Oglądanie meczu 1/16 Pucharu Polski Widzew – Legia we Wrocławiu miało w sobie coś z masochizmu. Nie dość, że tu się nie lubi jednych ani drugich, to jeszcze w pamięci wszystkich jest fakt, że Widzewowi piłkarskie święto tak naprawdę zafundował Śląsk.
Grając w 1/32, czyli rundę wcześniej rezerwami Śląsk pozwolił Widzewowi awansować i tak się napompować, że od tamtego czasu łódzka drużyna powygrywała niemal wszystko (jeden remis: 1-0, 1-0, 7-3, 1-1, 1-0). No i losowanie 1/16 PP zafundowało trzecioligowcom kolejne piłkarskie święto – mecz z mistrzami wszechświata i okolic. Według naszych informacji zapotrzebowanie na bilety oscylowało w okolicach 50 tysięcy.
Widzew z Legią przegrał, ale przegrał w stylu, po którym nikt na trybunach nie miał pretensji do swoich. Takie mecze też budują atmosferę w zespole oraz na trybunach.
Śmiało można powiedzieć, że to głupia decyzja w Śląsku dała jednemu z najbardziej nielubianych we Wrocławiu klubów pozytywnego kopa.
Na Oporowskiej tym większe zgrzytanie zębami, że bardzo istotny wkład tak w awans Widzewa ze Śląskiem jak i w dramaturgię meczu z Legią miał Marcin Robak, którego lekką rączką we Wrocławiu się przed sezonem pozbyto.
Tak, mam żal. Cholerny żal do tych, którzy zadecydowali o grze Śląska w Łodzi składem – wynalazkiem, czyli o niepoważnym potraktowaniu rozgrywek o PP, przeciwnika, oraz własnych fanów.
Taki, k… podwórkowy profesjonalizm pompujący tych wszystkich, którzy nam życzą jak najgorzej. A Śląsk po pokazowej przegranej w Łodzi zaliczył porażkę w Kielcach, remis u siebie z Jagiellonią, porażkę z Rakowem i szczęśliwą wygraną niemal pewnym spadkowiczem – Arką.
Roman Zieliński, fot. tt – trybuna Widzewa podczas meczu z Legią Warszawa.
https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-T-shirt-Slask-Opava/111
Zajrzyj na sklepkibol.pl
</section>