Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

GŁOWA BEHEMOTA

Śląsk wtopił z Amiką. Zatem głowa Tarasiewicza zaczyna się nam jawić w snach, niesiona na tacy Dutkiewiczowi przez jakiegoś lizusa (Janickiego?). Dla Dutkiewicza ścięcie Tarasiewicza, choć miłe, jest obecnie sprawą mało istotną. Bo „Dutkowi” do dupy zaczynają się dobierać siły poważniejsze i poznański prezydent Wrocławia myśląc o przyszłości ma znaczniejsze problemy na głowie niż pozycja Śląska w tabeli.
Sobota niespełnionych oczekiwań
Dla wielu w sobotę 11. września dużo istotniejszy niż wynik meczu z Amiką było to, czy znajdzie się jakiś wariat, który na dobre rozpali iskrę ognia w trwającej już wojnie kultur.
To wojna podjazdowa w której Arabowie zawłaszczają coraz większe połacie naszego (jeszcze) kontynentu, ale nie jako najeźdźcy, lecz jako imigranci.
11 września to wielka data w historii wygranych Polski z Islamem. Nasz Czytelnik, Mat zauważył, że właśnie mamy 327 rocznicę zwycięstwa króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem, co uratowało Europę, przynajmniej na jakiś czas, przed zislamizowaniem.
11 września stał się jednak symbolem czegoś innego. Paru Arabów w 2001 roku skierowało samoloty w żydowskie wieże w Nowym Jorku. W rocznicę tych wydarzeń, 11. września 2010 roku miało się odbyć uroczyste spalenie Koranu.
Czekano na informację o spopieleniu świętej księgi Muzułmanów, czekano 11. potem 12. I się nie doczekano.
Samo spalenie interesuje tylko żądnych rozrywki, lecz politolodzy byli ciekawi co wydarzy się później. A tu ciągu dalszego nie będzie, bo wymiękli wszyscy.
Darcie księgi z fujarą na krzyżu
Kilku „artystów” zaistniało tylko dlatego, że profanowało krzyż. Madonna przynajmniej robiła to z wdziękiem, ale dłuższej kariery raczej by nie zrobiła, gdyby półnaga zamiast na krzyżu pokazała się na wieży meczetu.
Jakaś idiotka w Polsce przylepiła do krzyża fajfusa. Ponoć było to wielkie wydarzenia artystyczne. Sukces musiał być olbrzymi, autorka chyba jeszcze go opija, bo o dalszej działalności artystycznej naszej geniuszki jakoś nic nie słychać.
No i jeszcze jeden magik. Behemot czy jak mu tam. Ilu z nas by o nim nigdy nie usłyszało, gdyby gość nie podarł biblii na koncercie?
Moja skromna propozycja
Do baby co to huja przylepiła do krzyża, do bibliodarciucha:
Chcecie rozgłosu? Chcecie, żeby coś o was wspomniały największe stacje telewizyjne? Będziecie na czołówkach wszystkich gazet, pokażą wasze lica wszystkie możliwe dzienniki w każdej stacji w każdym kraju na pięciu kontynentach:
Spalcie Koran. Albo jeszcze lepiej: spalcie Torę. Lub najlepiej – puśćcie z dymem jedno i drugie w czasie tego samego pokazu. Udowodnijcie, że jesteście silni, mocni, że niczego i nikogo się nie boicie. Pokażcie jacy jesteście odważni.
Bo podrzeć biblie, przylepić huja do krzyża, albo go ściąć to byle pizduś potrafi.
Roman Zieliński

PS: Tak, wiem, że “huj” pisze się przez “ch”, ale za moich czasów wszystkie mury były opisane trzyliterowym i tak mi zostało. Nie potrafiłem się przemóc ani kiedy pisałem książki, ani nie potrafię teraz.