Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

NA CAŁY RYJ!

Już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, żeby napisać parę
słów. Artykuł „Najazd sprzed 20 lat” ostatecznie mnie do tego zmotywował.
Nie uważam się za absolutnego fanatyka, nie jeżdżę na wszystkie wyjazdy, ale bardzo leży mi na sercu dobro Śląska pod względem sportowym a tym bardziej kibicowskim. Jestem kibicem Śląska od ponad 20 lat i wydaje mi się, że wiem czego brakuje, żeby na każdym wyjeździe był wykorzystywany komplet wejściówek.
Według mnie brakuje jedności. Wiadoma rzeczą jest, że w świecie kibicowskim istnieje hierarchia, ale w czasie meczu wszyscy powinniśmy być takimi samymi kibicami. I wszyscy dopingować tak samo.
Wszyscy jak jeden na cały ryj!
Tak jak było kiedyś. Dzisiaj jest tak, że ten nie musi bo jest ze Starej Gwardii, ten nie musi bo zbierał na oprawę, ten nie musi bo był w Ząbkach, a ten to już wręcz nie powinien bo jest z ekipy sportowej.
Efekt jest taki, że brakuje atmosfery na naszych meczach. Wydaje mi się, że atmosfera jest czymś, dzięki czemu ludzie zarażają się kibicowaniem, jest powodem, dla którego będą chodzić i jeździć zawsze i wszędzie. Chodzi mi o takie chwile jak wtedy, gdy spadaliśmy z ligi w 1993 roku, kiedy po meczu u siebie zostaliśmy na sektorze ponad pół godziny śpiewając jedna piosenkę, jak w tym samym sezonie po spotkaniu z Hutnikiem w Krakowie – wtedy po meczu bili nam brawo miejscowi zgredzi. Nie było wówczas kalkulacji, dopingowali wszyscy.
Dlaczego dziś tego nie ma? Myślę, że odpowiedź jest prosta:
Przykład idzie z góry
Nie wystarczą bardzo dobrzy gniazdowi, jakich mamy, nie wystarczą Twoje Romek starania. Swego czasu w Fanie szumnie była zapowiadana poprawa dopingu. Ucieszyłem się wtedy jak dziecko myśląc sobie: nareszcie! Mieli się w poprawę dopingu zaangażować starsi kibice, miała być na każdym sektorze osoba pilnująca dopingu. Z szumnych zapowiedzi niewiele chyba wyszło. Jak jeden z drugim małolatem przeczytał na Fanie, że teraz to będzie super, hiper i zajebiście i wszyscy będą dopingować a nie widzi tego, to z automatu pomyśli: widocznie nie ma zapowiadanego ciśnienia na doping, to co ja się będę spinał. Nawet nie musi tak myśleć, to po prostu naturalna reakcja.
Nie piszę tego tych słów, żeby pokazać jaki to jestem mądry, ani żeby ponapinać przez internet. Po prostu leży mi na sercu problem, o którym piszę. I jeśli mogę się w jakiś sposób okazać przydatny, to oczywiście bardzo chętnie się udzielę w temacie.
PR “Pele”

Komentarz redakcyjny
Tak jest, była rozmowa po której wydawało się, że kilka osób chce wziąć się za robienie dopingu. Atmosfera była zajebista. Stwierdzono jak to trzeba zrobić, podjęto decyzję o wyasygnowaniu środków na podesty i te podesty zrobiono. Zakupiono mniejsze tuby. To wszystko niemałym zresztą kosztem. Ale… zapał siadł. Podesty zamiast do dopingu zaczęły służyć za… półki na kurtki. A teraz rdzewieją w magazynku.

Fot: www.wroclawianie.info