– Po 11 listopada na pierwszym meczu po bandyckiej akcji psów, na stadionie powinien zawisnąć transparent piętnujący władze Wrocławia – twierdził jeden z naszych stałych Czytelników.
Perswadowaliśmy, że nie ma szansy, jeśli sam tego nie zrobi i nie wywiesi. Był zdziwiony. Tłumaczenie, że skoro obecnie „odpowiedzialny za transparenty i oprawy” jest pracownikiem miasta (formalnie – klubu) i dobrze wie, skąd bierze pieniądze, oraz nie ma najmniejszej ochoty niczego w kwestii swojej pensji zmieniać, jakoś nie trafiało. A przecież jest jasne, że kto płaci, ten wymaga posłuszeństwa. Często – posłuszeństwa bezwzględnego. Czytelnik po meczu był strasznie rozżalony na brak takiego transparentu. Było coś o zdradzie ideałów i o ogólnym sk… sceny kibicowskiej. „Bo teraz za pieniądze robi się wszystko”.
No cóż. Czas otworzyć oczy.
Roman Zieliński, fot.archiwum Fana. Ktoś (pracownik miasta) kiedyś wywiesił transparent z napisem popierającym gościa, który parę lat wcześniej chciał zlikwidować Śląsk i nawet stosowną, przedwstępną umowę co do tej likwidacji klubu podpisał w marcu 2008 roku.
</section>