Tak to już niestety bywa w „demokracjach”, że obywatele wobec prawa są traktowani równo. Prawo jest dla wszystkich jednakowe. Kowalski nie płaci czynszu więc czeka go eksmisja, chuligani obżerają się tatarami i zachowują agresywnie, więc służby nie dadzą im pospać któregoś dnia i wpadną z wizytą o 6 rano. Szkoda tylko, że nie wszystkie sprawy są traktowane przez „miłościwie nam panujących” z równie wielkim zaangażowaniem. Mimo istnienia prawa, mającego na celu egzekwowanie przestępstw, mimo posiadania dowodów i informacji świadczących że dana osoba mogła być odpowiedzialna za popełnione zbrodnie i mimo że osoba ta nawet nie stara się ukrywać- prokuratura jakoś nie kwapi się do jego zatrzymania. I tu zaczyna się opowieść o tym, jak to „schorowany i zmęczony życiem człowiek” jest zaszczuwany przez polujących na czarownice, żądnych krwi, pełnych nienawiści ludzi, którzy chcą starca sądzić za czyny sprzed ponad 50 lat.
Życiorys zdrajcyJako że według oficjalnej propagandy należę poniekąd do tych co na czarownice polują, ośmielam się w tym tekście wyłożyć kilka swoich racji. A niech mają dowody że szczekam na starego dziadka. Ale zacznijmy od tego kim ów starzec był w młodości. Urodzony w 1929 roku, syn działaczki komunistycznej i autorki stalinowskich podręczników Heleny Michnik. Jego młodość to dobry przykład czerwonej żarliwości: sekretarz koła Związku Młodzieży Polskiej, członek PPR (później PZPR), informator SB o pseudonimie „Kaźmierczak”, rezydent Informacji Wojskowej w Jeleniej Górze, rezydent Wydziału Informacji Garnizonu Warszawskiego. Nie trzeba dodawać że w tych czasach wywiad „polski” był tylko z nazwy, wszystko działało pod egidą i na potrzeby sowieckiej okupacji, a więc wbrew staraniom o naszą niepodległość. W takich właśnie warunkach młody Stefan został asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie w stopniu podporucznika, w wieku 22 lat. I tu miał dopiero otwartą drogę do tego aby przypodobać się krasnoarmiejcom i komunistom. Swój pierwszy podpis pod wyrokiem skazującym złożył w połowie kwietnia 1951 roku. Wierność komunizmowi i oddanie walce o “władzę ludową” spowodowało, że niespełna pół roku od rozpoczęcia pracy w sądzie młodego asesora wytypowano do udziału w składach orzekających w procesach odpryskowych grupy gen. Stanisława Tatara, płk. Mariana Utnika i płk. Stanisława Nowickiego “TUN”. U boku doświadczonych, starszych wiekiem sędziów 22-latek składał w latach 1951-1953 podpisy pod wyrokami śmierci wobec: mjr. Jerzego Lewandowskiego, mjr. Zefiryna Machali, Karola Sęka, Stanisława Okunińskiego, Tadeusza Moniuszki, Józefa Marcinowskiego, Henryka Gutowskiego, płk. Maksymiliana Chojeckiego, Huberta Cieślaka i Felicji Wolff.
Na podstawie podpisanych przez niego wyroków śmierci strzałem w tył głowy zamordowano: mjr. Zefiryna Machallę, Józefa Marcinkowskiego, Stanisława Okunińskiego i Karola Sęka. Po raz ostatni zetknął się ze śmiercią 10 października 1953 r., gdy osobiście uczestniczył przy egzekucji w więzieniu na Mokotowie cichociemnego rtm. Andrzeja Rudolfa Czaykowskiego, ps. “Garda”. Wyroków Michnika z karami wieloletniego więzienia nikt dotąd nie policzył. “Czułem zadowolenie, wydając wyroki na wrogów” – mówił Stefan Michnik w 1999 r. dziennikarzowi szwedzkiego dziennika “Dagens Nyheter”.
Zaplute karły reakcji
Można by przy okazji zapytać jakie to zbrodnie popełnili podsądni, przeciwko którym procesy prowadził Michnik. Otóż była to wina najcięższa w oczach komunisty- ludzie ci pragnęli wolności i niepodległej Polski! Za co Michnik dopuszczał się czynów zabronionych nawet ówczesnym prawem. Mimo tego że skazywał niewinnych ludzi na śmierć, może być teraz głównie sądzony za to że nie dopełnił obowiązków przy przedłużaniu aresztu wobec więźniów UB. W praktyce oznaczało to, że sankcjonował ich bezprawne aresztowania, pozostawiając w rękach katów z bezpieki. Bezprawie Michnika zostało również opisane w Raporcie z prac Komisji Mazura, która została powołana po śmierci Bieruta do zbadania przypadków łamania prawa w naczelnych wojskowych organach ścigania i wymiaru sprawiedliwości – Głównego Zarządu Informacji, Naczelnej Prokuraturze Wojskowej oraz w Najwyższym Sądzie Wojskowym do 1956 roku.
„emigrant”
W wyniku wydarzeń marcowych z roku ’68 Michnik emigruje do Szwecji, gdzie pozostaje do dzisiaj. Próbuje stamtąd wspierać opozycję antykomunistyczną(sic!) publikacjami w paryskiej „Kulturze” i radiu „Wolna Europa”. Obecnie jest emerytowanym bibliotekarzem.
Pytanie o czerwoną świnię
Więc dlaczego ludzie tacy jak ja próbują mu zakłócić spokój w jesieni życia? Doczekaliśmy czasów w których niektóre zbrodnie mogą doczekać się rozliczenia, a ich ofiary rehabilitacji. W Polsce po ’89 roku zmieniło się niestety niewiele, okrągły stół zapewnił bezkarność rzeszy partyjniaków których zbrodnie poszły w prawną niepamięć. Ale ta sytuacja pokazuje że silny nacisk społeczeństwa może wymóc na władzy podjęcie kroków pozwalających na postawienie Michnika przed sądem. Nie udało się to w przypadku innego kata wolnych ludzi- Heleny Wolińskiej. Owa prokurator stalinowska zmarła po spokojnie spędzonej emeryturze w Wielkiej Brytanii, ponieważ strona polska dosłownie prześcigała się w błędach przy procedurze ekstradycyjnej. Nie chcę żeby taki sam los spotkał naszego Stefana, pokażmy mu że w Polsce pamięć o nim jest wciąż żywa. Dlaczego nękać staruszka i ciągać go po sądach, jak już pewnie tak niewiele życia mu zostało?
Dla innych świń
Ponieważ prawo ma również rolę prewencyjnego odstraszania, i to jest przestroga dla tych którzy mają podobny życiorys do bohatera mojego artykułu. Niech wiedzą że sprawiedliwość jest w stanie dosięgnąć ich nawet w Pernambuco, po kilkudziesięciu latach spędzonych na łowieniu rybek i sadzeniu marchewki. Mamy jeszcze wiele nierozliczonych zbrodni z okresu komunizmu, i mimo to że gruba kreska Mazowieckiego zapewnia niektórym bezkarność, to powinniśmy się starać na wszelakie sposoby naciskać na władzę żeby się za takich ludzi wzięła. Można powiedzieć że to walka z wiatrakami, że za dużo komuchów obecnie zajmuje wysokie stanowiska i storpedują nasze działania. Racja, walka nie jest łatwa i ma małe szanse powodzenia. Podobnie jak Powstanie Warszawskie czy obrona Westerplatte. Ale oni spróbowali mimo wszystko, ryzykując życiem. Nasz obowiązek ma tą samą podstawę, chociaż ryzykujemy bez porównania praktycznie nic!
Żyjemy dla pamięciKieruję ten tekst do ludzi, którzy oprócz ładnych słów potrafią też wcielać je w życie. Zbliża się kolejna rocznica 13 grudnia, dnia w którym szczególnie pamiętamy o ofiarach komunizmu w Polsce. Szczególnie, bo pamięć ta jest w nas cały czas, i w wielu sytuacjach potrafimy oddać cześć tym, dzięki którym naród nie stracił swojej tożsamości podczas radzieckiej okupacji. Pokażmy więc że pamięć o tych ludziach jest dla nas na tyle ważna, że ich katom damy do zrozumienia czym jest sprawiedliwość. Naciskajmy, krzyczmy, piszmy i przypominajmy – władza ma prawo reagować ale tego nie robi. Pokażmy że bezideowość i obojętność historyczna jest nam obca. Olejmy tych, którzy zarzucają nam walkę z wiatrakami. Można ich sklasyfikować jako ofiary lustracji albo dziennikarzy „wyborczej”.. Już nieraz środowiska kibicowskie pokazały że mogą być tubą patriotyzmu w społeczeństwie. Wspólnie z ludźmi którzy myślą inaczej niż chcą tego reżimowe media, można pokazać tym na górze że wody z mózgu nam łatwo nie zrobią.
Oprawy, ulotki, bannery czy wiece. Pomysłów nam nie brakuje, liczę na to że i w tej sprawie się wykażemy pomysłowością i skutecznością. Prawda jest nazywana nienawiścią przez tych, którzy nienawidzą prawdy.
M, tytuł i śródtytuły – red. Zdjęcie najniższe – przyrodni brat naszego “bohatera”, wyżej – Stefcio Michnik alias Schechter, morderca sądowy.
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl