Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

ŁADNY REMIS MIAST PORAŻKI

Patrząc na to, co się dzieje z drużyną Śląska – jesteśmy w lekkim szoku. Szok pierwszy – w pierwszej „11” zagrał Sotirović. Po jego publicznych wypowiedziach gdyby u bukmachera przyjmowano zakłady na takie rozwiązanie, to chyba kurs wynosiłby 10-1.
Szoki kolejne: Na bramce pokazał się Wojtek Kaczmarek. Niestety zawalił drugiego gola i na razie obsada bramki zdaje się być rozstrzygnięta. Choć przy Lenczyku i to może być złudne.
Mila nagle nauczył się grać wślizgami przez cały mecz, Sztylka udowodnił, że umiejętność biegania to nie był jednostkowy, krakowski przypadek.
No i jeszcze jedno. Dotychczas Śląsk miał pecha i „ładnie przegrywał”. Teraz może powiedzieć, że szczęście nam sprzyjało. Znów się zapowiadało na „ładną porażkę”, a ładnie wyszedł remis.
Jak ktoś porówna skład z Krakowa (gdzie cel został osiągnięty) i z meczu z Groclinem powinno go ogarnąć zaskoczenie. Już teraz ciekawi jesteśmy, w jakim składzie Śląsk zagra w Bytomiu.
Powrót Lenczyka na Oporowską ani rewelacyjny, ani szczególny, ani spektakularny.
Nadszedł czas normalności?

Kibice Groclinu przybyli na stadion w 20. minucie. Troszkę się uśmialiśmy, bo przyznali się, ze jeżdżą na Groclin. Tak należy odczytać ich wrzutki „Spartakus”. Bo jeśli w Lublinie gra Spartakus, to kto gra na Konwiktorskiej?
Goście nie zabłysnęli. A w zasadzie – zabłysnęli. Było ich około 90 (kilka razy liczeni, ale z daleka – dokładną liczbę, jak zwykle, poda gazetka „Śląsk to My”. To o 90 więcej niż w grudniu ubiegłego roku. Milion procent normy.
RZ, PP

Redakcja Fana chciała pogratulować najlepszemu zawodnikowi drużyny gości.

Tomasz Musiał, krakowski arbiter hasał po boisku w czerwonej koszulce.