Zostałem poproszony o skomentowanie medialnej informacji o tym, że klub piłkarski Wisła Kraków ma dać 50 tysięcy złotych na muzeum Polin. I ma to być tekst zrozumiały dla wszystkich, nie tylko dla stałych bywalców stadionów.
Spróbuję.
Kibice, jak wiadomo, dzielą się na tych, którzy się lubią i takich, którzy za sobą wzajemnie nie przepadają. Tak już jest, że gdy w jednym mieście są dwa kluby z kibicami, to ci nie tylko „się nie lubią”, lecz wręcz się nienawidzą. Ta reguła obowiązuje także w Krakowie w przypadku tamtejszej Wisły i Cracovii.
Żeby wrogowi zrobić na złość tak jedni jak i drudzy gotowi są na wszystko. Doszło nawet do tego, że aby rozzłościć kibiców Wisły, bojówka (najagresywniejsza część) fanów Cracovii nazwała swoją grupę „Jude gang”.
W Polsce jest to ewenement. Ekipy derbowe, czyli z jednego miasta, wyzywają się, przy czym im gorsze wyzwisko, tym lepiej. Stąd często jedni i drudzy swoich rywali nazywają żydami. Tak się dzieje na przykład w Łodzi, Rzeszowie czy Przemyślu.
Jak wspomniane zostało wcześniej, w Krakowie doszło do tego, że aby wnerwić kiboli Wisły, fani Cracovii nazwali się właśnie „Jude gang”. Nie z afirmacji żydowskich korzeni, lecz tylko po to, żeby „wk…ć wroga”.
I tym „Jude gangiem” są od ponad dwudziestu lat.
Dla większości kibiców najważniejsze mecze to te derbowe (czyli drużyn z tego samego miasta ewentualnie regionu) To podczas tych konfrontacji fani obu zespołów robią wszystko, żeby wrogów upokorzyć, zdenerwować, a choćby nawet tylko zirytować. Dlatego między innymi na sektorach Cracovii pali się białe, pięcioramienne gwiazdy (element herbu Wisły), podczas gdy na trybunach zajmowanych przez wiślaków pali się żydowskie gwiazdy sześcioramienne. Przy czym nie ma znaczenia, czy są one niebieskie, czy czerwone. Bo i tak wiadomo o co chodzi (barwami Cracovii są biel i czerwień) – chodzi o „jeb..nie Cracovii”.
Oprócz palenia znaków rywali robi się oprawy stadionowe z hasłami lub malunkami bijącymi w przeciwników. Czasem smaruje się w nocy przed meczem tawotem sektor dla gości. Próbuje się pozrywać wrogom flagi. Wymyśla się ubliżające przeciwnikom piosenki. Zastrasza się piłkarzy rywali. Kreatywność w przeszkadzaniu, dokuczaniu, ubliżaniu i wyszydzaniu jest niesamowita.
Derby Krakowa, które miały miejsce parę dni temu były szczególnymi. Ostatni raz, gdy kibice Wisły „odwiedzili” stadion rywali, w ich kierunku były wystrzeliwane rakietnice. W międzyczasie fani Cracovii mieli wielki protest na swoim stadionie przeciwko właścicielowi swojego klubu, a u rywali „Szarki” (czyli najgroźniejsza bojówka kibiców Wisły) są w stanie wojny z nowym właścicielem klubu.
Nowy szef Wisły, Jarosław Królewski, chcąc się pozbyć „Szarków” z trybun zakazał wnoszenia i wywieszania jakichkolwiek flag Wisły.
Jednak nie zakazał wnoszenia flag kibicom Cracovii. Ale wydał zarządzenie, by nie wpuszczać flag z przekreśloną Białą Gwiazdą.
Kibice Cracovii swoim sposobem obeszli ten zakaz i sztandarowa flaga „Jude gangu” z przekreśloną gwiazdą pięcioramienną jednak zawisła na płocie.
Pacyfikowani przez własny klub zwolennicy Wisły jakoś na tę potwarz odpowiedzieć musieli. Zatem gdy kibice Cracovii odpalili przemycone na stadion race, z wypełnionych sektorów gospodarzy poleciało hasło „żydzi, żydzi palą się”.
Oczywiście wrzawę wokół tego hasła podniosła gazeta będąca głosem Tel Awiwu, dla niepoznaki nazywająca się „wyborczą”.
Właściciel Wisły, Jarosław Królewski, jak widać jest podatny na publikację szmatławca, i sam z własnej woli, bez żadnego nakazu, poinformował, że w ramach przeprosin za okrzyki fanów swojego klubu skierowanych do kiboli wroga zapłaci 50 tysięcy złotych na rzecz muzeum żydów Polin.
Smaczku tej zapowiedzi płatności dodaje fakt, że zanim Królewski został właścicielem klubu, sympatycy Wisły w spontaniczny sposób zaczęli zbierać fundusze, by klubowi nie zabrano licencji na grę w Ekstraklasie. Bowiem długi klubu były takie, że licencja została cofnięta i tylko owa spontaniczna zrzutka (zebrano około pół miliona złotych) spowodowała, że Wisła nie została wyrzucona z rozgrywek zimą.
Teraz już wiecie Państwo sporo. Wnioski proszę wyciągać samemu.
Roman Zieliński, fot. ewidentny.oszust.blogspot.com
</section>