Jeden z naszych Czytelników (Chmielu) podesłał nam link do wypowiedzi blogera. Sebastian Mila ochłonął najwyraźniej dopiero po wiosennym meczu z Arką i nie tylko przestał pitolić głupoty, ale chce zatrzeć wrażenie własnych słów.
Nie chce nam się opisywać tego, co powiedział Mila, zatem odsyłamy chętnych do przeczytania jego, ni to spowiedzi, ni delikatnych usprawiedliwień:
http://www.2×45.com.pl/aktualnosci/806/sebastian-mila-kibice-wytrzymali-napiecie-szacunek-dla-nich/
Sam stwierdził, że młodzieniaszkiem to już nie jest. Zaznaczył, że przemawia do niego doświadczenie życiowe.Blogerowi podpowiadamy, wcale nie tak delikatnie:
O kibicach, to się chłopie lepiej nie wypowiadaj w ogóle. Bo jak takie pierdoły masz gadać, jak po waszej wiktorii nad Arką we Wrocławiu, to tylko sobie wrogów narobisz w życiu. A że charakteru walczaka to Ty nie masz, to później sam cierpisz.
Kibic w swojej masie uwielbia, gdy wygrywacie, narzeka gdy wtapiacie. Ale są i tacy, którzy każde słowo będą mielić, będą je obracać. I raz wypowiedzianej głupoty nie zapomną nigdy.
Rób swoje najlepiej jak potrafisz. Jesteś osobą publiczną, więc jesteś narażony na krytykę. Śląsk jest klubem prestiżowym, zatem krytyka jest duża. A w takim przypadku jaki odwaliliście wiosną (11 meczów bez wygranej, co spowodowało iż ledwo utrzymaliśmy się w lidze*) jako jeden z pierwszych powinieneś posypać głowę popiołem. Bo jesteś najbardziej medialny z całego towarzystwa. Bo jesteś byłym reprezentantem. Bo na Tobie opierała się gra zespołu. Bo jesteś najbardziej rozpoznawalny przez widownię. Bo Ty miałeś być liderem drużyny. I to Ty powinieneś być za nią odpowiedzialny, a doprowadziłeś do tego, że Twoi młodsi koledzy teraz przez wielu nawet początkujących sympatyków Śląska są odbierani tak, jak przez stare, kibicowskie wygi – jako wkłady do koszulek.
Osobiście się cieszę, że Mila zrozumiał iż walka z własnymi kibicami to droga donikąd. Brakuje mi jednak w tej całej rzewnej opowiastce jednego słowa: „przepraszam”.
Nie mnie. Ja przeprosiny mam w nosie. Dla mnie i tak piłkarze są tylko i wyłącznie wkładami do koszulek (jedni – wkładami sympatycznymi, inni – lubianymi, jeszcze inni – kompletnie obojętni). To „przepraszam” należy się tym, którzy wciąż mają złudzenia, że gracie dla klubu, nie dla kasy.
Roman Zieliński
* - dla jasności przekazu: 11 meczów z rzędu wiosną nie wygraliście wy – piłkarze. Natomiast do II ligi spadlibyśmy MY, kibice. Bo was w większości by już tu nie było i to My byśmy jeździli na mecze do Niecieczy, Nowego Sącza, Świnoujścia, Radzionkowa, czy Stróż.