Kolejny numer gazetki „Śląsk to My” już dawno poszedł „do zrobienia”. Ale zdaje się, że ten, 105 już numer rozpocznie kolejną wojnę ludzi związanych ze Śląskiem.
Andrzej P: – Nieprzypadkowo dostałem materiały jakie poszły do druku?
Roman Zieliński: – Nieprzypadkowo.
- Chcesz rozpocząć wojnę z działaczami?
- Nie. Chcę, żeby nie mieli głupich pomysłów. A czy tych, którzy zaczynają kombinować przy herbie Śląska można nazwać działaczami… mam spore wątpliwości. Jacyś ludzie, którzy się tymczasowo podczepiają pod sukces miałbym nazywać działaczami, to byłaby obraza dla tych kilku, którzy w Śląsku funkcjonują od lat.
- To zielono – biało – czerwone kółko, które zaczyna funkcjonować przy gadżetach i wydawnictwach Śląska tak Cię drażni?
- Czy ono jest zielono – biało – czerwone, czy czerwono – biało – zielone to kwestia dyskusji. Natomiast bezdyskusyjne jest to, że zaczyna się nam wbijać w głowy jakieś logo. Logo, które ze Śląskiem nie ma nic wspólnego. Które ktoś, kto z klubem nie jest związany, wymyślił sobie. A w zasadzie nie sobie, lecz na jakieś bliżej nie określone potrzeby.
- Jak nie wiadomo o co chodzi…
- …to chodzi o pieniądze. Widzę, że łapiesz.
- Ale może niech ktoś sobie zarabia?
- To niech idzie sprzedawać mleko. Takie prawdziwe, a nie to z hipermarketu, tak doładowane chemią, że może miesiąc leżeć na półkach bez szkody dla… smaku? Bo nie wartości odżywczych. Niech instaluje mlekomaty. A jak już koniecznie chce zarabiać na Śląsku, to niech sobie jakąś niszę wynajdzie. Nie wiem, płatna strona internetowa, może ktoś będzie w nią wchodził. Albo niech za kasę robi zdjęcia z orłem – maskotką. W tygodniu, gdzieś w Rynku.
- Na kółku zarabiać nie może?
- Nie po to walczyliśmy o zachowanie herbu i nazwy, żeby teraz jakiś dupek dorabiał do naszego herbu idiotyczne kółka. Po co, żeby za kilka lat, jak już kółka się opatrzą, zastąpić historyczny herb Śląska?
- Może jest taka potrzeba chwili? Czasy się zmieniają…
- Nic się nie zmienia. Przynajmniej w tej kwestii. Herb to herb. Jak tak bardzo im, czy tam jemu zależy na zmianach, to nich sobie zmieni nazwisko. Kółko to sobie może walnąć na czole. W czasie przerwy zimowej dyskutowaliśmy na temat loga kibicowskiego. Naszego. Takiego, które sami sobie wymyślimy i sami się z nim będziemy identyfikować. Nie jako klub, lecz jako kibice klubu. Sam byłem zwolennikiem takiej opcji. Choć argumenty „za’ były, jednak ustaliliśmy, że to nie ma sensu. Bo jak pojawi się jeden, to natychmiast zaczną się pojawiać inne. Dlatego teraz stanowczo mówię „nie” w imieniu wszystkich, którzy się w tym temacie wypowiadali.
- No dobra, a logo FTW, które już zaczęło istnieć, a logo „Wielkiego Śląska”?
- „PK” już rozmawiał z chłopakami z Kuźnik, którzy do „Fanatyków Twierdzy Wrocław” zaczęli dorabiać własne logo. Zrozumieli. „Piwko” również przestał natarczywie promować logo „Wielkiego Śląska”, bo również zauważył zagrożenie.
- Były już próby zmiany herbu.
- I tylko naszej, zdecydowanej postawie zawdzięczamy to, że dalej funkcjonuje. Bo Schetyna już kombinował nie tylko z herbem, lecz i z barwami. Nie daliśmy się, Schetyna uznał swoja porażkę.
- Zatem jednak wojna?
- Z głupimi pomysłami. W naszym, najlepiej pojętym interesie.
Na zdjęciu poniżej: “Śląsk to My”, numer z meczu z Groclinem (nr 104)