Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

KIM JESTEŚ, KIBICU?

Do napisania tego artykułu zbierałem się długo. Ze dwa lata. Jednak gdy przeczytałem dyskusję dwóch Czytelników Fana (pod artykułem “Wiosna mniejszym wyzwaniem”), doszedłem do wniosku, że dłużej czekać nie ma na co.

Ta rozmowa dotyczyła kwestii kto jest istotniejszy na trybunach stadionu. Cytuję jej fragment (mowa o kibicach którzy dopiera „raczkują” w przywiązaniu do Śląska):
- … Pojadą, raz drugi i może wejdzie im to w krew. Ale niestety zawsze tak będzie, że na mecze prestiżowe jest większa mobilizacja i każdy z nas to wie.
- W tym sezonie prestiżowym wyjazdem były Ząbki i Nowy Dwór. Byłeś, ty i koledzy ?
- Nie byłem, ale na pewno Ty byłeś w obu miejscach i jestem z Ciebie dumny. Oby więcej takich jak Ty! Ja za to byłem “tylko” w Gdańsku i Krakowie i jakoś nie czuję się gorszy od tych co rzeczywiście byli w Ząbkach i Nowym Dworze Mazowieckim.

Jak podzielić trybuny?
Schemat zrobiony na szybko, lecz poparty wieloletnimi przemyśleniami.
Ciekawski – sympatyk (bo nie kibic) innej drużyny, który przybywa na mecz obcego sobie klubu w celach obejrzenia:
a) nowego stadionu
b) dobrego meczu
c) klubu rywala
d) widowiska (wbrew pozorom – niekoniecznie musi chodzić o widowisko sportowe)
Fanatyk – osoba, która żyje klubem na co dzień. Nie tylko mecz, nie tylko wyjazd.
Gawędziarz – osoba, która kiedyś jeździła na wyjazdy, a która po latach chce uchodzić za weterana. Czasem jest to zgodne z prawdą, jednak częściej opowiastki są mocno podfabularyzowane a ilości wyjazdów „podrasowane”.
Hools – osoba, która ma na uwadze jedynie aspekty „sportowe” ekipy. Stąd też nazwa obecnie ewoluuje właśnie ku „sportowcowi”.
Janusz – dżentelmen, który obwiesza się szalami, chodzi w jakiś dziwnych nakryciach głowy, maluje twarz, ma inne akcesoria rodem z meczów reprezentacji siatkówki czy innego Małysza, robi sobie zdjęcia z Panami Milicjantami itd. *

Jedniostrzałowiec – osoba, która pojawia się i znika. Czasem zdąży naszumieć robiąc wokół siebie sporo szumu, najczęściej jego pobyt jest niezauważalnym epizodem.
Kibic – tradycyjne określenie wspólne dla wszystkich obecnych na stadionie. Obecnie kojarzone jest z „kibolem”, które pewne lobby (dziwnym zbiegiem okoliczności o narodowości z Bliskiego Wschodu) próbowało nadać mu negatywne zabarwienie. Niby się udało, lecz kibice mówiąc o sobie „kibol” z odcieniem dumy spowodowali, że to zabarwienie w masowej świadomości nie jest uznawane za drastyczne.
Kibic sukcesu – osoba przybywająca na stadion tylko dlatego, że drużyna wygrywa.
Kibic sukcesu budowlanego – osobnik pojawiający się ostatnio w Polsce. To ktoś, kto na stadion przychodzi na jego otwarcie, czasem z rozpędu na kilka następnych imprez na tym obiekcie. Niekoniecznie muszą to być imprezy piłkarskie.
Lanser – tacy też są na trybunach stadionów. Ale tylko tam, gdzie klub „jest modny”, wszakże tam dobrze jest się pokazać na meczu, a potem opowiadać niestworzone o tym historie. Inna kategoria lanserów to ci, którzy chcą błysnąć w środowisku. Ich działania są obliczone na zdobycie poklasku.
Legenda – osoba, która w historii danej ekipy zrobiła coś spektakularnego.
Napinacz – udaje hoolsa. Ubiera się jak oni, a nawet jeszcze bardziej „hoolsowato”, opowiada o bijatykach (najczęściej – nie swoich). Nie dopinguje, bo to obciach. Jak ma wydrzeć japę, to tylko bluzgi na rywali.
NetKibic – udaje kibica, lecz tak naprawdę żyje w świecie wirtualnym. Czasem może i chodzi na mecze, czasem może nawet jeździ, lecz jego żywiołem jest internet. Ma najwięcej do powiedzenia we wszystkich sprawach. Gdy jego drużyna przegra – albo ja wbija w ziemię, albo znajdzie usprawiedliwienie w każdej sytuacji. Najlepiej wie jaki zawodnik (i dlaczego) się nie nadaje, służy tysiącem rad dla trenera, jest nieomylny w ocenianiu transferów, podpowiada jak powinni się zachowywać kibice, w zasadzie przewidział wynik przed meczem, a teraz on wie najlepiej co zrobić, by następny był lepszy od ostatniego.
Oglądacz sportowy – odmiana piknika, która jednak ma wywalone na wszystko co jest związane z dopingiem.
Patologia – osoba chodząca na mecze tylko dlatego, by się załapać na imprezę. We Wrocławiu był swego czasu znany koleżka „K”. Przychodził na Oporowską na ostatnie kilka minut spotkania, gdy otwierano już bramy, by wbić się w towarzystwo dla którego mecz tak naprawdę dopiero się zaczynał.
Piknik – osoba nie uczestnicząca w życiu kibicowskim, rzadko lub wcale nie udzielająca się w dopingowaniu, ale chodząca na mecze.
Pseudokibic – nazwa uknuta przez pseudodziennikarzy, miała się donosić do tych, którzy przy okazji meczu używali nie tylko gardeł. Miała wywoływać pejoratywne skojarzenia. Obecnie odchodzi w zapomnienie.
Skurwiel – ktoś, kto chce koniecznie wejść do ekipy, ale ma w tym swój cel. Nierzadko jest opłacany przez służby.
Stara wiara – w zasadzie jest w każdym klubie posiadających kibiców. Przy czym w klubach z tradycjami osobnik musi mieć minimum kilkanaście lat stażu kibicowskiego. I to wyjazdowego. W ekipach świeżych, wystarczy mieć parę lat obecności na trybunach. W przypadku wrocławskim jest to około 20 lat „bycia ze Śląskiem”.
Sympatyk – osoba, która jest zainteresowana klubem i jego losami, lecz nie na tyle, by chodzić na mecze.
Szalikowiec – Patrz: „pseudokibic”. Wywoływała mniej złych skojarzeń, dlatego została zastąpiona owym „pseudokibicem”. Teraz wypadła z obiegu, jednak jeśli już jest używana to oznacza osobę utożsamiającą się z klubem do tego stopnia, ze paraduje w jego barwach.
Szpieg – osoba będąca na meczu obcych klubów w celu wykonania akcji dywersyjnej.
Ultras – jeszcze kilkanaście lat temu kojarzyło się to ze skrajnością kibicowską i raczej używano tego pojęcia wobec hoolsów. Obecnie ultras to osoba tworząca oprawy i choreografię stadionową. Niemal zawsze uczestnicząca w dopingowaniu zespołu.
Widz – osoba przychodząca na mecze głównie (lub nawet wyłącznie) po to, by obejrzeć widowisko sportowe. Różni się od oglądacza tym, że oglądacz jest zainteresowany wydarzeniami sportowymi, a widz głównie „sportowymi”.
Weteran – ze starej wiary i jeszcze jest aktywny
Wyjazdowicz – osoba uczestnicząca w meczach wyjazdowych swojego klubu. Niekoniecznie chuligan, lecz najczęściej „przy okazji” może być i nim. Z reguły – chce obejrzeć mecz.
Wynalazek – osoba przychodząca na mecze swojej drużyny tylko w przypadku sporej medialności pojedynku. Jest za zespołem gospodarzy, lecz przychodzi na mecz dla marki zespołu gości.
VIP – Przypadkowy lanser udający kibica. Wśród polityków – najczęściej tuż przed wyborami. Zasiadający w specjalnej loży, gdzie może swobodnie sobie pogadać z jemu podobnymi. Osobnik taki czasem bywa pożyteczny, gdy trzeba ograbić kasę miasta (gminy) z pieniędzy, które można lekką rączką wywalić na klub. Wśród biznesmenów – najczęściej osobnik szukający zbytu na własne towary (usługi) wśród jemu podobnych.
Zgodowicz – kibic innej drużyny na meczu zaprzyjaźnionego klubu.

Być może pisząc szybko, jakąś kategorie ludzi oglądających mecze ominąłem. Nie wiem jak określić osobę, która niewiele robi w środowisku kibiców, nawet niezbyt często uczęszcza na mecze, lecz jest bardzo aktywna w goszczeniu zgodowiczów.
Na pewno niektóre kategorie na siebie zachodzą, inne – wykluczają. Widz może być NetKibicem, ale nie patologiem. Ultras na pewno jest szalikowcem. Wynalazek może być piknikiem lub oglądaczem. Czasem chwyta klimat i jest aktywny przy dopingowaniu. Szalikowcem, w obecnym rozumieniu tego słowa na pewno jest ultras, niemal nigdy – hools. Sympatyk nie może być wyjazdowiczem. Za to oglądacz może być hoolsem, lecz wówczas raczej się z tym oglądactwem nie obnosi. Natomiast niemal na pewno hoolem jest szpieg.
I tak dalej.
W hierarchii kibiców bardzo istotny jest staż. Ktoś chodzący na mecze od 20 lat i ktoś, kto na trybunach pojawia się od roku – to dwie różne sprawy. Z kolei ważne jest, czy „się udziela”. 20-letni oglądacz ma znacznie mniejsze poważanie niż roczny hools, ultras czy wyjazdowicz.
Bardzo istotną rolę w hierarchii odgrywa ilość wyjazdów zaliczonych przez kibica. Ten z jednocyfrową liczbą nie zabłyśnie, ten który tych liczb ma trzy nawet gdy nie robi nic innego, tylko jeździ – jest uważany za „starą wiarę”. Wielu świeższych stażem kibiców chcąc podnieść własny prestiż podnosi swoją liczbę wyjazdową. Czasem kłamczuchy są bezczelne. Spotkałem się z przypadkiem w którym farmazoniarz udowadniał, że w ciągu niespełna trzech lat zaliczył 50 wyjazdów. Tymczasem tylu meczów na obcych boiskach Śląsk w tym okresie nie rozegrał.
Roman Zieliński

* definicja “Janusza” autorstwa naszego Czytelnika – Marcina.