Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Wraca stare

 Przez moment w Śląsku zaczęło się robić w miarę normalnie. Normalnie, to znaczy: bierzemy wychowanków.
Nie ma wychowanków? Promujemy chłopaków z Wrocławia.
Nie ma z Wrocławia? Bierzemy gracza z regionu.
Nie ma z regionu? No to Polaka.
Dopiero jak nie ma Polaka, bierzemy co się brać da.
Ostatnio do Śląska trafiali głównie Polacy. Czasem starzy (Piech czy Robak – obaj na piłkarskie szlaki wypłynęli z Dolnego Śląska), a ostatnio znacznie młodsi: Gąska, Radecki, Golla, Cholewiak, Łabojko…
Czy wyszło bardzo dobrze? Nie, nie wyszło. Od wielu lat w Śląsku nic nie wychodzi bardzo dobrze, nie wychodzi nawet dobrze. Ale jako tako to zagrało i efekt był dokładnie ten sam jak wówczas, gdy ściągano Łotysza Tarasovsa, Węgrów, Jugoli, Japończyka, Niemca, Anglika, czy hurtowo Portugalczyków lub Hiszpanów.
Polacy może i nie są orłami, ale nie są gorsi od swoich zagranicznych zamienników.
Jednak w Śląsku komuś to zaczęło przeszkadzać i znów zaczynamy na Oporowskiej zagraniczny zaciąg.
Czy naprawdę nie ma na Dolnym Śląsku piłkarzy pokroju Isralea Puerto Pineda czy Dino Stigleca? Wątpliwe, choć bardzo chcielibyśmy się pomylić. Wszakże to nie są to „perspektywiczne, młode orły”, mają już swoje lata (odpowiednio 26 i 28)
Przynajmniej w jednym obecny zaciąg nie robi wrażenia „bierzemy co podleci pod rękę”. Obaj w metryce „wzrost” mają prawie 190 centymetrów, co oznacza, że powoli staramy się przestać być drużyną karzełków.
Roman Zieliński, AP, fot. przegladsportowy – na zdjęciu jeden z naszych „ulubieńców”, Igor Tarasovs, któremu nie brakował wzrostu, lecz umiejętności. Oraz inny „as”, gracz, któremu karierę zrobiło nazwisko taty, który może i coś tam potrafi, lecz nie ma siły, by te umiejętności chciał wykorzystać, jeśli nie czuł pieniędzy – Jakub Kosecki.

Ceneo
							</section>