Jak jest konflikt, a ja nie wiem o co chodzi, to staję za swoimi. Tak mnie nauczyło życie, tak wpoiło mi podwórko i ulica.
Kto staje przeciw swoim, ten jest gorszy od wroga. Wróg jest obliczalny. Wróg cie nienawidzi, chce cie okraść, ograbić, zabić. Fałszywy przyjaciel to osoba, której ufasz. Której wierzysz. Jeśli w chwili prawdy odwróci się udając, ze nic nie widzi, bo tak będzie dla niej bezpieczniej – miałeś przyjaciela tchórza. Trudno, nie każdy jest bohaterem. Następnym razem nie będziesz na niego liczył. Ale kim jest „przyjaciel”, który wbija ci nóż w plecy?
Kiedy żyd robi za guru
Nie wiem kim trzeba być, żeby protestować przeciwko ludziom chcącym uczcić rocznicę odzyskania niepodległości?
Jakiś cwaniaczek stwierdził, że demonstrowanie polskości to objaw faszyzmu. Stado półinteligentnych posłuchało swego guru. I przyszli demonstrować gwiżdżąc.
„polnische schweine”
Nie ograniczyli się do gwizdów. Hasło „precz z faszyzmem” mam w nosie. Ale gdy słyszałem „polskie świnie” (kiedyś wpajano mi, że za okupacji można było usłyszeć to hasło w innej wersji językowej) to popatrzyłem na idiotkę wykrzykującą ten tekst ze strachem. Tak, ze strachem. Jeszcze trochę michników, najsztubów, lisów, miecugowów, jeszcze kilka lat ich niepolskiej indoktrynacji i za kilka pokoleń podobne gówno w głowie będą mieli wszyscy.
Wielu spośród „gwizdkowych” to zwykli poszukiwacze wrażeń, jakich zawsze i wszędzie pełno, gdy czują się bezpieczni i bezkarni. Wielu przyszło, bo uwierzyli nachalnej propagandzie. Jednak ścierwem nie mającym nic wspólnego z Polską są organizatorzy z GW, ale jakoś ten tytuł i ten ich guru z polskością wiele wspólnego nie mają.
Roman Zieliński
W imieniu redakcji Fana dziękuje wszystkim kibicom Śląska Wrocław, przybyłym z Legnicy kibicom Miedzi oraz kibicom Sparty Wrocław za przybycie na manifestacje z okazji Święta Niepodległości.
Poniżej: fotografie tych, którzy gwizdali. Chyba sami wiedzą, że są brzydcy, bo strasznie się przed tymi fotografiami bronili. Ale jakoś tak jak cipy, bo co najwyżej zasłaniali obiektyw rękoma (zdjęcia robiłem z odległości metra)
Fajnie wyszła fotka zastępcy redaktora naczelnego dolnośląskiego dodatku do GW, Mirusia Maciorowskiego. Szkoda, że nie mam profesjonalnego sprzętu. Ten idiota kilka sekund wcześniej pokazywał mi dwa fuck-offy. Jego jakże poważne oblicze znajduje się na zdjęciu, które dziwnym trafem u góry ma rozświetlone “a”, a dalej jest ciemna “polska”. W jego przypadku – los chciał, że był to strzał w “10″. Na jego grubej szyi dynda niebieski gwizdek.