Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Lewica zawsze razem

 Nową teorię ekonomiczną wygłosił Łukasz Schreiber przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów. Syn polityka PiS-u, zatem można zatem rzec, że mamienie ma w genach.
Łukasz niedawno ogłosił na antenie TVP (czyli takiej, na której prowadzący program nie wybuchnie śmiechem, gdy pistroll będzie opowiadał brednie), że podniesienie cen na cukier, to nie jest żaden podatek, a jedynie opłata.
„Podatek cukrowy to niestosowna nazwa, to co najwyżej pewnego rodzaju opłata, ale tu chodzi nie o podatki, żeby komuś zabrać pieniądze tylko o zdrowie Polaków… „ – opowiadał Łukasz z Bydgoszczy.
Dziś, 13 lutego 2020, Sejm odrzucił wniosek o odrzucenie ustawy podnoszącej podatek od słodkości. Kto nie chciał wzrostu cen cukru? W zasadzie wszystkie siły polityczne oprócz głosujących ramię w ramię PiS-u i komunistycznej bandy Czarzastego/ Zandberga/ i pedryli od Biedronia. A że w sumie bolszewików w Sejmie, tych z PiS-u i tych spedalonych jest dużo, zatem Polaku, będziesz teraz robił „opłatę” kupując napoje, cukierki, bombonierki czy sam cukier.
W tym roku zdążono już podnieść ceny na papierosy, alkohol i prąd, a mamy dopiero połowę lutego.
Ostatnie poczynania ekonomiczne rządu są doceniane przez statystyków. Obliczono, że w 2019 inflacja w Polsce była najwyższa w Unii i wyniosła 2,3%. Węgrzy, drudzy w tej klasyfikacji, mieli w tym samym roku inflację rzędu 1,3%. To oznacza, że Polska wyprzedza w niechlubnej „konkurencji” resztę krajów UE o całą długość.
To jeszcze nic. Gdy wzięto się za szukanie elementów gospodarki, które powodują, że średni wzrost cen jest nad Wisłą i Odrą taki wysoki, to się okazało, że w Polsce motorem napędowym inflacji jest przemysł spożywczy. Ceny jedzenia wzrosły o 5,9%. Dlaczego jest to groźne? Bo jedzą wszyscy. Nowy telewizor, nowe ciuchy, czy płytki do kuchni kupuje się raz na jakiś czas. Za to wszyscy, codziennie i to parę razy na dobę muszą jeść. Kto najbardziej na tym straci? Oczywiście najubożsi. Każdy musi dziennie pochłonąć około półtora kilo jedzenia. Dla bogatego to finansowa pestka, nawet jeśli się zażera ośmiorniczkami. Dla najuboższych wyjście do sklepu spożywczego to czasem, przy poważniejszych zakupach wydatek nawet 10% pensji.
Jeszcze raz, żeby nikt nie miał wątpliwości w jakim obecnie kraju żyjemy:
W tym roku zdążono już podnieść ceny na papierosy, alkohol i prąd, przegłosowano podwyżki na cukier, a mamy dopiero połowę lutego.
Roman Zieliński, fot. Mateusz fotopolska – stare (2009) zdjęcie likwidowanej cukrowni Wrocław, którą wykończyła polityka wasalizacji polskiego przemysłu spożywczego.

https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-T-shirt-smierc-wrogom-Ojczyzny-Polska/110

Zajrzyj na sklepkibol.pl

Ceneo
							</section>