Gdy po negatywnej opinii delegata UEFA stadion Ruchu Chorzów miał zostać niedopuszczony do meczu z zespołem z Malty, działacze chorzowskiego klubu rozpoczęli paniczne poszukiwania obiektu, na którym drużyna mogłaby występować w rozgrywkach o europejskie puchary. Pismo z prośbą znalazło się także we Wrocławiu.
Części kibiców Śląska fakt gry Ruchu na Oporowskiej w charakterze gospodarza zbytnio by nie przeszkadzał, choć byli i zdecydowani przeciwnicy takiego rozwiązania. Lecz wszystkich ubódłby fakt, gdyby obok barw Ruchu na odkrytej wisiały flagi Widzewa, a to stałoby się niechybnie.
Przyjaźń
Ostatecznie Ruch zgody na występ we Wrocławiu nie otrzymał i chorzowianie szukali gdzie indziej.
Najsilniej była promowana opcja gry na obiekcie Widzewa. Kibice chorzowscy zdawali się być zadowoleni z tej opcji i wiele wskazywało na to, że właśnie w Łodzi Ruch będzie podejmować rywali zza granicy.
Aż tu nagle Polskę obiegła informacja, ze Ruch zagra w Sosnowcu. Niby w tym nie było niczego szokującego, wszakże z Chorzowa do Sosnowca jest przysłowiowy żabi skok, co w kontekście konieczności jazdy do Łodzi na pewno wpłynęłoby pozytywnie na ilość kibiców Ruchu którzy w dzień powszedni mogliby pojechać za swoją drużyną. Ale zastanowiło nas skąd zmiana przy – tak wyglądało to z odległości – podjęciu niemal pewnej już decyzji.
Śledztwo
Nasz współpracownik przeczytał wszystkie dostępne informacje na ten temat i wychodzi na to, że działacze Widzewa bardzo chcieli na przyjaźni swoich kibiców zarobić. Na tyle dużo, że Ruch ostatecznie zrezygnował za stadionu w Łodzi.
A gdy ostatecznie wysłannik UEFA stwierdził, że Ruch może grać nawet w III rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej na własnym stadionie, sytuacja wróciła do stanu wyjściowego, lecz to co się zdarzyło pokazało kilka interesujących rzeczy:
Liczenie narodu wybranego
Przepychanki o stadion skończyły się szczęśliwie dla Ruchu. Dzięki nim obiekt nieco wyładniał, gdyż trybuny na siłę doprowadzano do porządku. Ale po kłopotach pozostał pewien niesmak. Bo okazało się, że Widzew to taki klub, który chce zarobić na wszystkim. Nawet na przyjaźni kibiców. Taka postawa, zarabiania na czym się tylko da jest przypisywana pewnej nacji, która raczej źle się w Polsce kojarzy, a od której wyzywają się fani łódzkich zespołów. Na razie mamy dowód na to, że w przypadku Widzewa pewne cechy wspólne z przedstawicielami owej nacji zostały właśnie udowodnione.
Znikający stadion
Przy całym zamieszaniu polewkę mają fani Zagłębia Sosnowiec. Śmieją się, że Ludowy to najdziwniejszy stadion na świecie. Jest dobry na tyle, by został dopuszczony do rozgrywek o europejskie trofea (teraz miał grać Ruch, przed rokiem grała tam Wisła), natomiast nie jest na tyle dobry, by został dopuszczony do rozgrywek III polskiej ligi (obiekt zamknięty decyzją wojewody wywodzącego się z PO).
Krzysztof P, RZ
Artykuły · Fanslask.pl / fanslask.pl