Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Żart w trampkach

 Nie nasza, wrocławska, sprawa. Ale pokazuje, na co jesteśmy narażeni, więc mały komentarz nie zaszkodzi.
Po naszym burzliwym, kibicowskim, a raczej gangsterskim rozstaniu z Wisłą Kraków, a w zasadzie z Sharks Kraków przegadaliśmy niejedną godzinę o tym, co się tak naprawdę stało. I o co tak naprawdę chodziło. Opinii zaciągaliśmy także w Krakowie, stąd może i nasza wiedza ostatecznie była ciut większa od przeciętnej. I z jakiej perspektywy byśmy nie patrzyli, z kim nie rozmawiali, to jednym z punktów wspólnych wszelkich wniosków były tereny wokół stadionu Wisły. Jednak było też coś, na co zwracali uwagę nasi krakowscy rozmówcy. Bardzo niejasny układ właścicielski na tychże terenach.
Generalnie jednak nikt nie miał wątpliwości, że w tym całym cyrku nie o Wisłę chodziło, ale o pieniądze. Duże pieniądze.
Gdy parę dni temu wokół Wisły zaczęło się wiele dziać, nadeszła lakoniczna informacja dotycząca Krakowa: „mają łosia”. Z zaciekawieniem przyglądaliśmy się kolejnym wydarzeniom. I pierwsze doniesienia wcale nie wyglądały na złapanie łosia. Wszakże książę Kambodży to brzmi podejrzanie bogato.
Księcia zdradziły buty. Znajdźcie zdjęcia i przyjrzyjcie się tym tenisówkom.
Oczywiście ludzi bajecznie bogatych stać na nie takie ekstrawagancje jak luz w postaci tenisówek. Ale inaczej wygląda gość w tenisówkach, nawet w wygniecionym garniturze, jeśli ten gajer jest w cenie niezłej fury, a wysiadający wyłazi z prywatnego odrzutowca.
Jak książę dolatuje pod Wawel tanimi liniami lotniczymi, zamiast nakrycia głowy chodzi w parasolu, a nogi ma w tenisówkach, to znaczy, że jednak to łoś.
Dlatego cyrk z brakiem przelewu na 12 milionów, jakimś tajemniczym lotem za ocean skośnego Lee, jego ciężką i niespodziewaną chorobą wcale nas nie zdziwił.
Teraz czekamy, aż gdzieś z południowoamerykańskiej puszczy nadejdzie bardzo smutna informacja o tym, że krokodyl go tam zeżarł, albo chwilowo nie ma z nim kontaktu, bo wsiadł w rakietę i poleciał z misją na Marsa, ale jak tylko powróci, to natychmiast… A najbardziej prawdopodobne, że żółtek w tenisówkach wyrzuci kartę SIM i się rozpłynie w niebycie.
A co będzie w Krakowie?
Ano nic. Dograją sezon juniorami, bo przepadnie mnóstwo kasy, a my zdaje się będziemy mieli już jedno miejsce spadkowicza zaklepane i Śląskowi pozostanie znaleźć jeszcze tylko jednego piłkarskiego leszcza, by się utrzymać w lidze.
Roman Zieliński, red, fot. gamre

Ceneo
							</section>