Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

KONIEC GŁASKANIA WKŁADÓW

„Ale oni mieli dobrze”. Takie refleksje odnosi wobec piłkarzy Śląska zwykły czytelnik gazet, który zagłębił się w ostatnie wypowiedzi nowego szkoleniowca WKS-u.
Lenczyk mówi w sposób fajny do słuchania, bo zawsze go stać na niekonwencjonalną odpowiedź na sztampowe pytanie, lecz jego słowa są zawsze przemyślane. Zdaje sobie sprawę z ich konsekwencji. Obecnie, gdy poznał już drużynę i zobaczył co komu w duszy siedzi, skończyło się słodkie pierdzenie i szkoleniowiec „zaczął zauważać” braki poszczególnych zawodników. Robi to dyskretnie, z jednej strony pokazując ułomności, z drugiej chwaląc najlepsze strony poszczególnych piłkarzy. Jest i motywujący do pracy kopniak i marchewka dająca nadzieję.
Maminsynek z wojownikiem
Dobry zawodnik, szkoda że jednonożny” – to o Mili. „Ja nie mam problemu z Vukiem, to on ma ze mną” – tak to mniej więcej wygląda w ustach Lenczyka, który zauważa jakie są linie podziału w zespole. Czy maminsynkowaty bloger weźmie sobie do serca uwagę o futbolowym braku jednej kończyny, czy uczepi się nadziei, że mimo wszystko jest dobrym grajkiem, to będzie zależało już od niego samego. Jeśli jest tak cienki psychicznie i zadecyduje o odejściu, to znaczy, że słabiak z niego, zatem w ekstremalnych sytuacjach i tak się nie przyda.
O Sotiroviću trener wypowiedział się tak, że na dobrą sprawę w Polsce „A” jest już spalony. Żeby była jasność: piłkarska Polska „A” to taka, która płaci regularnie, na czas i do tego jeszcze najważniejsze – płaci dobrze. Po tym wywiadzie Vuk o takich klubach może spokojnie zapomnieć. Teraz ma wyjście: zacisnąć zęby, zatkać mordę na kłódkę (bo jeśli będzie powodował konflikty, to i tak zostanie usunięty, no chyba, ze strzeli z 10 bramek, wówczas na jego przydatność trzeba będzie spojrzeć z większa tolerancją) i zasuwać. Wtedy może w Śląsku zostanie. Inaczej o finansowym eldorado może zapomnieć.
Prztyczki od Lenczyka dostaje każdy.
Widać, że właśnie nastąpił…
…koniec laby dla leserów…
…zaczyna się czas ostrej konkurencji. Zaczyna się czas walki. Po okresie głaskania po główce, po okresie w którym każdy znał swoje miejsce w szeregu przychodzi czas wojny o wszystko. O miejsce w składzie, o miejsce w… kolejce do kasy. O to, by być wkładem do koszulek, które wyjdą od pierwszej minuty meczu…
Dotychczasowe bezstresowe życie odchodzi w zapomnienie. Kopa kasy, obowiązki aby – aby, wyniki – niekoniecznie. To już nie wróci.
Ale oni mieli dobrze…
Janusz K, RZ

Zdjęcia do tego artykułu z głaskanymi tygrysami wybraliśmy nieprzypadkowo. Czy są to prawdziwe tygrysy, czy tylko tygrysy malowane – to wyjdzie już niedługo.