Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Po przyjacielsku

Bardzo istotne wydarzenie miało miejsce na meczu Śląska Wrocław z Miedzą Legnica. Wręcz epokowe. Po raz pierwszy oficjalnie podana frekwencja (5 000) z grubsza zgadzała się z tym, co było widać na trybunach. Niestety po jakimś czasie przyszło „sprostowanie” i z 5 tysięcy „zrobiło się” 8 i pół tysiąca.
Poza tym pisanie czegokolwiek o tym spotkaniu jest trudne. Bo się nic nie działo tak na trybunach jak i na boisku.
Na widowni bardzo mało spontaniczny i niezbyt żywiołowy, wspólny, zgodowy doping przepleciony paroma bluzgami na Zagłębie Lubin. Kibice obu zespołów siedzieli wspólnie, jak to najczęściej dzieje się podczas pojedynków przyjaźni.
Na murawie nudy, nudy, nudy. Gra, czyli prowadzenie piłki, celność podań, brak głupich strat – była o klasę lepsza, niż w Gdyni w pojedynku z Arką. Na nasze nieszczęście także Miedź grała o klasę lepiej niż Arka trzy dni wcześniej. Ale wszystko wyglądało bardzo nieprzekonująco.
Mecz na poważnie zrobił się dopiero po godzinie gry. Jednak 30 minut poważnego grania nie zmienia ogólnego obrazu tego spotkania. Pierwsze spotkanie we Wrocławiu w roku 2019, w którym Śląsk nie zwyciężył. Ale wciąż nie stracił u siebie bramki.
Wynik 0-0 w sumie odzwierciedla to, co działo się na boisku. „Nasz” Bambo – mistrz w podejmowaniu złych decyzji na boisku, choć zaliczył jeden celny strzał. Może taki bardziej podanio-strzał, ale jednak celny.
red

Ceneo
							</section>