanie danych z tych dwóch, poznańskich spotkań powinno być inspiracją do wielu przemyśleń ludzi odpowiedzialnych za marketing w Śląsku. Przemyśleń, które swoje przełożenie muszą mieć podczas zapełniania stadionu na Pilczycach. A wnioski z tych przemyśleń powinni wyciągnąć ci, którzy rozliczają marketingowców.
Rozkminka krakowska
Ci sami ludzie powinni bacznie przyglądać się ilości widzów na spotkaniach Wisła – Legia i Wisła – Zagłębie Lubin. O ile jednak frekwencje z pojedynków Wisły mają być studiowane przez marketnigowców, to ja przyjrzę się liczbie widzów na stadionie brzydszej części Krakowa. Jeśli Cracovia w Łodzi i Białymstoku zanotuje rezultaty zgodne z oczekiwaniami, to na meczu z GKS-em Bełchatów pewnikiem pojawi się niespełna 3 000 widzów. W tym ze trzy setki kibiców gości.
A jakim magnesem dla Pasów jest Legia (a zatem jaki jest związek między frekwencją przy niskiej cenie biletów a atrakcyjnością rywala) – to ujrzymy za miesiąc, w ostatniej serii tegorocznych pojedynków.
Wcześniej Legia zagra z Arką. Ciekawe jaki będzie stopień zapełnienia obiektu przy Łazienkowskiej w przypadku wcześniejszego zwycięstwa lub porażki w Krakowie z Wisłą. Niestety, jednego z tych przypadków nie da się sprawdzić. Ciekawiej byłoby się dowiedzieć, jak ludzie zareagują gdy pod Wawelem Legia wtopi.
Lubin padnie?
W piątek Zagłębie gościło Widzew. Przyszło 7 520 widzów. No to teraz zobaczymy, jak w ciągu tygodnia na mniej medialnego rywala z tego samego rejonu Polski, ludzi przybędzie więcej (bo po wygranej, bo rywal lepszy sportowo) lub mniej (bo niemedialny przeciwnik, bo mecze są zbyt często).
Pytania
Choć serce podpowiada inaczej, to wątpliwe by Lechia w Poznaniu wykorzystała komplet 2 100 wejściówek*. To spotkanie pokaże jaki jest aktualny, maksymalny pułap wyjazdowy ziomków z Gdańska.
Czy przy naszym, beznadziejnym marketingu Śląsk jest w stanie podczas pojedynku z Górnikiem zapełnić stadion choćby w 7 000? Prawdę powiedziawszy – mocno wątpliwe. A jak deszcz popada do weekendu, to szczytem możliwości będzie 5 000.
Prognoza
Spotkania Groclin – Ruch i Polonia Bytom – Arka Gdynia pod względem ilości widzów będą wizerunkową katastrofą. Arka do Bytomia przybędzie w ilościach śladowych, bo się ichnie pikniki mobilizują na wyjazd na Legię. Nie straci jedynie Ruch, bo wypełni klatkę na Konwiktorskiej. Chyba, że dostanie karę wyjazdową za niedzielne bieganiny pod stadionem, ale to już zupełnie inna bajka.
Jeśli w Kielcach na Koronie na rywalizacji wicelidera z aktualnym liderem nie będzie kompletu, to znaczy, że Scyzoryki tak naprawdę ciśnienia na futbol mieć nie będą nigdy.
Zbierajcie dane!
Ten tekst tak w zasadzie jest próbą zwrócenia uwagi wrocławskim marketingowcom na relacje między ich działaniami, a tym jak będzie funkcjonował nowy, wrocławski stadion. Jeśli nikt nie wyciągnie żadnych wniosków, to bliżej nam będzie do Cracovii niż Legii czy Amiki,
Roman Zieliński
fot: www.wroclawianie.info
* W poniedziałek po południu rozmawiałem z jednym z liderów życia kibicowskiego w Gdańsku. Był pełen obaw o frekwencję Lechii w Poznaniu. Twierdził, że po wygranej w Warszawie z Groclinem liczył na szturm na punkt sprzedaży, a przyszło tylko 50 osób. Później jednak okazało się, że temat ruszył w fanklubach i tam nastąpiła niesamowita mobilizacja, dzięki czemu Lechia niemal na pewno wykorzysta całą pulę. Inna sprawa, że zdaje się iż wynosi ona nie 2 100, jak w przypadku Wisły, lecz 1 950 sztuk.