Tym razem o sporcie i tylko o sporcie. Żadnych kibicowskich wstawek, oprócz jednej: Kibice Cracovii wrócili do swojej normalnej „formy”. Przedstawiciele najsłabszej frekwencji ubiegłego sezonu (choć rywalizowali z takimi ‘potęgami” jak Piast Gliwice i Odra Wodzisław) po oddaniu do użytku nowego stadionu na moment wpadli w samozadowolenie. Na mecz Cracovia – Arka przybył komplet widzów i już zaczęła się napinka na maksa. „Graliśmy w Sosnowcu – za daleko. Graliśmy w Nowej Hucie – niewygodnie. Olaliśmy to. Teraz pokazujemy na co nas stać”. Podobne tłumaczenia nie dziwią. W brzydszej części Krakowa stanowią normę.
Życie sprowadziło Cracovię do parteru błyskawicznie. Aniśmy się obejrzeli, a już frekwencja wróciła do „nowohuckiej”. Mimo maksymalnie niskich cen wejściówek mecz z Bełchatowem obejrzała „rekordowa” publika 4 tysięcy widzów. Na 15-tysięcznym stadionie ludzi na krzesełkach trzeba było szukać. Kibiców sukcesu budowlanego wywiało i faktycznie, już wiemy na co Cracovię jest stać. Za tydzień na mecz z Legia przyjdzie trochę więcej widzów. Bo Legii pod Wawelem się nienawidzi, a na stadion Kałuży chodzi się nie z miłości do swoich, lecz z nienawiści do wroga.
Teraz już tylko sport
O tym, kto jest leszczem pierwszej części rozgrywek rywalizuje kilka klubów. Jednak w kategorii „leszcza jednego meczu” bezapelacyjnie prowadzi GKS Bełchatów. Wątpliwe, by ktoś przebił tę drużynę do końca sezonu. Prowadzić ze słabiutką Cracovią 2-0 w 85. minucie spotkania i wtopić 2-3, to rzeczywiście sztuka nie lada. GKS tego dokonał.
Oczywiście największym leszczem pierwszej rundy rozgrywek jest Cracovia. 11 porażek mówi samo za siebie. A zwycięstwa też jakieś dziwne. O 3-2 z Bełchatowem jest powyżej. Dodać do tego można opinię „R”, jednego z naszych informatorów:
- Nie grać nic przez 85 minut i ostatecznie wygrać 3-2, to jest cyrk – stwierdził.
Drugie zwycięstwo (2-0 z Arką) zostało Cracovii podarowane przez sędziego. Przy obu golach dla Pasów swój niebagatelny udział miał arbiter. Można śmiało stwierdzić, że sędzia był najlepszym zawodnikiem Pasów.
Czy Cracovia ma szanse się utrzymać? Nie ma. Przynajmniej w sportowy sposób. Jednak życie już półtora roku temu pokazało, że zawsze można kogoś udupić i wówczas Cracovia zostaje.
Na miano leszczy zasługują też ci, którzy z Cracovią stracili choćby po punkcie. Dwa remisy zespół z brzydszej części Krakowa osiągnął na wyjazdach. W Lubinie i w Łodzi. Jakoś nam, kibicom Śląska, nie żal tych, którzy nie potrafili sobie dopisać kompletu oczek z leszczami rundy.
Poszukiwania drugiego spadkowicza wciąż trwają. W niedzielę wieczorem będziemy nieco mądrzejsi.
RZ, KP, R
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl