(AKTUALIZACJA) Śląsk jako jedyny klub w ekstraklasie odebrał punkty obecnemu liderowi – Jagiellonii. Mierząc dokonania WKS-u w ten sposób można dojść do wniosku, że nie jest źle.
Ale złośliwi, a takich nie brakuje, mówią coś innego. Twierdzą, że po przegranej z ekipą Waltera mówiło się o sile Legii, tymczasem ta siła została obnażona najpierw przez Bełchatów, teraz przez Ruch.
Co z tego, że mecz z Amiką mógł się podobać, że wcześniej niezłe noty Śląsk zebrał po spotkaniu z Legią, skoro teraz na koncie mamy trzy porażki z rzędu, a gdyby nie karny to na Oporowskiej ostatniego gola dla naszych orłów byśmy oglądali trzy miesiące temu!
Poza tym jest jedna, bardzo wymierna rzecz weryfikująca dokonania. Tabela. A tu cienko, zamiast planowanego piątego miejsca okupujemy wraz z Krecikami – przedostatnie.
Mila do sądu
- Przed meczem z Legią Sebastian Mila zapowiedział, że wygramy 3-0. Czuję się oszukany, wydałem kasę na bilet i tego 3-0 nie było. Ba, ścierpiałbym dwa, a było jeden w plecy, chyba pójdę z tym do sądu – kpi sobie z zaistniałej sytuacji Janusz K., jeden z naszych redaktorów. Ale stwierdził również, że Mila ostatnio zamiast grać za dużo siedzi na internecie:
- Biorę jakąś gazetę, a tam cytują Sebastiana, co on na swoim blogu wypisał. I tak co dwa – trzy dni. Zamiast siedzieć przy klawiaturze wziąłby się na poważnie za treningi, zwłaszcza szybkościowe, bo ostatnio dostał wyjątkowego zwolnienia – żołądkuje się Janusz.
Nie tylko on zauważył nadaktywność Mili w świecie wirtualnym. Już zaczynają się z niej nabijać nasi Czytelnicy.
RZ
Fot: Mila zwalnia akcję. Natomiast na zdjęciu na ławie oskarżonych akurat ci, którzy nieco przyśpieszyli historię świata: pierwszy rząd od lewej: Hermann Goering, Rudolf Hess, Joachim von Ribbentrop, Wilhelm Keitel
W drugim rzędzie: Karl Doenitz, Erich Raeder, Baldur von Schirach, Fritz Sauckel
UWAGA: Opis gry Mili zrobiłem na podstawie wypowiedzi redaktora Janusza po czwartkowo – piątkowych rozmowach. Tymczasem mecz z Amiką redaktor janusz obejrzał sobie pod kątem Sebastiana właśnie:
- Uwziąłem się na niego, bo ostatnio wpadł mi w oko jako cieniutki i chciałem mieć argumenty gdy się o nim rozmawia. Ale w spotkaniu z Amiką stanął na wysokości zadania, biegał, walczył. Nie można mieć do niego pretensji, to nie on był winny porażki. Ale zauważyłem po raz kolejny, że chyba coś nie tak jest z kondycją, bo znów w ostatnich minutach Śląsk stanął.
RZ