Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

MATEMATYCY

(AKTUALIZACJA) Telefon. Redaktora Andrzeja P. sprawy kibicowskie obchodzą mniej, zresztą jego informacje w tym temacie są ograniczone w sposób naturalny. Nie uczestniczy w życiu kibicowskim, wyjazdy to nie jego broszka. Zatem zdziwienie, gdy zaczął się nabijać z fanów Widzewa:
- Troszkę im się w oczach mnoży. Poczekaj, podeślę ci kilka postów z kibice.net.
Czekanie trwało kilka dni, bo jakiś leń go dopadł. Poza tym samo stwierdzenie „kibice.net” zbytniego zaufania nie wzbudza, tam czasem farmazony piszą zupełne gamonie, czasem prowokatorzy, a slogan naszego technicznego, że na kibice.net na 500 osób na stronie połowa nosi niebieskie mundury też zrobił furorę. Ale to co wyselekcjonował Andrzej zanalizowaliśmy dokładnie.
A teraz do rzeczy
Piątek 17:45. O tej porze Widzew grał w Bytomiu. Nieco wcześniej kilka osób z Wrocławia widziało zbiórkę fanów Widzewa na stacji Chorzów Batory. Ilości nie ocenili.
Dzień do bani, godzina tragiczna, ale Widzew to jedna z topowych ekip i takie niedogodności terminarzowe nie powinny być im straszne. Ponadto gdzie jak gdzie, ale na hanysowie mogą liczyć na wsparcie jak nigdzie indziej w Polsce. Na dodatek na to hanysowo to najdalej nie mają, a droga jest dobra.
Tymczasem Widzew nie potrafił wykorzystać puli 600 wejściówek. Cóż, zdarza się, najlepsi mają gorsze chwile.
Natomiast to, co dla redaktora Andrzeja stało się inspiracją do rozmów to nie oficjalna liczba 400, ale fakt rozkminki robionej przez kibiców Polonii Bytom. Któremuś z bytomian chciało się wykropkować twarze osób znajdujących się na sektorze i wyszło mu, że nie ma 4 stówek, lecz 240. Widzew się broni tym, że akurat wszystkich nie było na sektorze, bo jeszcze towarzystwo nie weszło, a część się rozlazła i tym podobne.
No to my zaczęliśmy swoją rozkminkę
Po części opartą na tym, co wpisywali forumowicze, po części na tym, co sami wykombinowaliśmy.
Na początek dość istotna informacja: Bytomianie twierdzą, że na liście wyjazdowej fanów Widzewa było 327 osób.
Kłamstwo czy nieścisłość?
W swojej oficjalnej relacji kibice Widzewa podali, że wszyscy, którzy zameldowali się na trybunach weszli tuż po rozpoczęciu meczu. Wszystkie cytaty pochodzą z relacji zaczerpniętej z forum „Widzew to my”.
„Ostatni fani posiadający wejściówki weszli na sektor tuż po pierwszym gwizdku.”
Tymczasem wśród głosów usprawiedliwiających tajemnicze zniknięcie 150 osób (skąd ta liczba – zaraz do tego dojdziemy) dało się wyczytać stwierdzenie, ze ostatni wchodzili w 85. minucie meczu. Albo usprawiedliwienie pisał kłamczuch, który coś chce ukryć, albo kłamliwa jest relacja oficjalna.
Kłamstwo czy nieścisłość II?
Bytomianie twierdzą, że na liście było 327 nazwisk. Tymczasem w oficjalnej relacji pisze jak byk: „Na liście wyjazdowej było natomiast niecałe 400, pozostałe 200 pojechało “w ciemno”.
Czy kibice Polonii kłamią z tym 327, czy dla Widzewa 327 to „niecałe 400”? Równie dobrze mogliby napisać „Niecałe 5 000” – także byłoby to zgodne z prawdą.
Kłamstwo czy nieścisłość III?
Jeszcze raz owe 327. „Kilkunastu osobom udało się jakoś wbić przez bramy i łącznie w “klatce” zasiadło ok. 400 kibiców”.
Z tego wynikałoby, że Polonia musi kłamać. 327 + 19 = 346. Trochę do owych 400 brakuje.
Fotodonos
Ilość 400 osób nie pasowała jakiemuś upierdliwemu kibicowi Polonii Bytom. Zatem zamieścił zdjęcie sektora gości z interesującego nas meczu.
Z góry wszyscy założyli, że zdjęcie jest autentyczne. Że nikt w nim nie wymazywał postaci ani ich nie domalowywał. Zatem poszperaliśmy na stronach Polonii i Widzewa. Znaczących różnic nie znaleźliśmy, zatem wszystko wskazuje na autentyk.
Upierdliwiec z Bytomia był tak zawzięty, że wziął i sobie fotkę „pokropkował”. Czyli zaznaczył mazakiem wszystkie widoczne na odbitce twarze. I wyszło mu 240 sztuk. Kropkować nam się nie chciało, ale tak „po łebkach” policzyliśmy ilość twarzyczek na tej samej fotce. Wyszło około 250, czyli podobnie jak u „pana kropka”.
Ponieważ fotka mogła być zrobiona w przerwie (wątpliwe, za chwilę napiszemy dlaczego), zatem oparliśmy się na innej. Takiej na której fani gości mają podniesione ręce ku górze. Trudniej się liczy, lecz mamy niemal pewnik, że fotka nie jest robiona w czasie nie optymalnym do robienia dopingu. Pobieżne wyliczenia wyszły podobne.
Na zdjęciu, które potem wykropkowano, a które według autorów jest zrobione w czasie I połowy pojedynku widać wyraźnie, że w zasadzie wszystkie twarze są zwrócone w kierunku boiska. Podczas przerw (przed meczami lub po nich) ludzie zachowują się inaczej. Ponieważ już po naszej publikacji na stronie kibice.net zrobiono jakąś modyfikację tematu (tak twierdzi nasz Czytelnik), zatem skopiowaliśmy zdjęcie autorstwa H@rrY-ego które później wykropkowano. Tak dla pewności.

Pod stadionem
Widzewiacy twierdzili, ze pod stadionem zostało 200 osób. Ze strony bytomskiej ostro w to powątpiewano. Ostatecznie Widzew twardo trzyma „opcję 200”, które ewakuowało się spod stadionu nie chcąc czekać na koniec meczu. Tego nie jesteśmy w stanie sprawdzić.
Podsumowanie
Fakt niewykorzystania nie aż tak strasznie wygórowanego limitu 600 wejściówek musiał ich zaboleć. Sami widzą, że nie zabłysnęli: „Rywal z nie najwyższej półki, ponowna w ciągu 6 dni wyprawa na Górny Śląsk, wczesny, piątkowy termin (mecz o 17:45) oraz spory koszt.”. Półka rywala i idiotyczna godzina – pełna zgoda. Reszta brzmi niepoważnie. Tak się zastanawiamy, co mają powiedzieć kibice Śląska? W kontekście naszych 4. wyjazdów w ciągu 14 dni (Łódź 240 km, Nowy Dwór Mazowiecki + Ząbki 400 km, Kielce 300 km, Kraków 260 km) łódzkie 200 km na Górny Śląsk drugi raz w tygodniu brzmi dość pokrętnie. Klasa rywala, niekoniecznie sportowa, także kibicowska, jest dość istotna przy nakręcaniu się na wyjazdy, lecz ze sportowego punktu widzenia jeszcze większe znaczenie ma klasa… swojego zespołu. Widzew niemal nie przegrywa. No i ów „spory koszt”.
Jest taka nacja…
…która liczenie ma we krwi. Tyle, że do niej najbardziej pasuje dowcip:
- Panie Abram, ile to siedem razy osiem?
- A ile pan szanowny sobie życzy?
My swoje wnioski z lekcji bytomskiej wyciągnęliśmy. Wierzymy w inteligencje Czytelników.
Andrzej P. Roman Zieliński