Koniec kagańca. Trup Adamowicza został przeniesiony z naszego świata do tego ponoć lepszego, zatem wreszcie można opublikować listę faktów, których przypominanie przed pogrzebem zostałyby uznane za wściekły atak frustrata. Zresztą lewactwo i tak uzna zaprezentowane tu uwagi za mowę nienawiści.
Cyrku wokół śmierci Adamowicza zwanego przez wszystkich (tak, przez wszystkich, nawet jego najbliższe otoczenie) Budyniem większość z nas ma już serdecznie dość. Normalnie szopka na miarę Kim Ir Sena, czy Stalina. Ta szopka pokazuje dokładnie jak można manipulować masami, jak się nimi steruje. Taki pożyteczny sprawdzian dla chcących mieć wpływ na umysły Polaków posiadaczy mediów. Sprawdzian wypadł pozytywnie, a dla nas szczególną przestrogą powinno być to, że media w głównej mierze są w rękach Niemców (prasa), żydowskiego Amerykanina (jedna telewizja), osoby powiązanej ze służbami (inna telewizja). Radio w tym wszystkim odegrało rolę marginalną, uzupełniającą.Co do samego Adamowicza – już są robione próby zrobienia z niego patrona „walki o demokrację”. Co przy kilku rzeczach, które się za Adamowiczem ciągną jest wręcz groteskowe.
Pięć spraw w prokuraturze przeciwko przyszłemu świeckiemu świętemu to nie jedyny powód do groteski. 39 kont bankowych to ciekawy przypadek. Kilka mieszkań, jak u chałturnika żyjącego z wynajmu to może nic złego, lecz podejrzenie budzi fakt, że w tym samym mieście w którym te nieruchomości posiadał był jednocześnie prezydentem. Daje to podejrzenie graniczące z pewnością, że zachodzi w tym przypadku konflikt interesów.
Świętość Adamowicza będzie podkreślać lewactwo wraz z PO, choć PO Adamowicza ostatnio wyrzuciła ze swoich szeregów. A nawet go atakowała. Ale jego antypolskie nastawienie w szeregach PO musi budzić szacunek. Odwoływanie się do tradycji Wolnego Miasta Gdańska w przypadku kiboli Lechii jest pokazaniem własnej niezależności. Jednak polityk musi wiedzieć, że WMG było w 90% niemieckie. Zatem polski polityk zamiast odwoływać się do tych tradycji, powinien określeń WMG unikać jak ognia. No, chyba, że nie polski interes ma się na uwadze… Brak chęci wywieszania polskich flag podczas uroczystości państwowych zdaje się potwierdzać niepolskie intencje Adamowicza.
Dziwne są przekonania polityczno – ustrojowe prezentował w ostatnich latach, zwłaszcza , jak się patrzy na jego życiorys. Bo choć wywodził się z ekipy solidarnościowo – inteligenckiej, i to jej podziemnych struktur, dla których pod koniec lat 80-tych antykomunizm był chlebem powszednim, to przywracanie komunistycznych symboli uważał za „upamiętnianie historii”. Tak było z dosztukowanym na potrzeby filmu napisem „im. Lenina” nad wejściem do Stoczni Gdańskiej. Po skończeniu realizacji filmowego gniota Adamowicz chciał zachować ten wielki napis pieprząc o tym, że jest upamiętnieniem czasów minionych i dopiero spontaniczna akcja szefa Solidarności Piotra Dudy wraz z tłumem roboli spowodowała zrzucenie tego syfu. Adamowicz chciał uznać ten poryw złości polskiego narodu za niezgodny z prawem i wyrwanie napisu zgłaszał do różnych służb*.
Nie w polskim interesie działał także gdy podpisywał akt nielojalności wobec polskich władz, gdy wraz z prezydentami innych 10 dużych miast chciał uprawiać własną politykę zagraniczną w sprawie przyjmowania nielegalnych imigrantów. To on złożył wniosek o ściganie członków Młodzieży Wszechpolskiej, którzy wobec zdrady interesów polskiego Narodu stworzyli wydarzenie polityczne piętnujące taką postawę.Promowanie inności to także wizytówka Adamowicza. Tęczowe flagi, czy finansowanie z miejskiej kasy projektów związanych ze środowiskami pedalskimi pokazywały jego prawdziwe oblicze. Utwierdzało je słowne wspieranie inicjatyw genderowych jakich miał na swoim koncie wiele.
W związku z tym ostatnim, czyli popieraniem wszelkiej maści LGBT-owskich zboczeń, dziwi fakt, że tak ochoczo jego środowisko wzięło się za ustalenie miejsca pogrzebu na kościół. I to samo środowisko, zwalczające na co dzień katolicyzm i chrześcijaństwo, równie ochoczo wzięło udział w kościelnym pogrzebie.
W sumie – nie płakałem po Adamowiczu, płakać nie zamierzam a jego świecka świętość będzie dla mnie wiecznym powodem do robienia kabaretu. Bowiem jeśli już miałby tym świętym zostać, to musiałby objąć patronem lewych bankowców, komunistów, pedałów i żydów, którzy po jego śmierci wyrażali swój głęboki żal.
Roman Zieliński, fot. grzegorz kempinsky blog, DGM,
* Zatem był również kapusiem.
</section>