Mamy kilka spostrzeżeń co do zakończonej już rundy. Szczególnie na strzał wystawiamy swoich „ulubieńców”, ale pośmiejemy się z wszystkich. W tym – z siebie. Jak się śmiać, to na całego.
Przede wszystkim; pojawiła się nowa kategoria sympatyków futbolu. Turyści stadionowi. Już wcześniej dało się wyczuć owych turystów. Mecze w Kielcach i Lubinie od pewnego czasu nagle zaczęły przyciągać kibiców wyjazdowych. Ale teraz się okazuje, że dla kilku ekip pojechać do Warszawy w 1 400 osób to nie problem, wyjazd do Poznania w ponad 2 tysiące – też niewielki. Ba, mało tego, jeszcze się o bilety biją…
Nawet ci, którzy na wyjazdy jeżdżą nielicznie, nagle w lidze wyjazdowej zaczynają zaliczać sensowne pozycje. Co się dzieje, co się dzieje…
Jagiellonia Białystok: Udawali Greków w Grecji. Teraz kilku ich kolegów przedłużyło sobie pobyt w tym atrakcyjnym turystycznie kraju. I tak mieli szczęście, że nie pojechali tam w chwili, gdy cały półwysep sparaliżowały strajki.
Arka Gdynia: Wyjazdy do Krakowa w sezonie jesień 2010 to kibicowski kabaret. Na inauguracyjne spotkanie ligi z Wisłą nawet nie wykorzystali pełnej puli wejściówek, czyli 300, choć byli wspomagani przez Cracovię, która na co dzień grała na… tym samym stadionie.
Ale kilka kolejek później w tym samym Krakowie pojawili się w takiej ilości, ze sami nie potrafią się zliczyć. Fantaści twierdzą, że 1 800. Niektórzy że 1 400, są głosy że 1 200 oraz że około 1 000.
Śląsk Wrocław: No tośmy mocarstwo już są. Frekwencja rośnie jak na drożdżach. Teraz, to my mamy już średnią w granicach 8 000 widzów! Na dwa mecze zabrakło biletów (Amica, Legia). Mistrzostwo świata.
A już za roczek stadion nam otwierają na 43 000 ludzi. Na jednym sektorze się zmieścimy, nawet ścisku nie będzie…
Widzew Łódź: Matematycy. Zaczęli się umiejętnie mnożyć. Zwłaszcza w Bytomiu. Jest taka nacja, która na pytanie ile jest 100 + 100 odpowiada; „a ile pan szanowny sobie życzy?”
Śląsk Wrocław: Wyjazdowo – potęga. To, że brakowało połowy w Kielcach to efekt piątku. No i tego, ze turyści stadionowi już raz stadion w Kielcach widzieli.
Że w Bytomiu można było być dwa razy liczniej? Przecież to też był piątek, a Bytom jest obskurny.
Lechia Gdańsk: Fani na stadionie przy ulicy Traugutta oklaskują trzech Murzynów.
Ruch Chorzów: Mówisz Ruch – myślisz Ruch Autonomii Śląska.
ŁKS Łódź: Zamiast na swój mecz do Elbląga w ramach Pucharu Polski, woleli pojechać na inny mecz PP: Zawisza – Widzew. Pierwsze miejsce w kategorii „najwierniejsi”.
Zagłębie Lubin: Zdzierżą wszystko, oprócz porażki ze Śląskiem. W 2001 po przegranej puścili gaz do swojego budynku klubowego, teraz obrazili się na piłkarzy, zarząd, cholera wie na kogo jeszcze. Pewnie na samych siebie też, bo zaczęli się trzaskać między sobą.
Polonia Bytom: Do Krakowa na Cracovię pojechali w ponad tysiąc. Podobna ilość Polonii zameldowała się w Poznaniu, Oponenci będą twierdzić, że niespełna 100 kilometrów (Kraków) i niemal darmowy wyjazd (Poznań) napędziły frekwencję. A my mówimy: turystyka stadionowa pokazała swoich pierwszych wyznawców.
Olimpia Grudziądz: Jeszcze dobrze nie zaczęli chodzić i jeździć za własnym klubem, a już połowa wyłapała zakazy stadionowe.
Motor Lublin: To jest sztuka. Chłopaki mają wyższe frekwencje jak zaczęli jeździć na Spartakusa.
Lech Poznań: Są, choć klubu już nie ma. Więcej; gdyby klub był, byłoby gorzej. Jest Amica i natychmiast się poprawiło.
Arka Gdynia: Do Bytomia wyprawili się w ćwierć tysiąca (i tak rewelacja jak na nich) „bo się szykowali na Legię”. A na Legii było ich 500.
Sandecja Nowy Sącz: wytworzyli w sobie taką agresję na wrogów, że nie potrafiąc znaleźć przeciwnika pobili się między sobą. A ponieważ wpierdol już było i zwycięstwo także (niezależnie kto wygrał, to jedna połowa była lepsza, a druga dostała po głowach), więc zawrócili z wyjazdu jeszcze przed meczem.
Lechia Gdańsk: Progres dekady. Od dziesięciu w Bełchatowie przez 1 400 w Warszawie do 2 000 w Poznaniu. I to w ciągu trzech miesięcy!
Legia Warszawa: Najbardziej honorowa ekipa w Polsce. Tym razem zaprosili pół Polski na demonstrację niepodległościową, a następnie obili jednego, który się pofatygował. No, ale są usprawiedliwieni, wszak wiadomo, że fan Widzewa jest żydem, zatem obili go jak najbardziej słusznie.
Potem pocięli scyzorykiem innego uczestnika tejże demonstracji. Ale solo było uczciwe, wszakże gościa na nie poprosili. Poza tym sam się prosił. Jak można być z Warszawy i kibicować innemu klubowi?
Górnik Zabrze: Jak były bilety za piątkę, to było lepiej. Teraz kombinują nad biletami za złotówkę.
Cracovia: Ciekawe, kiedy zmienią barwy na biało – niebieskie. Na razie mają flagę Izraela w barwach biało – czerwonych i flagę Izraela w barwach narodowych. Teraz ile musi minąć lat, by barwy narodowe (narodowe Izraela oczywiście) zadomowiły się na stałe na stadionie przy ul. Kałuży?
Nieciecza: Jak takie drużyny grają na szczeblu centralnym, to teraz może ich przebić już tylko Skałki Stolec.Pogoń Szczecin: Ile procent publiki mogą stanowić kibice gości? W Szczecinie 50. Jak coś, to zajrzyjcie do statystyki z meczu Pogoń – GKS Katowice.
Wisła Kraków: Znaleźli wśród swoich jednego takiego, który bardziej nie lubił innego klubu niż Cracovii. No to mu podziękowali. Jest szansa, że tamten teraz będzie na Cracovię śmigał.
Górnik Zabrze: wprowadzili zakazy wyjazdowe dla… własnych dziewczyn. Nie wpuszczają ich na sektory kibiców gości podczas własnych spotkań wyjazdowych. No to dziołchy chadzają na sektory miejscowych. Najwidoczniej hanysy doszli do wniosku, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.
Groclin Warszawa: Ukazali umiejętność mnożenia niemal tak perfekcyjną jak Widzew. We Wrocławiu z 90 (w realu) zrobiło się 120 (w świecie statystyk). Gratulujemy.
Cracovia: „Wisła to stara…” jest już nie tylko hymnem Cracovii. Według kibiców Pasów jest to hymn Polski. Przy czym stwierdzenia „kibiców Pasów” użyliśmy trochę na wyrost. Powinno być „antywiślaków”.
Śląsk Wrocław: Chuligani tak się chcieli bić podczas jednej z eskapad, że zapomnieli poinformować rywala o odpowiedniej godzinie, że coś się szykuje. Zwycięstwo!
Wisła Płock: Wiecie, czym się różni widok stadionu w Płocku w dniu meczowym i w dniu niemeczowym? Jak są mecze, to wiszą dwie flagi.
Piast Gliwice: Chuligani Piasta wracając z meczu w Łodzi najpierw chcieli się bić na trasie, potem pod własnym stadionem, a na koniec, gdy rywal chciał pogrillować pod ich obiektem… zniknęli.
Stilon Gorzów: Twierdzą, że Szczecin to dla nich takie sobie miasteczko. Pewnie dlatego do Szczecina jeżdżą w tylu, ilu przychodzi na mecze w Gorzowie.
Zagłębie Lubin: Wrocławska ekipa sportowa upoważniła redakcję Fana do ogłoszenia kibiców Zagłębia za najlepszych prestidigitatorów wśród fanatyków. Potrafią jechać na wyjazdy będąc niewidzialnymi.
GKS Bełchatów: Najlepsi kibice na świecie. Przynajmniej dla przyjezdnych. Nie przeszkadzają gościom w robieniu dopingu.
Korona Kielce: Po aferze majonezowej ultraska spuściła mocno z tonu. Chuligani też jacyś tacy ukryci. Najlepiej się ukryli, gdy wywieszali na własnym stadionie skrojoną Śląskowi flagę. Kto tego nie widział – niech żałuje. Cyrk na kółkach. Nie zwróciliśmy uwagi jak zakładano i ściągano drugą flagę, którą zawisła tego dnia na stadionie…
Amica POZnan*: Chuligani z Poznania hurtem uspokajali tych miejscowych, którzy w Poznaniu chcą chuliganić. Za pieniądze można tam już wszystko: Amica stała się Lechem, chuligan staje się aniołkiem….
Legia Warszawa: Najbardziej honorowa ekipa w Polsce dogadała się z najbardziej niehonorowym właścicielem klubu w Polsce. Oprócz tego, że są najbardziej honorowi, to są najsprytniejsi. Najpierw wciągnęli w swój konflikt pół Polski, a teraz każą kibicom przyjezdnym płacić za wejście tyle kasy, że na własnym obiekcie niektórzy wejdą za tą kwotę od 2 do 5 razy.
Ach, byśmy zapomnieli. Sprawy kibiców gości z ITI legioniści nie omawiali…Ruch Chorzów: Tak atakowali swych rywali zza miedzy, że atakowani ich nie zauważyli. A potem się okazało, że żadnej napaści nie było..
Górnik Zabrze: Im bardziej „nie byli atakowani”, tym większą widzieli bandę rywali.
Amica Poznań: Z wyliczeń statystyków wynika, że ich spece od marketingu dokonali cudu. Sprzedawali bilety „łączone”, tzn. ci, którzy przyszli na mecze z Groclinem lub Lechią względnie Polonią mieli pierwszeństwo w zakupie wejściówek na mecz z Juventusem. I wyszło na to, że kilka tysięcy ludzi kupiło te bilety i… nie przyszło na mecz ligowy.
Górnik Zabrze: Najlepsi chuligani w Polsce. Leżąc na plaży takich cieniasów jak chuliganów Lechii Gdańsk zabili wzrokiem.
Śląsk Wrocław: Akcja „zielony stadion” ogranicza się do trzech – czterech sektorów. I to też „z kropkami”.Widzew Łódź: Czerwona armia kibiców Widzewa wystartowała w wyborach lokalnych. Oczywiście w barwach komunistów z SLD. Od tego momentu hasło „lepiej być martwym niż czerwonym” zaczęło nabierać innego znaczenia.
Zagłębie Lubin: W swoim opracowaniu wyjazdowym zapomnieli, że w sezonie 2010/11 były takie rozgrywki jak Puchar Polski. No tak, ale skoro się nagania ludzi przez miesiąc, a potem się okazuje, ze pojechało 39 osób, to taki wyjazd mógł umknąć z pamięci do tego stopnia, ze teraz… narzekają na małą ilość wyjazdów w sezonie. Pierwsze miejsce w kategorii sklerotyków starczych.
Pogoń Szczecin: Trzy godziny po tym, jak stwierdzili, że nie jadą na wyjazd obili Piasta Gliwice gdzieś w okolicach Górnego Śląska. Pierwsze miejsce w kategorii pędziwiatrów.
Lech Poznań: Najlepsi chuligani w Polsce nie wytrzymali ciśnienia, gdy zostali zaatakowani znienacka. Uciekali po trupach. O mało a to stwierdzenie nie byłoby dosłownym, bo jednego z napastników potrącili „szybką furką”.
No i ta statystyka: najlepsza ekipa, a dwie ucieczki w ciągu jednego wyjazdu. Zawsze w czymś trzeba być najlepszym.
Śląsk Wrocław: Mistrzowska organizacja. Podczas gdy na 150 biletów w Gdyni wykorzystano 99, ponad 150 fanów WKS-u łaziło sobie po Gdańsku.
Roman Zieliński, współpraca: „PKN”, AP,
Zdjęcia: Sport.pl, legialive, viking.opole.prv.pl, NN.