Tropiący żydowskie spiski wobec Polski od wielu już lat Stanisław Michalkiewicz dotarł do informacji ze spotkania żyda reprezentującego USA z żydem reprezentującym Polskę, na którym ustalono, że kwestia żydowskich roszczeń wobec Polski nie będzie podejmowana publicznie przed wyborami parlamentarnymi, jakie zaplanowane są na październik 2019.
Redaktor Michalkiewicz, jak przystało na kogoś, komu polski interes nie jest obojętny upublicznił informację o tym spotkaniu.
Ponieważ odkrywca przecieku słusznie uznał, że jedynym środowiskiem politycznym, które jest zainteresowane tymi tajnymi rozmowami są narodowcy, zatem swoje obiekcje wobec treści notatki przedstawił w obecności przedstawicieli Ruchu Narodowego oraz mówiącego od lat o żydach i ich pazerności dokładnie to samo Grzegorza Brauna.
Przy uderzeniu w stół odzywają się nożyce. Wściekły atak na środowiska narodowców przypuścił redaktor Tomasz Sakiewicz, którego żydofilia jest znana raczej od niedawna. Interesującą zbitkę sobie wynalazł. Doszedł do wniosku, że narodowcy to faszyści i naziści i jednocześnie… ruska agentura.
Takie zestawienie (faszysta, nazista, ruski agent) jest z pogranicza schizofrenii.
Następnie do ataków dołączył Antoni Macierewicz, wysuwając zarzuty ruskiej agentury w sposób bardziej zawoalowany, lecz równie czytelny.
Macierewicz zapomniał, że pewien jełopa na podstawie równie wydumanych podstaw oskarżył go o bycie ruskim agentem.
Dlaczego nie będzie jawnych rozmów przed wyborami do parlamentu? Bo wszyscy sobie doskonale zdają sprawę, że jeśli z rozmowami o „zwrocie” biliona złotych żydom zapozna się opinia publiczna, to poparcie społeczne dla rozmawiających znacznie spadnie. A zyskają ci, którzy się roszczeniom żydowskim przeciwstawiają twardo, jednoznacznie i otwarcie. Zatem chodzi o to, by dotychczas rządzący (i coś potajemnie ustalający) utrzymali się u władzy.
degrelle, fot. wirtualnapolonia.com
</section>