Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

ODSTAWIANIE OD CYCA

(AKTUALIZACJA) Zdaje się, że seria fatalnych rezultatów w meczach towarzyskich, która stanowi przedłużenie równie fatalnej wiosny, wreszcie spowodowała pierwsze reakcje trenera.
Dotychczas funkcjonował układ: kto bardziej liże dupę Tarasiewiczowi, ten ma większe poparcie szkoleniowca. Natomiast Tarasiewicz nigdy oficjalnie nie widział błędów swoich podopiecznych. Tych, którzy potrafili mieć inne zdanie najzwyczajniej wyrzucało się poza drużynę.
Najlepszym przykładem był najgorszy na wiosnę zawodnik Śląska, Darek Sztylka. Miły i sympatyczny na co dzień, jednak pozbawiony charyzmy tak potrzebnej dla liderowania grupie, był kapitanem zespołu. Największą zasługą „Sztyli” było to, że zawsze miał takie samo zdanie, jak wódz.
Tylko efekt się liczy
Żeby była jasność. Guzik nas obchodzą wewnętrzne sprawy drużyny. Jednak efekt końcowy ma być taki, ze zespół na boisku wyciąga maksimum swoich potencjalnych możliwości, a te możliwości wciąż doskonali. Przekładając na nasze: jak wygrywają, to mogą się nienawidzić albo przebywać z sobą po 24 godziny na dobę.
Jednak gdy jest źle, cała sprawa zaczyna dotyczyć także nas.
A jest źle.
Pitolenie o tym, że porażka z jakimś IV-ligowcami bo to tylko nic nie znaczące sparingi jest idiotyzmem. Wpadkę można zaliczyć raz, choć klasowa drużyna nawet na raz sobie nie może pozwolić. Ci, którzy tego nie widzą, niech sobie pomyślą o przegranej Barcelony z Iskrą Pasikurowice. Szlachectwo zobowiązuje.
Śląsk się kompromituje notorycznie, ale chyba nareszcie wódz to dostrzegł. A może po prostu zauważył, że stracił poparcie u wszystkich, którzy go tolerowali.
Że nie jest idolem prezesa Waśniewskiego – wie doskonale. Z Paluszkiem „Taraś” ma nieoficjalną wojenkę. Dutkiewicz chętnie zamordowałby go osobiście od czasu Drzymały. Janicki też już wodza nie popiera (Janicki zawsze popiera tych, którzy są silni). Birce na Tarasiewiczu nie zależy. Ostatnie punkty oparcia dla szkoleniowca to były wyniki i poparcie kibiców.
Wyniki jaki są każdy widzi i ocenia (wszyscy – negatywnie) a poparcie trybun powoli odpływało, a po meczu z Arką Tarasiewicz sam, dobrowolnie z niego zrezygnował gadając takie głupoty, że teraz pewnie zastanawia się, jak można było je wygadywać.
Czas na zmiany
Taraś chcąc utrzymać stanowisko musi zrobić ostatnią rzecz, jaka mu pozostała. Rezultat. Tymczasem wyniki sparingów pokazują dobitnie, ze będzie to bardzo trudne. Zatem trzeba w drużynie coś zmienić.
Postanowił zmienić kapitana drużyny. Z jednego posłusznego (Sztylki) na drugiego (Milę). Różnica między nimi jest taka, że Sztylka wiosną grał fatalnie, a Mila dobrze. Wódz widząc, że ma poparcie u zawodników, ale tylko w gębie a nie w czynach, postanowił „zamieszać” w zespole. Na razie odstawił od piersi najsłabsze ogniwo.
Czy „Milowy” jest facetem, który potrafi natchnąć duchem walki zespół w chwilach niepowodzeń? Czy to zmiana, która może wprowadzić nowa jakość w ekipie Śląska? Wątpimy, ale wiemy też, że brak zmian oznaczałby w walkę o utrzymanie.
Ano zobaczymy co będzie. Najważniejszy sprawdzian w niedzielę 8. sierpnia o godzinie 17:00 w spotkaniu z Jagiellonią.
Roman Zieliński, AP

W redakcji się śmiejemy, że wystarczyło podziękować Sztylce, by natychmiast zaczęli zdobywać gole ci, którzy go nie znają, czyli nowe nabytki WKS-u: W spotkaniu z niemieckimi amatorami z Goerlitz Śląsk zdobył osiem goli, czyli co 11 minut. Strzelcy: Sobota, Kaźmierczak, Celeban, Diaz (2), Gikiewicz (2), Więzik. Tylko Celeban z tego grona to zawodnik “starego” Śląska.

Na zdjęciu  Sebastian Mila w trakcie meczu z Arką Gdynia. W tym spotkaniu też, jak cała drużyna,  potrzebował silnych motywacji z trybun, by szybciej biegać.  Fot: wroclawianie.info