Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl

CZARNO TO WIDAĆ

Manuel Arboleda bardzo chce zagrać w polskiej reprezentacji i w tym celu jakiś czas temu wystąpił z prośbą o polski paszport. Teoretycznie może otrzymać go już w grudniu, ale nawet nie chodzi o to, czy go dostanie, bo…
Mówcie co chcecie, mam taki, a nie inny pogląd na świat i bardzo zirytowała mnie wypowiedź pana „Ułaziaj bo mozie bydź ziułta” (polecam filmik http://www.youtube.com/watch?v=aqFQCioetLI, kto nie widział ten dowie się o czym piszę), że chciałby zagrać w polskiej kadrze. On jest (będzie) takim Polakiem, jak ja obywatelem Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Ciemne marzenia Manuela
Czekam na niego cierpliwie. Paszport nie jest przepustką do kadry, ale z pewnością pomoże mi ubiegać się o reprezentacyjny debiut w biało-czerwonych barwach” – powiedział Arboleda. Pytam się zatem po co? Nie lepiej, żeby ubiegał się o miejsce w reprezentacji Kolumbii?
Czarny scenariusz
Pójdźmy innym tropem – zacznijmy naturalizować Brazylijczyków, którzy nie mają szans na zagranie w barwach Canarinhos, a u nas mogliby grać z orzełkiem na piersi.
Czarny sen Franciszka
Mam nadzieję, że wielki fan Arboledy – selekcjoner Franciszek Smuda dotrzyma swoich słów, które wypowiedział kiedyś odnośnie powoływania kolejnych Rogerów do kadry, że nie będzie powoływał zawodników nie mających nic wspólnego z Polską. Mogę zrozumieć Boenischa, bo jednak mimo, że wyemigrował w młodym wieku, to urodził się w naszym kraju. Mogę zrozumieć Obraniaka, którego dziadek był Polakiem, a sam Ludovic chciał grać u nas ze względu na to, żeby oddać hołd nieżyjącemu już dziadkowi, jednak motywów Manuela Arboledy nigdy nie zrozumiem.
Ciemna strona podejrzanej miłości
Nie uwierzę, że zawodnik poznańskiej Amiki miał dziadka, czy pradziadka Polaka, nie uwierzę, że nagle pokochał nasz kraj i mógłby oddać za niego życie. Robi się niebezpiecznie – zwłaszcza, że Smuda nigdy nie ukrywał, że lubi tego zawodnika, a sam gracz traktuje selekcjonera jak… własnego ojca. I tu jest pies pogrzebany – może jakiś idiota spróbuje nam wmówić, że Smuda jest ojcem Arboledy? Wcale nie zdziwiłbym się, że taki myk zostanie zastosowany, żeby ogłupić społeczeństwo, a władze związku będą później mówiły, że większość kibiców chciała, żeby Kolumbijczyk wystąpił w polskiej reprezentacji.
Czarny humor żółtej inwazji
Naturalizujmy dalej – a będziemy mieli tak jak nasi pingpongiści, gdzie w reprezentacji nie gra przykładowy Kowalski, ale WANG Zeng Yi, czy u kobiet LI Qian, oraz XU Jie (dane z www.pzts.pl).
Nie sprzedawajmy na prawo i lewo miejsc w kadrze, bo żeby w niej się znaleźć trzeba być prawdziwym Polakiem, zasłużyć występami na boisku, tak – jak w przypadku Śląska zrobił to Kuba Małecki (w imię zwycięstwa i strzelenia gola, złamał sobie nogę w starciu z bramkarzem Unii Janikowo). Skoro on oddał zdrowie za klub, to takich ludzi potrzeba nam w naszej kadrze, a nie napływowych, którzy szybko zapomną o naszym kraju, gdy tylko z niego wyjadą, bo dostaną ofertę lepszego kontraktu.
Jasna strona ciemnej twarzy
Nie przeczę – jest to solidny ligowy zawodnik (pod względem sportowym), ale nie jest, nie był i nigdy nie będzie Polakiem i ja na pewno nie chcę go w reprezentacji Polski.
AJ

Tytuł i śródtytuły: RZ