Dochodzą mnie słuchy, że pewien portal będący w strefie wpływu byłego urzędnika mającego obecnie kłopoty osobiste spowodowane stratą pracy, wywalił na mój temat jakiś paszkwil.
Niestety, merytorycznie się nie odniosę, gdyż stron których nie trawię po prostu nie czytam. Wychodzę z założenia, że stajesz się tym, co wchłaniasz.
Każdy kto ma rozum sam sobie dobiera kolegów, znajomych, środowisko, ale też treści i autorów. Kto chce żyć w ułudzie może czytać o tym, „jacy to my jesteśmy najlepsi”, nawet jeśli rzeczywistość skrzeczy i gołym okiem widać, że jest inaczej.
Osobiście nigdy nie chodziłem, nie chodzę i nie będę chodzić „z prądem”, bo tak wygodniej. I nic tego nie zmieni, żadne szykany, żadne pieniądze, żadne układy. Pewnie stąd bierze się popularność Fana.
Byłego urzędnika zweryfikuje życie. A swoją drogą, jego aktualnym najgorszym wrogiem jest dziennikarz Głosu Tel Awiwu Artur Brzozowski.
Roman Zieliński, fot. zmiany na ziemi
PS. W komentarzach proszę o wstrzemięźliwość oraz nie podawanie linków do stron, które przez Fana nie przejdą.
</section>