Po co PiS-owi jest Andruszkiewicz na wiceministra cyfryzacji? Nie mieli nikogo bardziej kompetentnego? Nie pomyśleli, że lewactwo rzuci się na Andruszkiewicza jak głodny kot na mysz?
Mieli wielu wiele lepszych. Były szef Młodzieży Wszechpolskiej kompetencje w tej materii ma żadne. I dokładnie wiedzieli, czy może raczej – mieli nadzieję, że lewacy się na Andruszkiewicza rzucą.
Po co zatem to wszystko?
Proste.
PiS widzi, że prawicowcy, ci autentyczni, są coraz bardziej na PiS wkurzeni. Do niedawna najczęściej w środowisku słyszało się „trudno, niech będzie PiS”. Teraz coraz częściej wyciąga się PiS-owi usłużność wobec żydów, którzy chcą nas wydoić z kilkuset miliardów złotych. Pokazuje się ukrainizację Polski i coraz większe zastępy ludzi o dziwnej cerze na ulicach miast, głównie tych dużych. Wytyka się uleganie lewackim naciskom oraz naciskom Unii Europejskiej. Pokazuje stanowczość wobec środowisk narodowych, przy jednoczesnym pobłażaniu wszelkiej maści kodomitom. Kłamstwa wyborcze w sprawie frankowiczów i prolajferów. Nie wywiązywanie się z rozliczenia złodziejstwa PO… Tych grzechów PiS jest całe mnóstwo.
Ludzie mający prawicowe przekonania coraz bardziej są sceptyczni wobec poczynań PiS-u, który nam w oczach „platformieje”.
Co powinien zrobić PiS, żeby przynajmniej część tych otwierających oczy jednak przytrzymać przy sobie? Tym bardziej, że ruch Ruchu Narodowego, który postanowił spróbować połączyć siły z Korwinem, Braunem, być może również Jakubiakiem i paroma innymi podmiotami daje szanse powstania czegoś sensownego i skutecznego na prawej stronie sceny politycznej?
Genialny pijarowiec wymyślił Andruszkiewicza
Andruszkiewicz i tak był „ich”. Głosował jak PiS, gadał w telewizjach językiem PiS-u i treścią PiS-u. Teraz wystarczyło „włączyć” Andruszkiewicza z jego przeszłością i lekko nagłośnić temat.
O samo nagłośnienie tematu można było być spokojnym. Lewactwo musiało rzucić się na Andruszkiewicza jak pies na kość i się rzuciło. Gdy Głos Tel Awiwu się zapienił, gdy TVN dostał wścieklicy, wystarczyło tylko zrobić zgrabny materiał usprawiedliwiający „młodego, zdolnego, potrafiącego gadać” byłego (już) wszechpolaka, byłego (już) członka Ruchu Narodowego, byłego (już) endeka, byłego (już) kukizowca i byłego (już prawie) członka nieistniejącej partii Kornela Morawieckiego.
Właśnie jesteśmy świadkami teatrzyku pod tytułem „PiS się nawraca na twardy patriotyzm”, podczas gdy za kurtyną kompletnie nic się nie zmienia. A chodzi tylko o to, by widzowie, którzy już chcieli gwizdać, mogli bić brawa.
Kto nie zna praw obowiązujących na deskach politycznego teatru będzie myślał o „powrocie do korzeni” ekipy głównych aktorów. A najśmieszniejsze jest to, że plujący jadem Głos Tel Awiwu wraz z plującymi jadem TVN-owcami i innymi Lisami wpadli w potrzask Naczelnika Kaczyńskiego tworząc fałszywą aurę „PiS to jednak narodowcy”.
Roman Zieliński, fot. potrzask
</section>