Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

ŚLĄSK W …

(AKTUALIZACJA) Po tym, jak okazało się że terminarz na sezon 2010/11 jest dla Śląska bardzo niekorzystny, klub odwołał się od kretyńskich ustaleń. Przypomnijmy: ustaleń powodujących, że we Wrocławiu przez ponad miesiąc nie będzie rozgrywany żaden mecz (zobacz artykuł „Miesiąc bez Śląska”).
Niestety, okazało się iż wpływy wrocławskich działaczy są żadne. Komórka ustalająca terminarz stwierdziła, że nie będzie brać pod uwagę wrocławskich zastrzeżeń i przedstawiciele WKS-u mogą pisać skargi do Pana Boga.
Dziwne to trochę, bo chyba Ekstraklasa S.A. ma coś w materii terminarza do powiedzenia. Dali temu wyraz przed dwoma laty, gdy przedstawiciel PZPN-u (Koźmiński) oświadczył że rozgrywki wystartują zgodnie z terminarzem, a chwilę później do dziennikarzy wyszedł szef Ekstraklasy S.A. (Rusko) i jednym oświadczeniem przesunął dwie pierwsze kolejki spotkań. A przecież Andrzej Rusko jest z Wrocławia. Tu wypłynął na szersze wody, najpierw jako współpracownik Solorza. Gdy się poróżnili, został szefem Wrocławskiego Towarzystwa Sportowego, czyli żużlowej Sparty Wrocław, która szybciutko, komercyjnie, przerobił na Atlasa Wrocław.
Generalnie – jeśli Śląsk nie potrafi skutecznie zadziałać w tak istotnej (dla siebie) i pierdołowatej (dla podejmujących decyzję) sprawie, mając tam ludzi, którzy teoretycznie powinni pomóc, to znaczy, że futbolowa centrala ma nas wszystkich głęboko gdzieś.
Janusz K, RZ

Co do zdjęcia: i już wiadomo, gdzie centrala ma Śląsk…

PS. Jak twierdzi portal futbol.pl o terminarzu “…na takie zmiany zgodzili się prezesi wszystkich klubów ligi.” Czyli będziemy płacić za własną głupotę. Ale nas zainteresowało uzasadnienie z tego artykułu.  Rzecznik Ekstraklasy S.A. Adrian Skubis twierdzi: – Jeszcze nigdy nie zmienialiśmy terminarza i teraz również tego nie zakładamy.

To pan Skubis nie ma pojęcia o czym w ogóle gada. Wspomniany w naszym artykule przypadek sprzed dwóch lat spowodował, że pierwsze dwie kolejki zostały rozegrane późna jesienią. Natomiast jajeczny terminarz ustalony rok lub dwa lata temu (sklerozka nas dopadła, ale nasi Czytelnicy na pewno sobie przypomną wersję terminarza, który zakładał po kilka spotkań z rzędu tak u siebie jak i wyjazdowych – ostatecznie została ona  zarzucona w całości) udowadnia, że kolega Skubis pitoli kacapoły nie z tej ziemi. Bo nie wracamy tu do historii sprzed wielu lat, lecz dotykamy historii najnowszej dziejów instytucji, której jest rzecznikiem prasowym.

Przed wypowiadaniem podobnych głupot dobrze byłoby się choć z grubsza zaznajomić z tematem.