Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Szwedzka afera

 Ostatnio wybuchła dyskusja na temat co komu wolno, czego nie, a co wolno zabraniać. Podstawą do tej dyskusji są dwa niezależne, lecz nakładające się w czasie zdarzenia mające w tle jakieś tam wykluczenie. Najpierw sąd uznał, że drukarz może odmówić drukowania czegoś tam (akurat pedalskiego), następnie pedały wywaliły z pracy w szwedzkim przedsiębiorstwie sprzedaży mebli gościa za to, że się nie zgadzał z pedalską indoktrynacją.
Spiera się wiele autorytetów, próbuje się niuansować obie te sprawy, tymczasem rzecz jest, a w zasadzie powinna być, banalnie prosta:
Drukarz musi mieć możliwość powiedzenia „nie”.
IKEA musi mieć możliwość wywalenia z pracy kogoś, kto nie odpowiada szefostwu firmy.
Dlaczego?
Bo jeśli przywiązujemy jakąkolwiek wartość do własności prywatnej, to trzeba to uszanować. I nic więcej. Drukarz może nie chcieć propagować treści, ale może również nie chcieć uczestniczyć w wytwarzaniu czegoś, co mu się nie podoba.
Firma (każda) może sobie dobierać kadry tak, jak się to jej rzewnie podoba. I dobierać klientów takich, których ma ochotę obsługiwać. Reszta – won. Albo grzeczniej – „nasza firma nie jest zainteresowana współpracą z panem/ panią/ państwem”.
Czy mogą być odstępstwa od tych reguł?
Mogą i powinny.
Wszystkie te firmy/ przedsiębiorstwa/ sklepy/ placówki usługowe, które dostają jakiekolwiek wsparcie od państwa/ samorządu nie powinny mieć prawa odmówić niczego, co leży w zakresie ich działalności. Bo tak naprawdę firma z dotacjami jest na garnuszku nas wszystkich.
Koniec, kropka.
I możecie się prześcigać z przykładami, kombinacjami, alternatywami i nic lepszego nie wymyślicie. Twoja prywatna firma – obojętnie jaka, przyjmujesz klienta z honorami albo wywalasz za drzwi według swojego uznania. Wyjątek – lekarze, bo składali przysięgę Hipokratesa.
Jednak jeśli masz dotację, to jednocześnie godzisz się, że byle gamoń zechce korzystać z twojej usług i albo gamoniowi tę usługę wykonujesz, albo gamoń ma cię prawo zaskarżyć do urzędu, który cię sponsoruje.
A jeśli zostaniesz wyp…rzucony za drzwi prywatnej firmy, to możesz rozpocząć wobec niej krucjatę. Jeśli przekonasz ludzi do swoich racji – firma padnie. Jak się okaże, że twoje argumenty są z d…y, to tylko zrobisz firmie reklamę.
Roman Zieliński, fot MG (hasło ze zdjęcia ze strony głównej też bardzo nie odpowiada wielu urzędnikom, zdjęcia w tekście – koszulki, z których treścią i przekazem lewactwo nie zgadza się kompletnie, choć sami epatują normalnych ludzi cipkami w monstrancjach i tęczami na świętych obrazkach)

PS Sklep Kibol – typowe miejsce wykluczenia. KOD-ziarze (dopóki jeszcze istnieli, bo coś w zaniku są ostatnio) nie znajdowali tu ani swoich towarów, ani zrozumienia u obsługi. Ale za to gadżety z bijącymi po lewackich oczach hasłem „śmierć wrogom Ojczyzny” lub z krzyżem celtyckim są na porządku dziennym.
Zajrzyj na sklepkibol.pl

Ceneo
							</section>