Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

JEDEN DZIEŃ – DWIE PIĄTKI

Od dłuższego czasu z Oporowskiej dochodziły wieści, że zaczęto myśleć nad obniżeniem cen wejściówek. Najwidoczniej nauka z meczu z Arką, na który przyszło więcej ludzi choć Śląsk walczył o pietruszkę,  nie poszła w las. Czy raczej: wreszcie się przerażono frekwencją. Bo nowy stadion rośnie, a na razie mamy wypełnioną połowę jednej trybuny za bramką.
Gratulujemy szybkości działania. Fan pokazywał problem pod koniec sierpnia zeszłego roku.
Pierwsza piątka
Różnica polega na tym, że w sezonie 2010/11 bilety kupowane wcześniej niż w dniu meczu będą o 5 złotych tańsze.
Zamysł jest iście szatański. Po fali krytyki jaka dopadła klub z uwagi na wolną dystrybucję wejściówek, postanowiono honorować tych, którzy decyzję o przyjściu na mecz podejmują wcześniej.
Tu przyznajemy decydentom rację. Ryzykujący że coś się stanie (przecież idący na mecz może znaleźć się w sytuacji, w której pójście na spotkanie jest niemożliwe – nagła choroba, śmierć w rodzinie, wypadek losowy) płaci mniej. Bo więcej ryzykuje.
A tłoki pod kasami będą mniejsze, bo na sto procent więcej osób, które i tak zawsze chodzą, zechce zaoszczędzić na dwa bronki.
Babol, a w zasadzie ślepota
Jak już wspomnieliśmy, ceny biletów stały się tematem dla nas już prawie rok temu. I od dziesięciu miesięcy dopominamy się o bilety ulgowe dla młodzieży.
Zależności między ceną wejściówki dla najmłodszych a frekwencją na dziś oraz modą na Śląsk za lat kilka / kilkanaście, na Oporowskiej jednak nie zauważono. Czy wynika to z wygodnictwa, czy ze ślepoty – nie mamy pojęcia. Podejrzewamy działanie na zasadzie: „a co nas obchodzi frekwencja za kilka lat, skoro nas już wówczas w Śląsku nie będzie”.
Odkrycie sezonu
Zdziwiliśmy się wiosną, gdy wprowadzono obniżone ceny na bilety rodzinne. Jednak ostatnio, zupełnie przypadkiem, odkryliśmy mechanizm jaki najprawdopodobniej za tymi biletami rodzinnymi stoi. Jeśli zdobędziemy pewność – opiszemy ów mechanizm. Jeśli sprawdzą się nasze przypuszczenia zrobicie wielkie oczy. Mało kto tak potrafi robić kasę.
Druga piątka
Ceny biletów ogłoszono w najmniej szczęśliwym momencie. Podczas gdy klub powiedział o umożliwieniu zakupu wejściówek za piątaka taniej, zespół Ryszarda Tarasiewicza dostał łomot od czeskich Teplic 0-5. Ta piątka będzie się czkać drużynie długo, bo oznacza, że zespół jest do bani. A skoro obserwatorom podobała się gra Kaźmierczaka i Argentyńczyka, to za zaniżanie poziomu zespołu musieli być odpowiedzialni gracze „starego’ Śląska.
5-0 to nie jest normalny rezultat. To są baty. Tyle wygrywa się z juniorami. A właśnie tyle wtopił Śląsk.
Przegraliśmy, ale…
Usprawiedliwienia wiecznych optymistów że „w pierwszej połowie było tylko 0-1, a wówczas zespół grał w optymalnym ustawieniu” można skwitować ripostą, że ponieważ ekipa z Teplic także dokonywała zmian, to wychodzi na to, iż nasze rezerwy są do chrzanu tarcia, a nie do gry.
No, chyba ze Czesi najpierw wpuścili rezerwowych, a dopiero potem podstawowa jedenastkę. To by oznaczało, że pierwszy Śląska skład jest gorszy od czeskich rezerw.
Tak czy inaczej nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać.
Roman Zieliński