Przed meczem Wisła Kraków – Śląsk zastanawialiśmy się, czy na płocie zawiśnie flaga szarków, co miało być jasnym sygnałem, że choć sami zainteresowani będą mieli ograniczone możliwości żerowania na innych sympatykach Wisły, to jednak na samych trybunach zmieniło się niewiele. Część z naszych Czytelników miała niezły ubaw, wydawało im się, że flaga to drobiazg i czym my się zajmujemy.
Teraz już wiadomo, że flaga, a raczej flagi z rekinami, to nie taki drobiazg, lecz element wojny o to, jak będzie wyglądał kibicowski świat.
Na meczu ze Śląskiem był zorganizowany doping miejscowych. Choć szarki twierdziły, że ma go nie być. Była oprawa, choć też jej miało nie być.
Jednak później przyszedł mecz z Pogonią Szczecin. I już dopingu zorganizowanego nie było. Choć było sporo dopingu na tzw. spontanie.
My wciąż z ciekawością przyglądamy się kolejnym etapom wojny krakowskiej. Z jednej strony siły chcące się pozbyć rekinów z trybun kontra ekipa pozostałych na wolności szarków, którzy stracili jakiekolwiek zasilanie ze struktur klubowych.
Interesujący będzie najbliższy łykend.
17 marca, czyli w niedzielę derby Krakowa na stadionie Wisły. Ten nakładany przez rekinów zakaz śpiewania może być interesujący, bo nienawiść do Cracovii była dotychczas jednym z elementów napędzających i jednoczącym wiślaków. Trzymanie się tego zakazu zbyt mądrym rozwiązaniem z punktu widzenia szarakanów nie będzie. Tym bardziej, że sektor gości jest otwarty.
Dzień wcześniej może się okazać „dniem flagi”. Bowiem część ekipy z Krakowa chce się pojawić na meczu w Rzeszowie, gdzie na Resovii będzie grać Widzew. Jednym z planów jest wywieszenie niechcianej na Reymonta flagi właśnie na tym spotkaniu. Tak „naokoło” mogłaby zaistnieć ponownie.
Biegowi wydarzeń będziemy się przyglądać z zainteresowaniem.
RZ, PWK, fot. directcamp.pl zdjęcie wejścia do siłowni, będącej dość istotnym miejscem dla szarków, a która już przestała być „ich”.
</section>