W czasie meczu Amica – Juventus Turyn za bramką na sektorze gospodarzy dało się zauważyć wielki transparent „Kibolski Klub Sportowy”. Młodsi wiekiem kibice mieli skojarzenia jednoznaczne; Pyry walczą o swoje z ulubionym tytułem prasowym. Jednak starsi kibice Śląska trochę się uśmiali.
Swego czasu na Oporowskiej podczas meczu z Lechem (wtedy jeszcze – Lechem) zawisł transparent w którym to pierwsze „K” było odczytane inaczej, niecenzuralnie. A w związku z postawą ówczesnych kibiców „Kolejorza” względem służb mundurowych, mówiło się o jeszcze innym znaczeniu pierwszej litery skrótu. Cenzuralnie, lecz skojarzenie było jednoznaczne pejoratywne.
Zarżnąć i zawłaszczyć
Zostawmy jednak stare dzieje, wiele się zmieniło. Natomiast dziwne jest to, że kibice Amiki twierdzą, że są klubem „kibolskim”. Kibic to ktoś taki, kto pójdzie za klubem wszędzie. Także na boiska klasy A. Będzie zgrzytał zębami, lecz jego grający z pipidówkami klub będzie jego klubem. Pomoże mu. Będzie przy nim stał. Będzie jeździł na te pipidówki, będzie tam śpiewał o miłości do swojej drużyny.
Tymczasem Pyry swój klub dorżnęły. Zabiły. Zniszczyły. Sprzedały. Cztery lata temu za pieniądze Amiki. A teraz twierdzą, że nowy klub jest „kibolski”.
SND, RZ
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl